SCHWARZ-GELB NO.2 – NOSTALGIA WAKACYJNA

Już dziś przed Państwem uniżamy się i w Nostalgii Wakacyjnej spotkamy kolejnego obywatela Monarcho Austro-Węgierskiej. Nie jest to człowiek nijaki, wręcz nie da się inaczej go określić jak… legenda. Nie ma większych wśród nas… To własnie ta postać wprowadziła nas w inną epokę…

Mój pierwszy raz…

Przed Państwem wywiad z postacią mikronacyjnie nie tyle wielką, ale potężną, głową rodziny panującej w Austro-Węgrzech, Habsburgów, Jego Cesarsko-Królewską Wysokością Franciszkiem Józefem II zwanym przez poddanych Wielkim

1. Nazywam się…

Franz Joseph von Habsburg-Lothringen. I pewnie powinienem mieć parę innych imion, nigdy jednak nie byłem wielkim miłośnikiem posiadania ich zbyt wielu.

2. … i zajmuje się (pełnie funkcję)…

Właściwie to teraz jestem tylko starym pierdołą, monarchą-emerytem (właśnie, dlaczego nie ma emerytur dla byłych monarchów?). Do tego jeszcze próbowałem rozkręcić firmę motoryzacyjną, lepiej mi jednak wychodzi bycie admirałem, co dość naturalne dla – w tzw. „realu” – zapalonego żeglarza z patentem jachtowego sternika morskiego. No i pracuję w c. i k. Biurze Administracji! Wypada chyba też wspomnieć, że mam tytuł arcyksięcia.

3. W mikronacjach jestem od…

W kontekście „zamieszkania” – od 24 kwietnia 2005 roku, jestem rówieśnikiem Monarchii Austro-Węgierskiej, aczkolwiek wcześniej odwiedzałem wiele stron mikronacji, zwykle – o ile mnie pamięć nie myli – nie rejestrując się, a jedynie podziwiając ów świat. Miałem pewne przerwy, a i teraz chyba nie zawsze „nadążam”.

4. Mój pierwszy dzień w mikroświecie…

Nie pamiętam nawet, na pewno przed pojawieniem się Austro-Węgier. Na pewno byłem pod wrażeniem złożoności ówczesnych organizmów państwowych, ich historii i wyobraźni tworzących je ludzi. Nie miałem pojęcia o realnej sytuacji w różnych państwach, więc nawet Leblandia mnie zachwycała, ale wydaje mi się, że pierwszą mikronacją, którą zobaczyłem, była Sarmacja – głównie dlatego, że jej twórca stworzył też wówczas stronę z dużą ilością materiałów o komunizmie, którym się wówczas bardzo interesowałem, tam też natrafiłem na odnośnik. Pamiętam, że wówczas szybko poznałem króla Natanii oraz kanclerza Brugii, którzy (zwłaszcza ów pierwszy) wprowadzali mnie w te zawiłości. Pamiętam, że przed Austro-Węgrami roiły mi się różne projekty, aczkolwiek „to nie było to”, nie umiałem nawet zrobić choćby znośnej strony. W sumie, jak przypomina mi słusznie co jakiś czas Najjaśniejszy Pan, do dziś nie umiem.

5. Co lub kto sprawił, że jestem tu i teraz?

Moje „realowe” studia, zamiłowanie do Austro-Węgier i sami ich mieszkańcy przede wszystkim – szczególnie Najjaśniejszy Pan i mój obecny dowódca w marynarce wojennej. Poza tym nie wyobrażam sobie mieszkania gdzieś indziej, po prostu tu czuję się dobrze. Uważam, że każde państwo wirtualne powinno mieć swój charakter, nawet jeżeli w ten sposób rezygnuje z części zainteresowanych nim osób, a Austro-Węgry doskonale się w to wpisują. Myślałem o tym – mógłbym mieszkać tylko w niewielkiej części pozostałych mikronacji, coś mnie jednak nie przekonuje.

6. Dzień, w którym stwierdziłem, że „to jest to”…

Chyba mój pierwszy dzień w mikronacjach, kiedy uznałem, że żadna z nich nie odpowiada moim zainteresowaniom, więc założę nową. No i ostatnio, choć coraz rzadziej mogę tu bywać, to niesamowicie mnie cieszy, że mogę być bardzo dumny ze swojego następcy, który radzi sobie naprawdę świetnie, moim zdaniem lepiej niż ja mógłbym sobie poradzić. Brak takiego jednego dnia tak naprawdę, może poza wspomnianym już pierwszym dniem.

7. Co mnie inspirowało kiedyś, a co dzisiaj?

Kiedyś, zupełnie bez sensu, bardzo chciałem, by Austro-Węgry wyglądały jak inne mikronacje, by w końcu nas zaakceptowano w ich gronie, bardzo lubiłem też zabawę w dyplomację – odnajdowałem się w ówczesnej formule mikroświata i bardzo mnie napędzały tamte wydarzenia. Dziś – zagranica interesuje mnie w stopniu niezwykle mikroskopijnym, rzadko chodzę i rzadko śledzę. Inspiruje mnie dziś chyba po prostu sama Monarchia Naddunajska i moi współobywatele, zajmujący się tak niesamowitymi dziedzinami, że chętnie się od nich uczę.

8. Co sprawia, że jestem tu nadal?

To, że wciąż coś się dzieje i niepowtarzalny klimat Austro-Węgier. Do tego jeszcze brak tego wszechobecnego zrzędzenia o kryzysie, które dominuje debatę w wielu szacownych państwach. To jest rzeczywiście miejsce, gdzie dobrze mi się spędza czas, po prostu.

9. Mój pierwszy sukces…

Pierwszym dużym sukcesem, oprócz wspomnianego wyżej założenia Austro-Węgier, było chyba uznanie ich przez społeczność międzynarodową. Dziś wydaje się to banalne, wówczas byliśmy jedynym państwem wzorowanym na historycznym, które otworzyło tę ścieżkę. W roku 2005 nie liczyliśmy na uznanie przez ówczesną Wielką Trójkę, Solardia żądała naszego usunięcia z Forum Polskich Mikronacji, nie marzyliśmy nawet o byciu na mapie, ta sprawa pozwoliła stworzyć austro-węgierską politykę zagraniczną.

10. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że jestem dobry w tym co robię…

W świecie wirtualnym – nie pamiętam, rzadko w sumie czuję takie rzeczy. Zwykle uważam, że mógłbym sobie radzić lepiej.

11. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że się do tego nie nadaje…

Wiele razy, kiedy byłem monarchą – miałem koszmarną tendencję do zabierania się do robienia wszystkiego za wszystkich i wtrącania swoich pomysłów, co z punktu widzenia zarządzania czymkolwiek jest mniej więcej tak skuteczne, jak solardyjskie próby usunięcia nas z Forum Polskich Mikronacji.

12. Najlepsza/najgłupsza rzecz jaką o sobie usłyszałeś…

Trudno mi chyba coś takiego sobie przypomnieć. Nie kolekcjonuję niestety takich wspomnień, ale pewnie to było coś autorstwa słynnego samundyjskiego Wikinga lub kogoś takiego.

13. Za czym tęsknię?

Jeżeli w świecie wirtualnym, to chyba za niczym. To nie jest tak, że kiedyś było fajniej. Jasne, kiedyś trochę lepiej odnajdywałem się w sytuacji międzynarodowej, ale teraz się nią po prostu nie zajmuję. Czasem tylko wspominam tę poczciwą amatorszczyznę, jaką wówczas mieliśmy wszędzie, i większe chęci u mnie samego, by cokolwiek robić. No i kiedyś miałem więcej czasu i w ogóle chęci, by odpalać komputer, dziś pracuję na komputerze i po tzw. fajrancie mam go serdecznie dość.

14. Mój cel… gdzie jest granica?

Dobrze się bawić, przy okazji zdobywając wiedzę i rozwijając się. Taki jest chyba w ogóle cel mikronacji, prawda? Cała reszta – stanowiska, tytuły, ordery, majątek – to sprawa dla mnie wtórna, może dlatego, że jako monarcha od 2005 roku nie musiałem nigdy się nimi zajmować.

15. Jak często pojawia się we mnie myśl: „rzucam to i jadę w Bieszczady”?

Po abdykacji – nigdy. Przebywanie w mikronacji to, jak wspomniałem w poprzedniej odpowiedzi, przyjemność, a nie obowiązek. Rzucanie czegokolwiek jest bez sensu, można po prostu sobie odpocząć (co też robię) i tyle – wtedy nie ma tego wypalenia, które sami sobie gotujemy.

——————————————————————————————–

To by było na tyle w dzisejszym wydaniu, ale już za tydzień pierwszy gość z zagranicy. Czy jesteście w stanie przewidzieć, kto to będzie?

Serię pytań zadał Heinz-Werner Grüner. Franciszek Józef I udzielił na nie odpowiedzi dnia 12 lipca 1920 roku.