Schwarz-Gelb No.18 – Deszczowa Nostalgia…

W ten niedzielny dzień mamy dla Państwa małą niespodziankę. Dziś ukazuje się wyjątkowe i niezapowiedziane wydanie Schwarz-Gelb. Mamy zatem okazję poznać odpowiedzi kolejnego rozmówcy, przed którym stawiamy pytania o sobie,o wspomnianiach, o życiu w v-świecie. Tym razem nie będzie to jednak kobieta, ale mężczyzna. I to nie byle jaki. Kto nie zna tej persony, nie może zwać się mikronautą. Kto jednak nadal jej nie poznał, to dziś ma szansę nadrobić spore zaległości. Dziś ten jegomość to postać równie majestatyczna jak ponad dwadzieścia lat temu, kiedy zaczynał swoją przygodę. Nie rozpisując się za wiele, przed Państwem Czcigodny Namiestnik Palatynatu Leocji, Helwetyk Romański.

1. Nazywam się…
Helwetyk Romański

2. … i zajmuje się (pełnie funkcję)…
namiestnika Palatynatu Leocji.

3. W mikronacjach jestem od…
1998 roku. Jesieni, jeżeli pamięć nie zawodzi.

4. Mój pierwszy dzień w mikroświecie…
miał miejsce albo w Klubie RP — protoplaście Wolnego Klubu RP, protoplaście Księstwa Sarmacji, albo w prowincji Blacklock — protoplaście Surmali, protoplaście Domeny Królewskiej Królestwa Dreamlandu. Prehistoria.

5. Co lub kto sprawił, że jestem tu i teraz?
Najczcigodniejszy Namiestnik Franklin Garamond. To on skutecznie przekonał mnie w drugiej połowie 2019 roku do tego, że warto stworzyć nowy kraj i odzyskać radość z aktywności w mikronacjach.

6. Dzień, w którym stwierdziłem, że „to jest to”…
¯\_(ツ)_/¯

7. Co mnie inspirowało kiedyś, a co dzisiaj? /Czcigodny Helwetyk Romański nie udzielił odpowiedzi na to pytanie/


8. Co sprawia, że jestem tu nadal?

Chyba wciąż to samo. Lubię uczestniczyć w tworzeniu nowych rzeczy — jeśli do tego dodać, że odkąd pamiętam interesowałem się polityką, ideami, ustrojami, historią, mikronacje wydają się oczywistym wyborem, wszystko tutaj mamy w pakiecie. Ta chęć działania, w dobrym towarzystwie i dobrej atmosferze, sprawia, że wciąż chcę dokładać swoją cegiełkę, choć, niestety, nierzadko brakuje czasu.

9. Mój pierwszy sukces…
Nie mnie oceniać.

10. Pierwszy raz kiedy usłyszałem (poczułem), że jestem dobry w tym co robię…
Szczerze, nie pamiętam, a w odniesieniu do trafności tego rodzaju ocen odsyłam Życzliwego Czytelnika do odpowiedzi na pytanie wyżej. 😉

11. Pierwszy raz kiedy usłyszałem (poczułem), że się do tego nie nadaje…
W społeczności Pollinu nie spotkałem jeszcze nikogo, kto by się do niej nie nadawał. Zdarzają się jednostki nieprzystosowane do funkcjonowania w grupie, ale to zagadnienie życiowe, nie mikronacyjne.

12. Najlepsza/najgłupsza rzecz jaką o sobie usłyszałeś…
¯\_(ツ)_/¯

13. Za czym tęsknię?
Wolnym czasem, naturalnie!

14. Mój cel… gdzie jest granica?
Zbudować najsympatyczniejszą mikronację, która niezmiennie będzie zajmowała miejsce na podium Instytutu Statystyk Międzynarodowych. 😉

15. Jak często pojawia się we mnie myśl: „rzucam to i jadę w Bieszczady”?
Od niemal roku, wcale!

Serię pytań zadał Heinz-Werner Grüner. Helwetyk Romański udzielił na nie odpowiedzi dnia 28 października 1920 roku.

SCHWARZ-GELB NO.17 – DESZCZOWA DAMA

Nastał kolejny piątek, a stali czytelnicy Schwarz-Gelb wiedzą, że to dzień, w którym ukazuje się nasza seria wywiadów ze znanymi osobistościami z naszego mikroświata. Tym razem kobieta o niewątpliwie ciepłym odbiorze, skromna, ale i znająca doskonale realia działające na Pollinie. Poza krajem, z którego pochodzi, a mianowicie Rzeczpospolitej Obojga Narodów, niezbyt dobrze kojarzona tym milej ją witać na naszych łamach. Przed państwem Szanowna Dama Beata van der Saar.

  1. Nazywam się… Beata van der Saar
  2. … i zajmuje się (pełnie funkcję)… Jestem na razie prostą mieszczankom, nie pełnie żadnych funkcji publicznych.
  3. Jak płeć piękna trafia do mikroświata? Przez przypadek. Nie pamiętam dokładnie. Po prostu szukałam wtedy czegoś o Polsce w Internecie i trafiłam tutaj, ale nie rozumiałam wtedy jeszcze wszystkiego. I dlatego nic nie napisałam. Potem po jakimś czasie, może miesiące, może lata, byłam w kilku mikronacjach ale nie robiłam niczego specjalnego, po prostu byłam. Dopiero ostatnio wzięłam i na nowo zaczęłam.
  4. Kobieta w mikroświecie ma łatwiej? Możliwe. Raczej nie ma promowania ze względu na płeć.
  5. Czy to, że jesteś kobietą sprawia, że uzyskanie lepszego statusu jest prostsze? Nie wiem ale raczej nie.
  6. Co jest tak ekscytujące w tym, w bądź co bądź, męskim świecie? Wszystko…(na twarzy naszego gościa pojawił się uśmiech).
  7. Największy negatywny aspekt bycia niewiastą? To że nie wszystkie rzeczy które można robić „przystają wizerunkowi niewiasty.”
  8. Jest Pani prawdziwą damą? Nie obnoszę się, jestem raczej spokojna w mikronacjach, miła, staram się być damą, ale może bardziej wolałabym stwierdzenie kobieta.
  9. Czy bycie adorowaną lub wręcz podrywaną ma miejsce w wirtualnym świecie? Jeśli tak, czy to jest miłe? Myślę że jest to obecne i myślę że może być to miłe, tak jak w realu, ale wiadomo zależy od człowieka.
  10. Seksizm w mikroświecie istnieje? Raczej nie. A spotkał się Pan z nim? Ja nie. (redaktor nie odpowiedział na zadane pytanie…)
  11. Czy kobiety trzymają się razem? Nie ma grupy dla kobiet, każda jest częścią jakiejś struktury i państwa. ja nie spotkałam się z ponad państwową grupą.
  12. Jak mawia pewien klasyk filmowy „samiec mój wróg”. Prawa czy fałsz i dlaczego akurat taka odpowiedź? Ja nie mam żadnych wrogów; tak myślę.
  13. Czy przyszło Pani przez myśl, że może łatwiej zaistnieć w mikroświecie jako mężczyzna? Nie przyszło.
  14. Jakie cele stawia sobie niewiasta w mikroświecie? Moim celem jest zbudować dom, posadzić ogród/park/ lub sad oraz np. adoptować lub „urodzić dziecko”.
  15. Gdyby była taka możliwość, zamiany na 1 dzień, w męskiego mikronautę to w kogo Pani chciałaby się „przeistoczyć”? W Królową całego mikroświata. (na twarzy naszej rozmówczyni znów zagościł uśmiech). Dziękuje za wywiad.

Serię pytań zadał Heinz-Werner Grüner. Beata van der Saar udzieliła na nie odpowiedzi dnia 4 września 1920 roku

SCHWARZ-GELB NO.15 – DESZCZOWA DAMA

W dzisiejszym odcinku z serii spotkamy się z młodą przedstawicielką płci pięknej. Nie jest może znana w „szerszych kręgach”. Zdążyła jednak „zabłysnąć” w Monarchii Austro-Węgierskiej, ale najbardziej znana jest z pobytu w Rzplitej. Przed Państwem szlachcianka co się zowie, Szanowna Pani, Julia Tracz-von Rokuszewska.

1. Nazywam się

Julia Tracz von Rokuszewska


2. … i jestem

Nie pełnię żadnej funkcji publicznej. Czasem pomagałam mojemu
v-mężowi w różnych rzeczach, obowiązkach. Zajmuję się domem, majątkiem
oraz narracyjnie synem.


3. Jak płeć piękna trafia do mikroświata?

Do mikroświata trafiłam właśnie poprzez mojego męża, który to zaprosił mnie do tej rozgrywki, zabawy.

4.  Kobieta w mikroświecie ma łatwiej?

Nie wiem. W RON jest tak, że nie ma nigdzie zabronionego aby kobieta została Królem, wojskowym, albo profesorem. Ale trochę wydawać by się mogło to dziwne że mamy Generał Julię w wojskach Rzeczpospolitej w XVII wieku. Są zawody, funkcje, rzeczy które za to bardziej mogą pasować lub kobieta je wykonując będzie taka typową kobietą robiącą kobiece rzeczy.

 
5. Czy to, że jesteś „kobietą” sprawia, że uzyskanie lepszego statusu jest prostsze?

Czy to, że jesteś kobietą sprawia, że uzyskanie lepszego statusu jest prostsze? Nie wiem. Może. Ale raczej to jest tak że jak są zasady to trzeba się ich trzymać. Ja nie zyskałam niczego tak od razu tylko dlatego że jestem kobietą, wszystko uzyskiwałam z czasem.


6. Co jest tak ekscytujące w tym, w bądź co bądź, męskim świecie?

To że można zawsze przejść jakąś swoją ścieżką kariery i np. sprawdzić jak to by było być w tym XVII wieku.


7. Największy negatywny aspekt bycia niewiastą?

Może to że pewne rzeczy są bardziej dla mężczyzn jak bycie wojskowym lub królem.   


8. Jest Pani prawdziwą damą?

Mam taką nadzieję. Staram się.


9.     Czy bycie adorowaną lub wręcz podrywaną ma miejsce w wirtualnym świecie? Jeśli tak, czy to jest miłe?

Chyba tak. W momencie kiedy to piszę jestem, byłam adorowana, podrywana a teraz nawet porwana (narracyjnie).


10. Seksizm w mikroświecie istnieje?

Seksizm w mikroświecie istnieje? Nie wiem. Może ale chyba raczej nie. Nic mi o tym nie wiadomo.


11. Czy kobiety trzymają się razem?

Czy kobiety trzymają się razem? Nie jestem może w tym świecie na tyle długo aby móc się wypowiedzieć ale raczej nie, Po prostu kobiety są częścią danej mikronacji i nie ma żadnej grupy kobiet ponad państwami.


12. Jak mawia pewien klasyk filmowy „samiec mój wróg”. Prawa czy fałsz i dlaczego akurat taka odpowiedź?

Nie sądzę aby to była prawda, raczej wszyscy są przyjaźnie do siebie nastawieni, oczywiście może się zdarzyć że ktoś kogoś nie lubi ale to sporadycznie. Ja tam nie mam żadnego wroga, chyba że narracyjnego, ale to nie mogę za dużo powiedzieć.


13. Czy przyszło Pani przez myśl, że może łatwiej zaistnieć w mikroświecie jako mężczyzna?

Nie od początku miałam być kobieta, gdyż przyszłam tu z gotową rolą bycia żoną i matką.


14. Jakie cele stawia sobie niewiasta w mikroświecie?

Nie mam teraz celów, już je spełniłam. mam dom, drzewo i syna.


15. Gdyby była taka możliwość, zamiany na 1 dzień, w męskiego mikronautę to w kogo Pani chciałaby się „przeistoczyć”?

Nie mam takiego. Nie chcę się w nikogo zmieniać taka jaka jestem, tak mi pasuje.

Serię pytań zadał Heinz-Werner Grüner. Julia Tracz von Rokuszewska udzieliła na nie odpowiedzi dnia 27 sierpnia 1920 roku.

SCHWARZ-GELB NO.14 – DESZCZOWA DAMA

Po niedługiej przerwie wracamy z pełną parą z nowym cyklem wywiadów. Tym razem seria poświęcona jest całkowicie osobom deklarującym się jako kobieta. Wiemy ile budzą kontrowersji niektóre postaci „podszywające się” pod niewiasty, ale pozostawiamy to pod rozwagę ich sumienia.

Na pierwszy ogień „idzie” postać nie tyle kontrowersyjna, co budząca kontrowersje. Nie naszą rolą jest ocena, ale przedstawienie Państwu postaci, którą kreuje nasza dzisiejsza rozmówczyni, prezydentka Baridasu, Ola Chojnacka

1. Nazywam się

Ola Kaarina Isadora Helyanve van Hälsing-Scraw de Cubalibre-Adamas et Marcjan-Chojnacka von Hippogriff-Alatristé


2. … i jestem

Prezydentką Republiki Baridas, Cesarzową Tuolelenkki i czasem coś piszę też w innych krajach.


3. Jak płeć piękna trafia do mikroświata?
Od zawsze interesowały mnie rzeczy okołopolityczno-historyczne. Gdy zobaczyłam państwa wirtualne, zaczęłam je przeglądać, po czym, metodą prób i błędów, wylądowałam tutaj.


4. Kobieta w mikroświecie ma łatwiej?
Nie powiedziałabym, że łatwiej, ale na pewno jest pewne zainteresowanie ze strony płci gorszej. Sama byłam zaskoczona, gdy to mnie ktoś prosił o rękę, a ktoś inny o przyjęcie korony Voxlandu (którą w międzyczasie scedowałam na moją v-córkę).

5. Czy to, że jesteś „kobietą” sprawia, że uzyskanie lepszego statusu jest prostsze?
Mam wrażenie, że w v-świecie raczej ocenia się ludzkie umiejętności i dokonania, aniżeli płeć. A przynajmniej ja tak to widzę.


6. Co jest tak ekscytujące w tym, w bądź co bądź, męskim świecie?
O ile „V-Świat” i „Pollin” mają w języku polskim płeć męską, o tyle, mimo takiego ogromnego nasycenia osobami z ekspresją tradycyjnie męską, nie ośmieliłabym się tak mikroświata nazwać. Ekscytujące jest w sumie to, co już napisałam: historia, polityka. Przeżycia, które ukształtowały ten świat.


7. Największy negatywny aspekt bycia niewiastą?
Nie ma, są same plusy.


8. Jest Pani prawdziwą damą?
Staram się zachowywać jak dama, ale ocenę tego, czy mi to wychodzi wolę raczej pozostawić innym.


9. Czy bycie adorowaną lub wręcz podrywaną ma miejsce w wirtualnym świecie? Jeśli tak, czy to jest miłe?
Z mojej perspektywy raczej się nie zdarza; a te sytuacje, które miały miejsce, były dla mnie miłe.


10. Seksizm w mikroświecie istnieje?
Myslę, że tak, tak samo, jak w świecie rzeczywistym. Zresztą nie tylko to; jest co najmniej jedno państwo wspierające transfobię – nie wymienię go z nazwy ani lokalizacji, ale można to pod to również podpiąć.


11. Czy kobiety trzymają się razem?
W Wandystanie na pewno tak – każdy wandejczyk wie, że heteroseksualizm jest zboczeniem.


12. Jak mawia pewien klasyk filmowy „samiec mój wróg”. Prawa czy fałsz i dlaczego akurat taka odpowiedź?
Nie wybieramy płci swoich wrogów, a więc jest to zdanie fałszywe.

13. Czy przyszło Pani przez myśl, że może łatwiej zaistnieć w mikroświecie jako mężczyzna?
Trochę wstyd się przyznać, ale nawet kiedyś próbowałam. Skutki tego błędu życiowego odczuwam po dziś dzień.


14. Jakie cele stawia sobie niewiasta w mikroświecie?
Dążę do tego aby osiągnąc taką pozycję, jaką osiągnęła kobieta, która najbardziej mnie fascynuje – María del Rosario Cayetana Fitz-James Stuart y Silva, 18-ta Księżna Alby.


15. Gdyby była taka możliwość, zamiany na 1 dzień, w męskiego mikronautę to w kogo Pani chciałaby się „przeistoczyć”?
Jeżeli taka tymczasowa zmiana działałaby nie tak, że mój wygląd by się zmienił, a że ja byłabym na jego miejscu, a więc i miałabym te same możliwości, co on – JCM Marcus Lebencjusz! To by dopiero była zabawa 😀

Serię pytań zadał Heinz-Werner Grüner. Ola Chojnacka udzieliła na nie odpowiedzi dnia 23 sierpnia 1920 roku.

SCHWARZ-GELB NO.13 – NOSTALGIA WAKACYJNA

Wakacje się skończyły. Uczniowie założyli plecaki na swoje ramiona i ruszyli gremialnie do szkoły. Przyszedł i czas na Nostalgię… To już ostatni raz kiedy spotykamy się w tej serii wywiadów… Nie ma co jednak płakać nad rozlanym mlekiem, Schwarz-Gelb nadal będzie działać i miejmy nadzieję, równie prężnie

Nasz dzisiejszy rozmówca jest równie unikatowy, jak pozostali, a może i bardziej. Pod pewnymi względami jest wyróżniający. To pierwszy przedstawiciel leockiego społeczeństwa na łamach naszego czasopisma. Jest to osoba niezwykle znana i ceniona w kręgach mikroświatowych. Panie i Panowie, przed państwem ostatni wywiad wakacyjny z Czcigodnym Namiestnikiem Palatynatu Leocji, Franklinem Garamondem.

Mój pierwszy raz…

  1. Nazywam się…
    Franklin Garamond
  2. … i zajmuje się (pełnie funkcję)…
    I jestem Namiestnikiem Palatynatu Leocji
  3. W mikronacjach jestem od…
    …odkąd pamiętam. Ciężko mi nawet przypomnieć sobie jak wyglądało moje życie przed mikronacjami. Co prawda nie można mnie jeszcze datować węglem, jak Czcigodnego Namiestnika Romańskiego, ale moje wirtualne „ja” mogłoby w większości krajów legalnie spożywać alkohol.
  4. Mój pierwszy dzień w mikroświecie…
    …jest raczej mglisty. Moja przygoda zaczynała się powoli. Pamiętam, że założyłem konto i dopiero po jakimś czasie faktycznie zacząłem się zagłębiać w meandry mikronacji.
  5. Co lub kto sprawił, że jestem tu i teraz?
    Moja obecność w Palatynacie Leocji to wypadkowa wielu zdarzeń, przemyśleń i rozmów, a także leczniczej przerwy od mikronacji. Przyszedł moment, w którym emerytowany murarz stwierdził, że ma kwalifikacje, by zostać architektem własnego domu i może w końcu zbudować coś dla siebie. Wie co mu się podoba, co przeszkadza i postanowił przelać to w rzeczywistą formę.
  6. Dzień, w którym stwierdziłem, że „to jest to”…
    W mikronacjach chyba ciężko o jeden konkretny punkt zwrotny. To coś bardziej na obraz otyłości czy alkoholizmu. Zaczyna się niepostrzeżenie. Kolejny wafelek, kolejny kieliszek, aż wejdzie w nawyk i po prostu nie możesz sobie z tym poradzić. Otwierasz oczy, jest kilka lat później, ważysz 250 kg albo wypijasz ćwiartkę rano przed pracą. I jedną po pracy. No i jedną w trakcie. Może dwie.
  7. Co mnie inspirowało kiedyś, a co dzisiaj?
    Inspiracje płyną zewsząd i wszędzie czyhają. Artykuł na wikipedii przeczytany przypadkiem, wizyta w muzeum, rozmowa z mikronautami. To bardzo tajemniczy i spontaniczny proces. Czasem jeden cudzy pomysł może spowodować lawinę moich. Ten proces nie uległ zmianie przez lata.
  8. Co sprawia, że jestem tu nadal?
    Kiedyś powiedziałbym — siła przyzwyczajenia i zobowiązania. Obecnie to po prostu chęć tworzenia. Mimo upływu lat znów mi to sprawia niesamowitą frajdę.
  9. Mój pierwszy sukces…
    Byłem jeszcze szarym mieszkańcem, napisałem kilka nieznaczących postów, aż postanowiłem wziąć udział w nie-pamiętam-już-jakim-dokładnie konkursie, gdzie trzeba było przygotować grafikę na zadany temat. No i… wygrałem! Ludzie mnie chwalili, zaczęli rozpoznawać. Co za uczucie! Ktoś się do mnie odezwał, czy byłbym zainteresowany współpracą, z innej strony zaproszono mnie do zamieszkania w innym regionie. Po prostu obłęd. Nagle zacząłem istnieć.
  10. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że jestem dobry w tym co robię…
    Taką formą docenienia było dla mnie pierwsze powołanie na urząd państwowy. Ktoś stwierdził, że się nadaję, że mogę wnieść jakąś wartość. No i chyba wniosłem, bo potem powołano mnie kolejny raz. I to nie z braku kandydatów!
  11. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że się do tego nie nadaje…
    Za każdym razem, gdy coś mnie doprowadza do frustracji, zadaję sobie pytanie, czy przypadkiem nie wynika ona właśnie z tego, że się do czegoś nie nadaję. Nie sposób zliczyć ile razy tak myślałem, ani przypomnieć sobie kiedy był ten pierwszy raz. Pocieszam się odrobinę tym, że chyba lepiej mieć poczucie, że się do czegoś nie nadaję, ale starać się, by tak nie było, niż tkwić w przekonaniu, że jestem najwłaściwszą osobą na danym stanowisku, a spływająca krytyka to przejaw zazdrości wobec geniuszu.
  12. Najlepsza/najgłupsza rzecz jaką o sobie usłyszałeś…
    Kiedyś usłyszałem, że mam godny zaufania głos. Może nie jest to najlepsza rzecz, jaką usłyszałem, ale z pewnością najbardziej utkwiła w mojej pamięci. Jeśli zaś chodzi o najgłupszą — że nienawidzę tego czy tamtego kraju, choć nigdy nic szczególnie krytycznego o nim nie napisałem.
  13. Za czym tęsknię?
    Za czasami, gdy miałem dużo więcej pasma na mikronacje. Mogłem zarywać nocki z wypiekami tworząc i nie umierać na drugi dzień w pracy. No i za swoimi włosami też tęsknię. To w zasadzie zbiega się w czasie ze sobą. Czyżby łysienie było wyrazem tęsknoty?
  14. Mój cel… gdzie jest granica?
    Granica jest postawiona tam, gdzie zaczyna się zmuszanie się do działania. Byłem za nią już wiele razy i nauczony bolesnym doświadczeniem nie zamierzam tam wracać.
  15. Jak często pojawia się we mnie myśl: „rzucam to i jadę w Bieszczady”?
    Dzięki Leocji — prawie wcale. Przyjęliśmy z Czcigodnym Namiestnikiem Romańskim prostą zasadę — nic na siłę. Jesteśmy tu dla zabawy, a nie dla kręcenia drugiego etatu po godzinach. No i to się sprawdza. Po 10 miesiącach, odkąd rozpoczęły się prace na Palatynatem, nadal chce mi się i sprawia mi to przyjemność. Może nie jest to najbardziej efektowne podejście, bo im piękniej i jaśniej czyjś zapał się spala, tym więcej się dzieje, ale długofalowo nadzwyczaj efektywne.

Serię pytań zadał Heinz-Werner Grüner. Franklin Garamond udzielił na nie odpowiedzi dnia 3 września 1920 roku.

Schwarz-Gelb No.12– Nie żartuj z Hermana…

Uczniowie czas do szkoły! Niektórzy się cieszą(ta mniejsza część), ale całkiem spora grupa ze łzami w oczach wraca by usłyszeć dzwonek na lekcję. I to głównie dla nich dzisiejsze wydanie poświęcamy na żarty o szkole. Może to spowoduje, że chętniej ruszycie z plecakami na plecach i to bez spóźnień. 😉

Dyrektor szkoły przechodzi korytarzem obok klasy, z której słychać straszny wrzask. Wpada, łapie za rękaw najgłośniej wrzeszczącego, wyciąga go na korytarz i stawia w kącie. Po chwili z klasy wychodzi kolejnych trzech młodzianów, którzy pytają:
– Czy możemy już iść do domu?
– A z jakiej racji?
– No… przecież skoro nasz nowy pan od matematyki stoi w kącie, to chyba lekcji nie będzie, prawda?

—————

Przed szkołą stoi młody Herman i jego kolega Bauer:
– Masz, pal. – mówi ten pierwszy
– Nie, ja nie palę. – pada odpowiedź
– No masz.
– Nie no, naprawdę…
– No masz, bo nauczyciel poczuje od ciebie palinkę.

—————

Czym różni się uczeń dobry od złego?
Złego leją rodzice, dobrego – koledzy.

—————

Feldwebel Herman pyta syna:
– Co robiliście dziś na matematyce, Albrechcie?
– Szukaliśmy wspólnego mianownika.

 Senior nie może się nadziwić:
– Coś podobnego! Kiedy ja byłem w szkole, też szukaliśmy wspólnego mianownika! Że też nikt go do tej pory nie znalazł…

—————

Feldwebel Herman posłał syna do szkoły muzycznej. Po kilku tygodniach spotyka się z nauczycielem: – Pana syn nie powinien chodzić na lekcje gry na skrzypcach. On nie ma za grosz słuchu – mówi nauczyciel.
Herman oburzony odpowiada:
– On nie ma słuchać, on ma grać.

—————

Na egzaminie znudzony profesor mówi do Hermana juniora:
– Zadam tylko jedno pytanie wyciągające. Jak pan odpowie to pan zdał, jeśli nie – to dwója. Ile liści jest na tym drzewie za oknem?
– 3487 – odpowiada bez zająknięcia Albrecht.
– Jak pan to policzył? – pyta zdumiony profesor.
– A to już, panie profesorze, jest drugie pytanie.

REDAKCJA SCHWARZ-GELB ŻYCZY WSZYSTKIM UCZNIOM WSZELKIEJ POMYŚLNOŚCI W NOWYM ROKU SZKOLNYM

Historię feldwebela Hermana wyszukał i przygotował dla Państwa Heinz-Werner Grüner.

SCHWARZ-GELB NO.11 – NOSTALGIA WAKACYJNA

Nostalgia Wakacyjna zbliża się do końca, ale mamy nadzieję, że wywiady z naszymi rozmówcami nadal rozpalają naszych czytelników. Dziś, człowiek z zagranicy, ale znany z aktywności w całym mikroświecie.

Sclavinia miała już reprezentanta w naszych rozmowach, ale nie sposób nie zauważyć także i człowieka z „nadaktywnością”, którego wszędzie jest pełno. Dziś chwilę nostalgii z Państwem spędzi Jaśnie Oświecony Ludwik Tomović.

Mój pierwszy raz…

  1. Nazywam się…
    Ludwik Tomović

    2. … i zajmuje się (pełnie funkcję)…
    Aktualnie najważniejszą funkcją jaką pełnię jest funkcja Gubernatora Konfederacji Sclavinii.

    3. W mikronacjach jestem od…
    grudnia 2012.

    4. Mój pierwszy dzień w mikroświecie…
    to rejestracja w Trizondalu i zapoznawanie się z forami innych mikronacji.

    5. Co lub kto sprawił, że jestem tu i teraz?
    Szereg różnych działań, ale dwa wydarzenia które na mnie najbardziej wpłynęły to chyba założenie Federacji Slawonii i przybycie do Sclavinii.

    6. Dzień, w którym stwierdziłem, że „to jest to”…
    Nie miałem takiego „punktu granicznego” od którego tak stwierdziłem, ale na pewno mogłem tak stwierdzić po pierwszych sukcesach i powierzeniu mi pierwszych zadań.

    7. Co mnie inspirowało kiedyś, a co dzisiaj?
    Cały czas to samo – chęć do działania i rozwoju.

    8. Co sprawia, że jestem tu nadal?
    Niektórzy ludzie, a także pomysły które chciałbym wdrożyć.

    9. Mój pierwszy sukces…
    Rozwijanie swojego pierwszego miasta a potem „reprezentowanie” Trizondalu na Our Sound.

    10. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że jestem dobry w tym co robię…
    Prowadzenie mojego pierwszego miasta, kiedy inicjatywy które tam prowadziłem spotykały się z zainteresowaniem innych.

    11. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że się do tego nie nadaje…
    Nie miałem chyba takiej sytuacji.

    12. Najlepsza/najgłupsza rzecz jaką o sobie usłyszałeś…
    Ciężko mi sobie przypomnieć jedną.
    Komplementy oczywiście budują, motywują do dalszej pracy.
    Konstruktywna krytyka również daje „kopa” do zmiany i poprawy swojej działalności.
    Natomiast głupimi komentarzami staram się nie przejmować, a raczej czerpać z nich rozrywkę.

    13. Za czym tęsknię?
    Czasami za spokojem….

    14. Mój cel… gdzie jest granica?
    Nie mam postawionej granicy, możliwe że kiedyś realioza tak postąpi, że nie będę mógł się poświęcić mikronacjom, albo nie będę czerpał już radości z bycia w mikronacjach, wówczas się wycofam albo odejdę. Na szczęście nie jest to teraz na tyle bliskie aby to rozważać


    15.Jak często pojawia się we mnie myśl: „rzucam to i jadę w Bieszczady”?
    Póki co – na szczęście – taka myśl się nie pojawia

Serię pytań zadał Heinz-Werner Grüner. Ludwik Tomović udzielił na nie odpowiedzi dnia 15 sierpnia 1920 roku.

Schwarz-Gelb No.10– Nie żartuj z Hermana…

Z małym poślizgiem, ale jest! Herman nadal w akcji. Dobry żart jeszcze nikomu nie zaszkodził, a tym bardziej przy jedzeniu.

Tak to dzisiejszy temat przewodni – pan i pani Herman rządzą w kuchni…

Przychodzi feldwebel Herman do węgierskiego sklepu i pyta:
– Czy są pomidory?
Sprzedawczyni odpowiada:
– Tak są, oczywiście.
Na to Herman mówi:
– Takie małe? U nas mamy taaakie duże pomidory.
– A czy są ogórki?
– Tak mamy. Jak najbardziej. – po czym pokazuje klientowi
– U nas mamy większe!!!! – pada odpowiedź
Sprzedawczyni nie wytrzymuje zachowania feldwebela i wychodzi na zaplecze, przynosi arbuz i pyta się.
– A widział pan kiedyś taki groszek!?

—————

Feldwebel Herman wizytuje u teściowej. W kuchni pełne szaleństwo, kobiety uwijają się jak w ukropie. Przychodzi pora wspólnego posiłku. Tuż przed obiadem Herman zwraca się do żony:
– Nie twierdzę, że twoja mama źle gotuje, tylko zaczynam rozumieć, dlaczego zawsze się modlicie przed jedzeniem.

—————

Pani Hermanowa zawsze miała pięknie opisane potrawy w zamrażarce.
Na karteczkach widniały nazwy takie jak „Mielone”, „Schab”, „Łopatka”, „Stek”, „Wołowina z warzywami” etc…
Jednak ilekroć pytała feldwebela co chce na obiad, nigdy nie prosił o żaden z rodzajów posiłków, które były w zamrażarce.
Postanowiła więc zmienić sposób opisywania potraw, tak aby zawsze mieć to, co jej mąż będzie chciał na obiad.
Od tego dnia na zamrożonych woreczkach pojawiły się karteczki, na których było napisane: „Cokolwiek”, „Wszystko jedno”, „Coś dobrego”, „Nie wiem”, „Bez znaczenia”, „Coś do jedzenia”.

—————

Na cesarskim dworze odbywało się przyjęcie.
Za suto zastawionym stołem (pełnym półmisków, świec) siedzi arystokracja i generalicja. Trwa impreza, gra orkiestra. Nagle huk.
Wpada, kopiąc w drzwi feldwebel Herman.
Był jednak w dość niespotykanej sytuacji. Spodnie miał opuszczone do kolan, a przy czterech literach trzymał sedes.
Doczłapując się w końcu do stołu, przy którym zasiadł obok ucztujących dam i panów, nie ustał w czynności opróżniania…
W pewnym momencie wyciągnął papierosa i zaczął palić.
Wtedy się zorientował, że wszyscy na niego dziwnie patrzą i są zniesmaczeni takim widokiem. Wstał więc i spytał:
– Coś nie tak? Aha….. rozumiem…..Obowiązuje zakaz palenia?

—————

Pani Hermanowa na wizycie lekarskiej. Po zbadaniu lekarz oświadcza:
– Moja Pani, skoro zjadła pani dwa talerze zupy pomidorowej, pół gęsi
z kartoflami i kapustą, talerz grzybów duszonych, dwa sznycle,
trzy filiżanki czarnej kawy z pięcioma kawałkami tortu, to nic
dziwnego, że pani później nie miała apetytu, pan Hermanowa.
– Kiedy ja, panie doktorze i przed jedzeniem tez nie miałam apetytu.

Historię feldwebela Hermana wyszukał i przygotował dla Państwa Heinz-Werner Grüner.

SCHWARZ-GELB NO.9 – NOSTALGIA WAKACYJNA

W kolejnym numerze Schwarz-Gelb mamy dla Państwa wywiad z nietuzinkową postacią. Wracamy z powrotem nad piękny Dunaj, do Monarchii , a konkretniej do Zalitawii…

W Austro-Węgrzech jest postacią niezwykle rozpoznawalną. Znają go wszyscy, od małego chłopca-pucybuta, po arystokrację. I co ciekawę nikt nie powie o nim złego słowa. Węgier z krwi i kości, jedyny w swoim rodzaju Szanowny Baron, Palatyn Węgier, Borys von Targersdorf.

Mój pierwszy raz…

  1. Nazywam się…
    Borys, Borys Targersdorf.
  2. … i zajmuje się (pełnie funkcję)…
    ……wierną służbą Tronowi, niestety bez licencji na zabijanie   Mam honor, jako palatyn Węgier, być strażnikiem Świętej Korony.
  3. W mikronacjach jestem od…
    XII 2016 roku.
  4. Mój pierwszy dzień w mikroświecie…
    Powiedziałem, że przybyłem do Monarchii aby gospodarować w majątku, który odziedziczyłem w Księstwie Cieszyńskim   oczywiście, nic nie odziedziczyłem   a tym bardziej majątku   jedną z osób, która była łaskawie mnie wtedy powitać, był JCW Cesarz- senior.
  5. Co lub kto sprawił, że jestem tu i teraz?
    Sprawił to burbon, a potem zgodnie z zasadą, trzeba było iść w zaparte   to był przypadek, szukałem informacji o pewnym miejscu w Monarchii realnej, a wyszukiwarka przekierowała mnie na forum wirtualnej Monarchii, obserwowałem życie, jakie toczyło się nad Dunajem, przez kilka dni. Monarchia budziła się do życia po zapaści i postanowiłem przyłączyć się do zabawy.
  6. Dzień, w którym stwierdziłem, że „to jest to”…
    Takiego dni chyba nie było (śmiech) Była natomiast idea tworzenia przemysłu, razem z Maikovskim…….i tak go tworzę do dzisiaj. Była jeszcze taka sytuacja, wstąpiłem do Partii Konserwatywnej, jako szeregowy członek, całkiem niespodziewanie zostałem p.o Prezesa Partii. Musiałem zająłem się polityką……..i tak mi została.
  7. Co mnie inspirowało kiedyś, a co dzisiaj?
    Moim skromnym zdaniem, w v-świecie zawsze inspirują ludzie, albo żeby z nimi współpracować, albo żeby ich zwalczać, ale w odróżnieniu od świata realnego, mamy większy margines manewru, łatwiej się wycofać.
  8. Co sprawia, że jestem tu nadal?
    Zabrzmi to banalnie, ale ludzie, jak wyżej, którzy tworzą naszą społeczność.
    Mogę wymieniać długo i chronologicznie, nazwisko Maikovskiego już padło, Cesarza seniora wspominałem, Najjaśniejszy Pan łaskawie obdarzył mnie przyjaźnią, z JE Barbarezem tworzyłem Rząd, z herr Maretzkym, Radę Nadzwyczajną, von Groc, wspaniały żołnierz, cudowna Ingrid [i]lekko się zaczerwienił[/i] genialny Eryk, Jego Złośliwość Maks , syn naszego Suwerena , Moritz, Michał, herr Jorg doskonały i zasłużony żołnierz, a to tylko Monarchia, a jeszcze Panowie Bracia z Korony i Litwy. Wielka Szycha z Pustkowia, herr Jorg doskonały i zasłużony żołnierz. Oczywiście nie może zabraknąć, w tej wyliczance Oriona Surmy który wyciągnął do nas kiedyś pomocną dłoń. Dość duża ta społeczność, a nie wymieniłem wszystkich, za co przepraszam. Ja mieszkam w Monarchii, bo są tu fajni ludzie, tworzący fajny klimat. Ja tu wypoczywam.
    Ale to, że mogę udzielać tego wywiadu, tak znakomitemu Redaktorowi, tu i teraz, to zasługa jednego człowieka, któremu obiecałem kiedyś pół roku aktywności. Pół roku aktywności minęło, a ja się jeszcze nie spakowałem do wyjazdu, siedzę w Alba Regia jako palatyn Węgier, pije kawę i udzielam wywiadu.
    Jeżeli mogę, to chciałbym ten wywiad dedykować tej osobie, ciekawe czy będzie pamiętała naszą umowę
  9. Mój pierwszy sukces…
    …był przyczyną mojej porażki. Uczyłem się jeszcze życia wirtualnego, kiedy zostałem Prezydentem Rządu JCiKM, wyjechałem na Kongres Orientyki…….i chyba nie wróciłem było to za panowania JCiKM Maksymiliana Teodora, z tego okresu mam tekst traktat, z poprawkami na marginesie, skreślone ręką Najjaśniejszego Pana. (po namyśle) Porażek było zdecydowanie więcej niż sukcesów.
  10. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że jestem dobry w tym co robię…
    Bardziej się poczułem, niż usłyszałem. Wtedy, kiedy powierzyłem funkcje szefa sztabu generalnego grafowi von Groc.
  11. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że się do tego nie nadaje…
    Nie pamiętam….(śmiech) Dałem się wmanewrować w pewną wizytę dyplomatyczną, jako szef Rządu, jak szybko się wybrałem, tak szybko wracałem. Wtedy się zastanawiałem, czy mam predyspozycje, aby pełnić tak odpowiedzialną funkcję.
  12. Najlepsza/najgłupsza rzecz jaką o sobie usłyszałeś…
    Najlepszą? że kieruję się zasadą INTEGRITATI ET MERITO. O najgłupszą proszę pytać jego lordowską mość de Witta.
  13. Za czym tęsknię?
    Za taką platformą, jak X11, tylko że do działań wojennych. Jeńców bym nie brał, albo bym brał, żeby potem im podokuczać. Na jednym z Kongresów Orientyki, dostojni delegaci rozważali funkcjonowanie takiej platformy. No cóż, jak to często bywa, na rozmowach się skończyło. Dzisiaj, żeby zażyć przejażdżki konnej, zamiast po karkach moich wrogów, wsiadam na wierzchowca z pomocą krzesełka.
  14. Mój cel… gdzie jest granica?
    2694 m.n.p.m zarówno tych wirtualnych, jak i realnych . Kto wie, może granicą będzie nauka węgierskiego? Tak, profesjonalna:)
  15. Jak często pojawia się we mnie myśl: „rzucam to i jadę w Bieszczady”?
    Nie ma takiej częstotliwości, natomiast były dwa takie momenty, kiedy chciałem wycofać się z zabawy. Za pierwszym razem, po likwidacji Monarchii, jako bezpaństwowca przygarnęła mnie Korona i Litwa i zostałem. Za drugim razem, też po dużym kryzysie w Monarchii, do którego przyłożyłem rękę wstyd zgodziłem się zostać na pół roku, wspominałem już o tym. Ale jak to mówią, do trzech razy sztuka.
    No i nie w Bieszczady, tylko w Velebit…..chociaż Beskid Śląski by starczył, ale tylko w tygodniu.
    Koniec wywiadu? to po kieliszeczku palinki? dla zdrowotności.
    Za Monarchię.

Serię pytań zadał Heinz-Werner Grüner. Borys von Targersdorf udzielił na nie odpowiedzi dnia 17 lipca 1920 roku.

SCHWARZ-GELB NO.7 – NOSTALGIA WAKACYJNA

Kolejny upalny piątek przed nami, a co za tym idzie, następne spotkanie Schwarz-Gelb z niesamowitym obywatelem mikroświata. Przenosimy się na wschodnie kresy naszej wirtualnej rzeczywistości…

Mój pierwszy raz…

Jeszcze nie tak dawno piastował najwyższy urząd w swoim państwie. W momencie kiedy przeprowadzaliśmy rozmowę stan ten się zmienił. Każdemu przyjdzie pora, zakończyć to co się zaczęło… I pomimo, że taka jest kolej rzeczy w monarchiach elekcyjnych, to śmiało można nazwać naszego rozmówcę za jednego z najwybitniejszych w swojej roli, przed wami obywatel Rzeczpospolitej Obojga Narodów, Jego Królewska Wysokość Samuel Kazimierz vel Samuel Radziwiłł.

1. Nazywam się…

Samuel Radziwiłł, moim v-ojcem jest książę Karol.


2. … i zajmuje się (pełnie funkcję)…

Jestem szlachcicem a ostatnio pełniłem najwyższy urząd w Rzeczpospolitej, czyli byłem królem Polski.


3. W mikronacjach jestem od…

5 lat, to i długo i krótko zarazem.


4. Mój pierwszy dzień w mikroświecie…

Był trudny i nie pamiętam go. Dlaczego był trudny, bo nie jest łatwo wejść w realia mikroswiata, gdy nie wie się wszystkiego, na to potrzeba czasu.


5. Co lub kto sprawił, że jestem tu i teraz?

Wiele różnych spraw. Przykładowo- brałem udział w PBF Imperium Romanum, gdzie odgrywałem rolę rzymskiego ekwity w Królestwie Bosporańskim. Szkoda, że to już nie istnieje…Czemu tu? Bo lubię ten okres w naszej historii.

6. Dzień, w którym stwierdziłem, że „to jest to”…

Nie pamiętam czy taka myśl się pojawiła. Przez miesiąc zaglądałem na forum, by w końcu zdecydować się na rejestrację.


7. Co mnie inspirowało kiedyś, a co dzisiaj?

Oj, bardzo trudne pytanie. Inspiracje zawsze pochodzą gdzieś z zewnątrz, najczęściej z reala. Lubię czytać książki z okresu I RP, a ostatnio zacząłem czytać Sagę Husycką Sapkowskiego.

8. Co sprawia, że jestem tu nadal?

Sentyment i chęć dalszego rozwijania Rzeczpospolitej.


9. Mój pierwszy sukces…

To było powołanie do istnienia Merkuriusza Polskiego na wordpresie. Dzisiaj nie mam czasu i chęci by coś naskrobać…


10. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że jestem dobry w tym co robię…

Także wiąże się z gazetą i otrzymałem ją(pochwałę) od mojego późniejszego v-ojca.


11. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że się do tego nie nadaje…

Kiedy robisz coś w mikronacjach, co lubisz robić, to odczuwasz ten rodzaj energii, który motywuje cię do dalszego działania.

12. Najlepsza/najgłupsza rzecz jaką o sobie usłyszałeś…

Nie myślałem o byciu królem, ale na koniec mojego panowania, ktoś powiedział, że było ono dobre. To miłe wiedzieć, że gdy służysz Ojczyźnie, robisz to co dla niej najlepsze.


13. Za czym tęsknię?

Za odrobiną szaleństwa a czasami za chwilami ciszy.


14. Mój cel… gdzie jest granica?

Nie ma konkretnego celu, są tylko pomniejsze kroki prowadzące do nowych miejsc. Taką granicą jest zwykle tzw wypalenie lub, co bywa częściej- życie realne.


15. Jak często pojawia się we mnie myśl: „rzucam to i jadę w Bieszczady”?

Czasami takie myśli się pojawiają, ale gdy rozumiesz, że to jest tylko zabawa, to przechodzisz nad tym do porządku dnia.

————————————————————–


Serię pytań zadał Heinz-Werner Grüner. JKW Samuel Radziwiłł udzielił na nie odpowiedzi dnia 2 sierpnia 1920 roku.