SCHWARZ-GELB NO.14 – DESZCZOWA DAMA

Po niedługiej przerwie wracamy z pełną parą z nowym cyklem wywiadów. Tym razem seria poświęcona jest całkowicie osobom deklarującym się jako kobieta. Wiemy ile budzą kontrowersji niektóre postaci „podszywające się” pod niewiasty, ale pozostawiamy to pod rozwagę ich sumienia.

Na pierwszy ogień „idzie” postać nie tyle kontrowersyjna, co budząca kontrowersje. Nie naszą rolą jest ocena, ale przedstawienie Państwu postaci, którą kreuje nasza dzisiejsza rozmówczyni, prezydentka Baridasu, Ola Chojnacka

1. Nazywam się

Ola Kaarina Isadora Helyanve van Hälsing-Scraw de Cubalibre-Adamas et Marcjan-Chojnacka von Hippogriff-Alatristé


2. … i jestem

Prezydentką Republiki Baridas, Cesarzową Tuolelenkki i czasem coś piszę też w innych krajach.


3. Jak płeć piękna trafia do mikroświata?
Od zawsze interesowały mnie rzeczy okołopolityczno-historyczne. Gdy zobaczyłam państwa wirtualne, zaczęłam je przeglądać, po czym, metodą prób i błędów, wylądowałam tutaj.


4. Kobieta w mikroświecie ma łatwiej?
Nie powiedziałabym, że łatwiej, ale na pewno jest pewne zainteresowanie ze strony płci gorszej. Sama byłam zaskoczona, gdy to mnie ktoś prosił o rękę, a ktoś inny o przyjęcie korony Voxlandu (którą w międzyczasie scedowałam na moją v-córkę).

5. Czy to, że jesteś „kobietą” sprawia, że uzyskanie lepszego statusu jest prostsze?
Mam wrażenie, że w v-świecie raczej ocenia się ludzkie umiejętności i dokonania, aniżeli płeć. A przynajmniej ja tak to widzę.


6. Co jest tak ekscytujące w tym, w bądź co bądź, męskim świecie?
O ile „V-Świat” i „Pollin” mają w języku polskim płeć męską, o tyle, mimo takiego ogromnego nasycenia osobami z ekspresją tradycyjnie męską, nie ośmieliłabym się tak mikroświata nazwać. Ekscytujące jest w sumie to, co już napisałam: historia, polityka. Przeżycia, które ukształtowały ten świat.


7. Największy negatywny aspekt bycia niewiastą?
Nie ma, są same plusy.


8. Jest Pani prawdziwą damą?
Staram się zachowywać jak dama, ale ocenę tego, czy mi to wychodzi wolę raczej pozostawić innym.


9. Czy bycie adorowaną lub wręcz podrywaną ma miejsce w wirtualnym świecie? Jeśli tak, czy to jest miłe?
Z mojej perspektywy raczej się nie zdarza; a te sytuacje, które miały miejsce, były dla mnie miłe.


10. Seksizm w mikroświecie istnieje?
Myslę, że tak, tak samo, jak w świecie rzeczywistym. Zresztą nie tylko to; jest co najmniej jedno państwo wspierające transfobię – nie wymienię go z nazwy ani lokalizacji, ale można to pod to również podpiąć.


11. Czy kobiety trzymają się razem?
W Wandystanie na pewno tak – każdy wandejczyk wie, że heteroseksualizm jest zboczeniem.


12. Jak mawia pewien klasyk filmowy „samiec mój wróg”. Prawa czy fałsz i dlaczego akurat taka odpowiedź?
Nie wybieramy płci swoich wrogów, a więc jest to zdanie fałszywe.

13. Czy przyszło Pani przez myśl, że może łatwiej zaistnieć w mikroświecie jako mężczyzna?
Trochę wstyd się przyznać, ale nawet kiedyś próbowałam. Skutki tego błędu życiowego odczuwam po dziś dzień.


14. Jakie cele stawia sobie niewiasta w mikroświecie?
Dążę do tego aby osiągnąc taką pozycję, jaką osiągnęła kobieta, która najbardziej mnie fascynuje – María del Rosario Cayetana Fitz-James Stuart y Silva, 18-ta Księżna Alby.


15. Gdyby była taka możliwość, zamiany na 1 dzień, w męskiego mikronautę to w kogo Pani chciałaby się „przeistoczyć”?
Jeżeli taka tymczasowa zmiana działałaby nie tak, że mój wygląd by się zmienił, a że ja byłabym na jego miejscu, a więc i miałabym te same możliwości, co on – JCM Marcus Lebencjusz! To by dopiero była zabawa 😀

Serię pytań zadał Heinz-Werner Grüner. Ola Chojnacka udzieliła na nie odpowiedzi dnia 23 sierpnia 1920 roku.

SCHWARZ-GELB NO.13 – NOSTALGIA WAKACYJNA

Wakacje się skończyły. Uczniowie założyli plecaki na swoje ramiona i ruszyli gremialnie do szkoły. Przyszedł i czas na Nostalgię… To już ostatni raz kiedy spotykamy się w tej serii wywiadów… Nie ma co jednak płakać nad rozlanym mlekiem, Schwarz-Gelb nadal będzie działać i miejmy nadzieję, równie prężnie

Nasz dzisiejszy rozmówca jest równie unikatowy, jak pozostali, a może i bardziej. Pod pewnymi względami jest wyróżniający. To pierwszy przedstawiciel leockiego społeczeństwa na łamach naszego czasopisma. Jest to osoba niezwykle znana i ceniona w kręgach mikroświatowych. Panie i Panowie, przed państwem ostatni wywiad wakacyjny z Czcigodnym Namiestnikiem Palatynatu Leocji, Franklinem Garamondem.

Mój pierwszy raz…

  1. Nazywam się…
    Franklin Garamond
  2. … i zajmuje się (pełnie funkcję)…
    I jestem Namiestnikiem Palatynatu Leocji
  3. W mikronacjach jestem od…
    …odkąd pamiętam. Ciężko mi nawet przypomnieć sobie jak wyglądało moje życie przed mikronacjami. Co prawda nie można mnie jeszcze datować węglem, jak Czcigodnego Namiestnika Romańskiego, ale moje wirtualne „ja” mogłoby w większości krajów legalnie spożywać alkohol.
  4. Mój pierwszy dzień w mikroświecie…
    …jest raczej mglisty. Moja przygoda zaczynała się powoli. Pamiętam, że założyłem konto i dopiero po jakimś czasie faktycznie zacząłem się zagłębiać w meandry mikronacji.
  5. Co lub kto sprawił, że jestem tu i teraz?
    Moja obecność w Palatynacie Leocji to wypadkowa wielu zdarzeń, przemyśleń i rozmów, a także leczniczej przerwy od mikronacji. Przyszedł moment, w którym emerytowany murarz stwierdził, że ma kwalifikacje, by zostać architektem własnego domu i może w końcu zbudować coś dla siebie. Wie co mu się podoba, co przeszkadza i postanowił przelać to w rzeczywistą formę.
  6. Dzień, w którym stwierdziłem, że „to jest to”…
    W mikronacjach chyba ciężko o jeden konkretny punkt zwrotny. To coś bardziej na obraz otyłości czy alkoholizmu. Zaczyna się niepostrzeżenie. Kolejny wafelek, kolejny kieliszek, aż wejdzie w nawyk i po prostu nie możesz sobie z tym poradzić. Otwierasz oczy, jest kilka lat później, ważysz 250 kg albo wypijasz ćwiartkę rano przed pracą. I jedną po pracy. No i jedną w trakcie. Może dwie.
  7. Co mnie inspirowało kiedyś, a co dzisiaj?
    Inspiracje płyną zewsząd i wszędzie czyhają. Artykuł na wikipedii przeczytany przypadkiem, wizyta w muzeum, rozmowa z mikronautami. To bardzo tajemniczy i spontaniczny proces. Czasem jeden cudzy pomysł może spowodować lawinę moich. Ten proces nie uległ zmianie przez lata.
  8. Co sprawia, że jestem tu nadal?
    Kiedyś powiedziałbym — siła przyzwyczajenia i zobowiązania. Obecnie to po prostu chęć tworzenia. Mimo upływu lat znów mi to sprawia niesamowitą frajdę.
  9. Mój pierwszy sukces…
    Byłem jeszcze szarym mieszkańcem, napisałem kilka nieznaczących postów, aż postanowiłem wziąć udział w nie-pamiętam-już-jakim-dokładnie konkursie, gdzie trzeba było przygotować grafikę na zadany temat. No i… wygrałem! Ludzie mnie chwalili, zaczęli rozpoznawać. Co za uczucie! Ktoś się do mnie odezwał, czy byłbym zainteresowany współpracą, z innej strony zaproszono mnie do zamieszkania w innym regionie. Po prostu obłęd. Nagle zacząłem istnieć.
  10. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że jestem dobry w tym co robię…
    Taką formą docenienia było dla mnie pierwsze powołanie na urząd państwowy. Ktoś stwierdził, że się nadaję, że mogę wnieść jakąś wartość. No i chyba wniosłem, bo potem powołano mnie kolejny raz. I to nie z braku kandydatów!
  11. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że się do tego nie nadaje…
    Za każdym razem, gdy coś mnie doprowadza do frustracji, zadaję sobie pytanie, czy przypadkiem nie wynika ona właśnie z tego, że się do czegoś nie nadaję. Nie sposób zliczyć ile razy tak myślałem, ani przypomnieć sobie kiedy był ten pierwszy raz. Pocieszam się odrobinę tym, że chyba lepiej mieć poczucie, że się do czegoś nie nadaję, ale starać się, by tak nie było, niż tkwić w przekonaniu, że jestem najwłaściwszą osobą na danym stanowisku, a spływająca krytyka to przejaw zazdrości wobec geniuszu.
  12. Najlepsza/najgłupsza rzecz jaką o sobie usłyszałeś…
    Kiedyś usłyszałem, że mam godny zaufania głos. Może nie jest to najlepsza rzecz, jaką usłyszałem, ale z pewnością najbardziej utkwiła w mojej pamięci. Jeśli zaś chodzi o najgłupszą — że nienawidzę tego czy tamtego kraju, choć nigdy nic szczególnie krytycznego o nim nie napisałem.
  13. Za czym tęsknię?
    Za czasami, gdy miałem dużo więcej pasma na mikronacje. Mogłem zarywać nocki z wypiekami tworząc i nie umierać na drugi dzień w pracy. No i za swoimi włosami też tęsknię. To w zasadzie zbiega się w czasie ze sobą. Czyżby łysienie było wyrazem tęsknoty?
  14. Mój cel… gdzie jest granica?
    Granica jest postawiona tam, gdzie zaczyna się zmuszanie się do działania. Byłem za nią już wiele razy i nauczony bolesnym doświadczeniem nie zamierzam tam wracać.
  15. Jak często pojawia się we mnie myśl: „rzucam to i jadę w Bieszczady”?
    Dzięki Leocji — prawie wcale. Przyjęliśmy z Czcigodnym Namiestnikiem Romańskim prostą zasadę — nic na siłę. Jesteśmy tu dla zabawy, a nie dla kręcenia drugiego etatu po godzinach. No i to się sprawdza. Po 10 miesiącach, odkąd rozpoczęły się prace na Palatynatem, nadal chce mi się i sprawia mi to przyjemność. Może nie jest to najbardziej efektowne podejście, bo im piękniej i jaśniej czyjś zapał się spala, tym więcej się dzieje, ale długofalowo nadzwyczaj efektywne.

Serię pytań zadał Heinz-Werner Grüner. Franklin Garamond udzielił na nie odpowiedzi dnia 3 września 1920 roku.

Schwarz-Gelb No.12– Nie żartuj z Hermana…

Uczniowie czas do szkoły! Niektórzy się cieszą(ta mniejsza część), ale całkiem spora grupa ze łzami w oczach wraca by usłyszeć dzwonek na lekcję. I to głównie dla nich dzisiejsze wydanie poświęcamy na żarty o szkole. Może to spowoduje, że chętniej ruszycie z plecakami na plecach i to bez spóźnień. 😉

Dyrektor szkoły przechodzi korytarzem obok klasy, z której słychać straszny wrzask. Wpada, łapie za rękaw najgłośniej wrzeszczącego, wyciąga go na korytarz i stawia w kącie. Po chwili z klasy wychodzi kolejnych trzech młodzianów, którzy pytają:
– Czy możemy już iść do domu?
– A z jakiej racji?
– No… przecież skoro nasz nowy pan od matematyki stoi w kącie, to chyba lekcji nie będzie, prawda?

—————

Przed szkołą stoi młody Herman i jego kolega Bauer:
– Masz, pal. – mówi ten pierwszy
– Nie, ja nie palę. – pada odpowiedź
– No masz.
– Nie no, naprawdę…
– No masz, bo nauczyciel poczuje od ciebie palinkę.

—————

Czym różni się uczeń dobry od złego?
Złego leją rodzice, dobrego – koledzy.

—————

Feldwebel Herman pyta syna:
– Co robiliście dziś na matematyce, Albrechcie?
– Szukaliśmy wspólnego mianownika.

 Senior nie może się nadziwić:
– Coś podobnego! Kiedy ja byłem w szkole, też szukaliśmy wspólnego mianownika! Że też nikt go do tej pory nie znalazł…

—————

Feldwebel Herman posłał syna do szkoły muzycznej. Po kilku tygodniach spotyka się z nauczycielem: – Pana syn nie powinien chodzić na lekcje gry na skrzypcach. On nie ma za grosz słuchu – mówi nauczyciel.
Herman oburzony odpowiada:
– On nie ma słuchać, on ma grać.

—————

Na egzaminie znudzony profesor mówi do Hermana juniora:
– Zadam tylko jedno pytanie wyciągające. Jak pan odpowie to pan zdał, jeśli nie – to dwója. Ile liści jest na tym drzewie za oknem?
– 3487 – odpowiada bez zająknięcia Albrecht.
– Jak pan to policzył? – pyta zdumiony profesor.
– A to już, panie profesorze, jest drugie pytanie.

REDAKCJA SCHWARZ-GELB ŻYCZY WSZYSTKIM UCZNIOM WSZELKIEJ POMYŚLNOŚCI W NOWYM ROKU SZKOLNYM

Historię feldwebela Hermana wyszukał i przygotował dla Państwa Heinz-Werner Grüner.

SCHWARZ-GELB NO.11 – NOSTALGIA WAKACYJNA

Nostalgia Wakacyjna zbliża się do końca, ale mamy nadzieję, że wywiady z naszymi rozmówcami nadal rozpalają naszych czytelników. Dziś, człowiek z zagranicy, ale znany z aktywności w całym mikroświecie.

Sclavinia miała już reprezentanta w naszych rozmowach, ale nie sposób nie zauważyć także i człowieka z „nadaktywnością”, którego wszędzie jest pełno. Dziś chwilę nostalgii z Państwem spędzi Jaśnie Oświecony Ludwik Tomović.

Mój pierwszy raz…

  1. Nazywam się…
    Ludwik Tomović

    2. … i zajmuje się (pełnie funkcję)…
    Aktualnie najważniejszą funkcją jaką pełnię jest funkcja Gubernatora Konfederacji Sclavinii.

    3. W mikronacjach jestem od…
    grudnia 2012.

    4. Mój pierwszy dzień w mikroświecie…
    to rejestracja w Trizondalu i zapoznawanie się z forami innych mikronacji.

    5. Co lub kto sprawił, że jestem tu i teraz?
    Szereg różnych działań, ale dwa wydarzenia które na mnie najbardziej wpłynęły to chyba założenie Federacji Slawonii i przybycie do Sclavinii.

    6. Dzień, w którym stwierdziłem, że „to jest to”…
    Nie miałem takiego „punktu granicznego” od którego tak stwierdziłem, ale na pewno mogłem tak stwierdzić po pierwszych sukcesach i powierzeniu mi pierwszych zadań.

    7. Co mnie inspirowało kiedyś, a co dzisiaj?
    Cały czas to samo – chęć do działania i rozwoju.

    8. Co sprawia, że jestem tu nadal?
    Niektórzy ludzie, a także pomysły które chciałbym wdrożyć.

    9. Mój pierwszy sukces…
    Rozwijanie swojego pierwszego miasta a potem „reprezentowanie” Trizondalu na Our Sound.

    10. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że jestem dobry w tym co robię…
    Prowadzenie mojego pierwszego miasta, kiedy inicjatywy które tam prowadziłem spotykały się z zainteresowaniem innych.

    11. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że się do tego nie nadaje…
    Nie miałem chyba takiej sytuacji.

    12. Najlepsza/najgłupsza rzecz jaką o sobie usłyszałeś…
    Ciężko mi sobie przypomnieć jedną.
    Komplementy oczywiście budują, motywują do dalszej pracy.
    Konstruktywna krytyka również daje „kopa” do zmiany i poprawy swojej działalności.
    Natomiast głupimi komentarzami staram się nie przejmować, a raczej czerpać z nich rozrywkę.

    13. Za czym tęsknię?
    Czasami za spokojem….

    14. Mój cel… gdzie jest granica?
    Nie mam postawionej granicy, możliwe że kiedyś realioza tak postąpi, że nie będę mógł się poświęcić mikronacjom, albo nie będę czerpał już radości z bycia w mikronacjach, wówczas się wycofam albo odejdę. Na szczęście nie jest to teraz na tyle bliskie aby to rozważać


    15.Jak często pojawia się we mnie myśl: „rzucam to i jadę w Bieszczady”?
    Póki co – na szczęście – taka myśl się nie pojawia

Serię pytań zadał Heinz-Werner Grüner. Ludwik Tomović udzielił na nie odpowiedzi dnia 15 sierpnia 1920 roku.

Schwarz-Gelb No.10– Nie żartuj z Hermana…

Z małym poślizgiem, ale jest! Herman nadal w akcji. Dobry żart jeszcze nikomu nie zaszkodził, a tym bardziej przy jedzeniu.

Tak to dzisiejszy temat przewodni – pan i pani Herman rządzą w kuchni…

Przychodzi feldwebel Herman do węgierskiego sklepu i pyta:
– Czy są pomidory?
Sprzedawczyni odpowiada:
– Tak są, oczywiście.
Na to Herman mówi:
– Takie małe? U nas mamy taaakie duże pomidory.
– A czy są ogórki?
– Tak mamy. Jak najbardziej. – po czym pokazuje klientowi
– U nas mamy większe!!!! – pada odpowiedź
Sprzedawczyni nie wytrzymuje zachowania feldwebela i wychodzi na zaplecze, przynosi arbuz i pyta się.
– A widział pan kiedyś taki groszek!?

—————

Feldwebel Herman wizytuje u teściowej. W kuchni pełne szaleństwo, kobiety uwijają się jak w ukropie. Przychodzi pora wspólnego posiłku. Tuż przed obiadem Herman zwraca się do żony:
– Nie twierdzę, że twoja mama źle gotuje, tylko zaczynam rozumieć, dlaczego zawsze się modlicie przed jedzeniem.

—————

Pani Hermanowa zawsze miała pięknie opisane potrawy w zamrażarce.
Na karteczkach widniały nazwy takie jak „Mielone”, „Schab”, „Łopatka”, „Stek”, „Wołowina z warzywami” etc…
Jednak ilekroć pytała feldwebela co chce na obiad, nigdy nie prosił o żaden z rodzajów posiłków, które były w zamrażarce.
Postanowiła więc zmienić sposób opisywania potraw, tak aby zawsze mieć to, co jej mąż będzie chciał na obiad.
Od tego dnia na zamrożonych woreczkach pojawiły się karteczki, na których było napisane: „Cokolwiek”, „Wszystko jedno”, „Coś dobrego”, „Nie wiem”, „Bez znaczenia”, „Coś do jedzenia”.

—————

Na cesarskim dworze odbywało się przyjęcie.
Za suto zastawionym stołem (pełnym półmisków, świec) siedzi arystokracja i generalicja. Trwa impreza, gra orkiestra. Nagle huk.
Wpada, kopiąc w drzwi feldwebel Herman.
Był jednak w dość niespotykanej sytuacji. Spodnie miał opuszczone do kolan, a przy czterech literach trzymał sedes.
Doczłapując się w końcu do stołu, przy którym zasiadł obok ucztujących dam i panów, nie ustał w czynności opróżniania…
W pewnym momencie wyciągnął papierosa i zaczął palić.
Wtedy się zorientował, że wszyscy na niego dziwnie patrzą i są zniesmaczeni takim widokiem. Wstał więc i spytał:
– Coś nie tak? Aha….. rozumiem…..Obowiązuje zakaz palenia?

—————

Pani Hermanowa na wizycie lekarskiej. Po zbadaniu lekarz oświadcza:
– Moja Pani, skoro zjadła pani dwa talerze zupy pomidorowej, pół gęsi
z kartoflami i kapustą, talerz grzybów duszonych, dwa sznycle,
trzy filiżanki czarnej kawy z pięcioma kawałkami tortu, to nic
dziwnego, że pani później nie miała apetytu, pan Hermanowa.
– Kiedy ja, panie doktorze i przed jedzeniem tez nie miałam apetytu.

Historię feldwebela Hermana wyszukał i przygotował dla Państwa Heinz-Werner Grüner.

SCHWARZ-GELB NO.9 – NOSTALGIA WAKACYJNA

W kolejnym numerze Schwarz-Gelb mamy dla Państwa wywiad z nietuzinkową postacią. Wracamy z powrotem nad piękny Dunaj, do Monarchii , a konkretniej do Zalitawii…

W Austro-Węgrzech jest postacią niezwykle rozpoznawalną. Znają go wszyscy, od małego chłopca-pucybuta, po arystokrację. I co ciekawę nikt nie powie o nim złego słowa. Węgier z krwi i kości, jedyny w swoim rodzaju Szanowny Baron, Palatyn Węgier, Borys von Targersdorf.

Mój pierwszy raz…

  1. Nazywam się…
    Borys, Borys Targersdorf.
  2. … i zajmuje się (pełnie funkcję)…
    ……wierną służbą Tronowi, niestety bez licencji na zabijanie   Mam honor, jako palatyn Węgier, być strażnikiem Świętej Korony.
  3. W mikronacjach jestem od…
    XII 2016 roku.
  4. Mój pierwszy dzień w mikroświecie…
    Powiedziałem, że przybyłem do Monarchii aby gospodarować w majątku, który odziedziczyłem w Księstwie Cieszyńskim   oczywiście, nic nie odziedziczyłem   a tym bardziej majątku   jedną z osób, która była łaskawie mnie wtedy powitać, był JCW Cesarz- senior.
  5. Co lub kto sprawił, że jestem tu i teraz?
    Sprawił to burbon, a potem zgodnie z zasadą, trzeba było iść w zaparte   to był przypadek, szukałem informacji o pewnym miejscu w Monarchii realnej, a wyszukiwarka przekierowała mnie na forum wirtualnej Monarchii, obserwowałem życie, jakie toczyło się nad Dunajem, przez kilka dni. Monarchia budziła się do życia po zapaści i postanowiłem przyłączyć się do zabawy.
  6. Dzień, w którym stwierdziłem, że „to jest to”…
    Takiego dni chyba nie było (śmiech) Była natomiast idea tworzenia przemysłu, razem z Maikovskim…….i tak go tworzę do dzisiaj. Była jeszcze taka sytuacja, wstąpiłem do Partii Konserwatywnej, jako szeregowy członek, całkiem niespodziewanie zostałem p.o Prezesa Partii. Musiałem zająłem się polityką……..i tak mi została.
  7. Co mnie inspirowało kiedyś, a co dzisiaj?
    Moim skromnym zdaniem, w v-świecie zawsze inspirują ludzie, albo żeby z nimi współpracować, albo żeby ich zwalczać, ale w odróżnieniu od świata realnego, mamy większy margines manewru, łatwiej się wycofać.
  8. Co sprawia, że jestem tu nadal?
    Zabrzmi to banalnie, ale ludzie, jak wyżej, którzy tworzą naszą społeczność.
    Mogę wymieniać długo i chronologicznie, nazwisko Maikovskiego już padło, Cesarza seniora wspominałem, Najjaśniejszy Pan łaskawie obdarzył mnie przyjaźnią, z JE Barbarezem tworzyłem Rząd, z herr Maretzkym, Radę Nadzwyczajną, von Groc, wspaniały żołnierz, cudowna Ingrid [i]lekko się zaczerwienił[/i] genialny Eryk, Jego Złośliwość Maks , syn naszego Suwerena , Moritz, Michał, herr Jorg doskonały i zasłużony żołnierz, a to tylko Monarchia, a jeszcze Panowie Bracia z Korony i Litwy. Wielka Szycha z Pustkowia, herr Jorg doskonały i zasłużony żołnierz. Oczywiście nie może zabraknąć, w tej wyliczance Oriona Surmy który wyciągnął do nas kiedyś pomocną dłoń. Dość duża ta społeczność, a nie wymieniłem wszystkich, za co przepraszam. Ja mieszkam w Monarchii, bo są tu fajni ludzie, tworzący fajny klimat. Ja tu wypoczywam.
    Ale to, że mogę udzielać tego wywiadu, tak znakomitemu Redaktorowi, tu i teraz, to zasługa jednego człowieka, któremu obiecałem kiedyś pół roku aktywności. Pół roku aktywności minęło, a ja się jeszcze nie spakowałem do wyjazdu, siedzę w Alba Regia jako palatyn Węgier, pije kawę i udzielam wywiadu.
    Jeżeli mogę, to chciałbym ten wywiad dedykować tej osobie, ciekawe czy będzie pamiętała naszą umowę
  9. Mój pierwszy sukces…
    …był przyczyną mojej porażki. Uczyłem się jeszcze życia wirtualnego, kiedy zostałem Prezydentem Rządu JCiKM, wyjechałem na Kongres Orientyki…….i chyba nie wróciłem było to za panowania JCiKM Maksymiliana Teodora, z tego okresu mam tekst traktat, z poprawkami na marginesie, skreślone ręką Najjaśniejszego Pana. (po namyśle) Porażek było zdecydowanie więcej niż sukcesów.
  10. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że jestem dobry w tym co robię…
    Bardziej się poczułem, niż usłyszałem. Wtedy, kiedy powierzyłem funkcje szefa sztabu generalnego grafowi von Groc.
  11. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że się do tego nie nadaje…
    Nie pamiętam….(śmiech) Dałem się wmanewrować w pewną wizytę dyplomatyczną, jako szef Rządu, jak szybko się wybrałem, tak szybko wracałem. Wtedy się zastanawiałem, czy mam predyspozycje, aby pełnić tak odpowiedzialną funkcję.
  12. Najlepsza/najgłupsza rzecz jaką o sobie usłyszałeś…
    Najlepszą? że kieruję się zasadą INTEGRITATI ET MERITO. O najgłupszą proszę pytać jego lordowską mość de Witta.
  13. Za czym tęsknię?
    Za taką platformą, jak X11, tylko że do działań wojennych. Jeńców bym nie brał, albo bym brał, żeby potem im podokuczać. Na jednym z Kongresów Orientyki, dostojni delegaci rozważali funkcjonowanie takiej platformy. No cóż, jak to często bywa, na rozmowach się skończyło. Dzisiaj, żeby zażyć przejażdżki konnej, zamiast po karkach moich wrogów, wsiadam na wierzchowca z pomocą krzesełka.
  14. Mój cel… gdzie jest granica?
    2694 m.n.p.m zarówno tych wirtualnych, jak i realnych . Kto wie, może granicą będzie nauka węgierskiego? Tak, profesjonalna:)
  15. Jak często pojawia się we mnie myśl: „rzucam to i jadę w Bieszczady”?
    Nie ma takiej częstotliwości, natomiast były dwa takie momenty, kiedy chciałem wycofać się z zabawy. Za pierwszym razem, po likwidacji Monarchii, jako bezpaństwowca przygarnęła mnie Korona i Litwa i zostałem. Za drugim razem, też po dużym kryzysie w Monarchii, do którego przyłożyłem rękę wstyd zgodziłem się zostać na pół roku, wspominałem już o tym. Ale jak to mówią, do trzech razy sztuka.
    No i nie w Bieszczady, tylko w Velebit…..chociaż Beskid Śląski by starczył, ale tylko w tygodniu.
    Koniec wywiadu? to po kieliszeczku palinki? dla zdrowotności.
    Za Monarchię.

Serię pytań zadał Heinz-Werner Grüner. Borys von Targersdorf udzielił na nie odpowiedzi dnia 17 lipca 1920 roku.

Schwarz-Gelb No.8– Nie żartuj z Hermana…

Po niedługiej przerwie wraca do nas feldwebel Herman i jego pełne niespodzianek przygody. Z racji tego, że z powodu awarii maszyn drukarskich seria nie pojawiła się w zeszłym tygodniu przygotowaliśmy dla Państwa większą dawkę humoru, tym razem z nastawieniem na wojsko.

W słynnym wiedeńskim parku Wiener Prater siedzą dwie młode, samotne dziewczyny. Wszystkiego mają pod dostatkiem, ale zachciało im się więcej szaleństwa, jedna więc pyta:

– Heidi, znasz jakichś miłych facetów?
– Pewnie! – odpowiada Heidi
– To dzwonimy do 32-óch.
– A po co nam tylu?
– Po pierwsze: połowa nie przyjdzie
– Ale, po co nam 16-tu?
– Po drugie: połowa się napije.
– Ośmiu to też dużo.
– Po trzecie: połowa jak zwykle nie będzie mogła.
– A czterech?
– A co, nie chcesz dwa razy…?

—————

Feldwebel Herman jedzie na manewry na obszar Węgier i tak relacjonuje żonie w liście o postępach swoich zadań taktycznych: „Dzień pierwszy. Popiłem trochę z Węgrami. Dzień drugi. Chyba koniec ze mną. Umieram. Dzień trzeci. Węgrzy znowu wyciągnęli mnie na palinkę. Dzień czwarty. Szkoda, że przedwczoraj nie umarłem.”

—————

– Wyniki Strzeleckich Mistrzostw Styrii:

1. leutnant Maier – 10/10

2. fahnrich Berger – 9,5/10

3. Oberst Schwimmwaller – 9/10 itd.

Ostatnie miejsce: feldwebel Herman – Maier i Berger położeni jednym strzałem!

—————

– Feldwebel Herman wraca do domu na niespodziewaną przepustkę. Zaskoczona żona w pośpiechu kręci się po kuchni, aby przygotować coś ekstra. Nastawia ciasto w piekarniku i mówi:
– Posiedź, popilnuj ciasta, a ja skoczę do sklepu.
Żołnierz usiadł, niewiasta wyszła z domu… ciepełko i zmęczenie zrobiły swoje – Herman zasnął. Kot wlazł mu na kolana, oparł głowę o brzuch i tak sobie razem chrapali. Wraca żona, widzi co i jak i załamuje ręce:
– Co tu się dzieje?!
Obudzony, półprzytomny, Herman zrywa się z przerażeniem w oczach, błyskawicznie otwiera piekarnik, wrzuca kota, zatrzaskuje i stając na baczność, wrzeszczy:- Działo nr 4 gotowe do strzału!

—————

Piętnaście lat temu skromny rolnik ze styryjskiej wioski, Herman został wezwany do zaszczytnego obowiązku obrony Monarchii i miłościwie panującego Franciszka Józefa II. Pierwszego dnia dostał przydziałową szczoteczkę i pastę do zębów. Po południu dentysta wojskowy wyrwał mu dwa zepsute zęby.
Drugiego dnia dostał przydziałowy grzebień. Po południu regulaminowo ogolono go na zero.
Trzeciego dnia dostał przydziałowe majtki.
Żandarmeria szuka go do dziś.

—————

Feldwebel Herman zebrał swój pluton i mówi:
– Kto chce pojechać na wykopki ziemniaków na polu siostry generała Maiera?
Zgłosiło się zaledwie dwóch. Herman to skomentował:
– Dobra, pozostali pójdą na piechotę.

Historię feldwebela Hermana wyszukał i przygotował dla Państwa Heinz-Werner Grüner.

SCHWARZ-GELB NO.7 – NOSTALGIA WAKACYJNA

Kolejny upalny piątek przed nami, a co za tym idzie, następne spotkanie Schwarz-Gelb z niesamowitym obywatelem mikroświata. Przenosimy się na wschodnie kresy naszej wirtualnej rzeczywistości…

Mój pierwszy raz…

Jeszcze nie tak dawno piastował najwyższy urząd w swoim państwie. W momencie kiedy przeprowadzaliśmy rozmowę stan ten się zmienił. Każdemu przyjdzie pora, zakończyć to co się zaczęło… I pomimo, że taka jest kolej rzeczy w monarchiach elekcyjnych, to śmiało można nazwać naszego rozmówcę za jednego z najwybitniejszych w swojej roli, przed wami obywatel Rzeczpospolitej Obojga Narodów, Jego Królewska Wysokość Samuel Kazimierz vel Samuel Radziwiłł.

1. Nazywam się…

Samuel Radziwiłł, moim v-ojcem jest książę Karol.


2. … i zajmuje się (pełnie funkcję)…

Jestem szlachcicem a ostatnio pełniłem najwyższy urząd w Rzeczpospolitej, czyli byłem królem Polski.


3. W mikronacjach jestem od…

5 lat, to i długo i krótko zarazem.


4. Mój pierwszy dzień w mikroświecie…

Był trudny i nie pamiętam go. Dlaczego był trudny, bo nie jest łatwo wejść w realia mikroswiata, gdy nie wie się wszystkiego, na to potrzeba czasu.


5. Co lub kto sprawił, że jestem tu i teraz?

Wiele różnych spraw. Przykładowo- brałem udział w PBF Imperium Romanum, gdzie odgrywałem rolę rzymskiego ekwity w Królestwie Bosporańskim. Szkoda, że to już nie istnieje…Czemu tu? Bo lubię ten okres w naszej historii.

6. Dzień, w którym stwierdziłem, że „to jest to”…

Nie pamiętam czy taka myśl się pojawiła. Przez miesiąc zaglądałem na forum, by w końcu zdecydować się na rejestrację.


7. Co mnie inspirowało kiedyś, a co dzisiaj?

Oj, bardzo trudne pytanie. Inspiracje zawsze pochodzą gdzieś z zewnątrz, najczęściej z reala. Lubię czytać książki z okresu I RP, a ostatnio zacząłem czytać Sagę Husycką Sapkowskiego.

8. Co sprawia, że jestem tu nadal?

Sentyment i chęć dalszego rozwijania Rzeczpospolitej.


9. Mój pierwszy sukces…

To było powołanie do istnienia Merkuriusza Polskiego na wordpresie. Dzisiaj nie mam czasu i chęci by coś naskrobać…


10. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że jestem dobry w tym co robię…

Także wiąże się z gazetą i otrzymałem ją(pochwałę) od mojego późniejszego v-ojca.


11. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że się do tego nie nadaje…

Kiedy robisz coś w mikronacjach, co lubisz robić, to odczuwasz ten rodzaj energii, który motywuje cię do dalszego działania.

12. Najlepsza/najgłupsza rzecz jaką o sobie usłyszałeś…

Nie myślałem o byciu królem, ale na koniec mojego panowania, ktoś powiedział, że było ono dobre. To miłe wiedzieć, że gdy służysz Ojczyźnie, robisz to co dla niej najlepsze.


13. Za czym tęsknię?

Za odrobiną szaleństwa a czasami za chwilami ciszy.


14. Mój cel… gdzie jest granica?

Nie ma konkretnego celu, są tylko pomniejsze kroki prowadzące do nowych miejsc. Taką granicą jest zwykle tzw wypalenie lub, co bywa częściej- życie realne.


15. Jak często pojawia się we mnie myśl: „rzucam to i jadę w Bieszczady”?

Czasami takie myśli się pojawiają, ale gdy rozumiesz, że to jest tylko zabawa, to przechodzisz nad tym do porządku dnia.

————————————————————–


Serię pytań zadał Heinz-Werner Grüner. JKW Samuel Radziwiłł udzielił na nie odpowiedzi dnia 2 sierpnia 1920 roku.

SCHWARZ-GELB NO.6 – NOSTALGIA WAKACYJNA

Jak w kolejny piątek czas na Nostalgię… I dziś ta nasza podróż będzie nieco inna, bardziej subtelna, można by rzec delikatniejsza z natury. Powodem takiego odbioru jest to, że dziś na naszych łamach wywiad z kobietą. Nie jest to jednak postać krucha, co mogą sugerować wdzięki. To postać silna i niezależna…

Mój pierwszy raz…

Dziś ponownie przenosimy się na tereny Księstwa Sarmacji, a konkretnie do Teutonii. Od kilkunastu dni jej popularność wywindowała na cały pollin. A to za sprawą ostatnich wydarzeń i jej działań w prefekturze… Jedna z najpotężniejszych kobiet w mikroświecie, Jej Królewska Mość Joanna Izabela

1.Nazywam się…

Joanna Izabela, dawniej Carmen Laurent.

2. … i zajmuje się (pełnie funkcję)…

Zajmuje się (pełnie funkcję) Królowej Teutonii, w Sarmacji jestem również Prefektem Generalnym, Członkiem Rady Ministrów oraz Marszałkiem Sejmu.

3.W mikronacjach jestem od…

W mikronacjach jestem od 16.10.2016 r.

4.Mój pierwszy dzień w mikroświecie…

Mój pierwszy dzień w mikroświecie był na forum Sarmacji. Czułam się mocno zagubiona, tak naprawdę nic nie rozumiałam z realiów panujących w tym środowisku. Dodatkowo niefortunnie użyłam w poście
powitalnym słowo „gra”, na co parę osób zwróciło mi uwagę. Sarmacja wydawała mi się tak skomplikowana, że nie wiem czy bym dłużej została gdyby nie pomoc znanych mi osób.

5.Co lub kto sprawił, że jestem tu i teraz?

Co lub kto sprawił, że jestem tu i teraz? JKW Andrzej Fryderyk, król-senior Teutonii. Przez przypadek w rozmowie prywatnej powiedział mi o mikronacjach, przez co zainteresowałam się nimi.

6.Dzień, w którym stwierdziłam, że „to jest to”…

Trudno mi powiedzieć kiedy dokładnie to było. Początkowo zaczęłam się zajmować Teutońską Akademią Medyczną, jednak projekt ten jest dość niszowy.

Później próbowałam pomóc jako Lord Koadiutor, podczas zajmowania tego stanowiska zaczęłam poznawać kulturę i historię samej Teutonii. Na pewno przejście dość wymagających testów aby zostać członkiem Cesarskiego Domu Harmeliuszowsko-Hergolienowego również pomogło mi powiedzieć, że „to jest to”.

7.Co mnie inspirowało kiedyś, a co dzisiaj?

Nie będę robiła podziały na teraz i dziś, ponieważ te inspiracje są niezmienne. Jeżeli chodzi o samą Teutonię czerpię z mieszanki monarchii brytyjskiej, hiszpańskiej, francuskiej nie zapominając o jej niemieckich korzeniach. Natomiast informacje w Teutońskiej Akademii Medycznej to tak naprawdę mocno zniekształcona moja wiedza z świata realnego na ten temat.

8.Co sprawia, że jestem tu nadal?

Ludzie oraz możliwość realizowania pewnych swoich pomysłów.

9.Mój pierwszy sukces…

… to wygrana elekcji królewskiej. Nie byłam wtedy bardzo znaną mikronautką, a jednak wybrano mnie na władczynię Teutonii. Jestem pewna, że był to „Duch Hergoliena”, bo inaczej tego nie jestem tego wstanie wyjaśnić.

10.Pierwszy raz kiedy usłyszałam(poczułam), że jestem dobra w tym co robię…

 Pierwszy raz poczułam, że jestem dobra w tym co robię, gdy po obchodach XVI-lecia Teutonii zaczęło nam przybywać osób. Wydaje mi się, że ponad dziesięciu nowych obywateli, którzy są aktywni to całkiem sporo.

11.Pierwszy raz kiedy usłyszałam(poczułam), że się do tego nie nadaje…

Nie jestem pewna kiedy był pierwszy raz. Na pewno na elekcji królewskiej pojawiły się wątpliwości, że nie będę miała czasu na Teutonię. Mam nadzieję, że jednak je rozwiałam.

12.Najlepsza/najgłupsza rzecz jaką o sobie usłyszałaś…

… Nie wiem czy najlepsza ale ostatnio moją ulubioną rzeczą jaką mi powiedziano są słowa Macieja II, który stwierdził że pokazując się na rocznicy dreamlandzkiej jako Regent ociepliłam stosunki sarmacko-dreamlandzkie. Mam nadzieje, że będzie to wstęp dla przyszłych osób „u steru” aby poukładać nasze relacje.

13.Za czym tęsknię?

Nie jestem, aż tak długo w mikronacjach aby za czymś tęsknić.

14.Mój cel… gdzie jest granica?

Moim celem jest rozwój Teutonii i Sarmacji, tak aby cały czas były to miejsca atrakcyjne dla osób próbujących się odnaleźć w mikroświecie. Granicą tą natomiast jest wykorzystywanie swoich stanowisk do łamania reguł zabawy. Mikronacje stoją ludźmi, forsowaniem swoich racji, układaniem się z innymi osobami, gdy wykorzystujesz do tego uprawnienia, których nie powinieneś to cała zabawa dla reszty osób jest bezsensu, po prostu ją zabijasz.

15.Jak często pojawia się we mnie myśl: „rzucam to i jadę w Bieszczady”?

Gdyby pojawiały mi się takie myśli, to bym po prostu to wszystko rzuciła. Jest to mój dodatkowy czas, który ma mi sprawić jakąś satysfakcje i nie ma sensu aby był to wykonywany z niechęcią obowiązek.

————————————————————

Serię pytań zadał Heinz-Werner Grüner. JKM Joanna Izabela udzieliła na nie odpowiedzi dnia 2 sierpnia 1920 roku.

SCHWARZ-GELB NO.5 – Nie żartuj z Hermana…

W pierwszy sierpniowy poniedziałek miał ukazać się drugi odcinek z serii, ale z powodu awarii „maszyny drukującej” mamy nieznaczne opóźnienie. Pomimo sporych problemów wszystko wróciło już do normy, zatem zapraszamy Państwa do naszego stałego już cyklu ku rozbawieniu narodu. Z woli naszych czytelników historię feldwebela Hermana oraz inne zabawne historie przenieśliśmy na ten właśnie dzień tygodnia(poniedziałek). Obywatele Austro-Węgier ruszają do pracy i potrzebują dodatkowego bodźca w postaci uśmiechu na twarzy. Sprawdź kolejne niewiarygodne przygody naszego tytułowego bohatera.

– Feldwebel Herman z żoną wybrali się do Tiergarten Schönbrunn, wiedeńskiego zoo. Podczas oglądania wybiegu dla drapieżników poczciwy żołnierz zwraca się do małżonki: Co by powiedziały te tygrysy, gdyby umiały mówić? A żona na to odpowiada: Powiedziałyby – jesteśmy lwami, a nie tygrysami, ty ośle.

—————

– Cesarski okręt zbliża się do obcego obiektu, który tarasuje mu drogę. Kapitan SMS natychmiast reaguje i nawołuje przez radio: Proszę zmienić kurs o 15 stopni na północ, aby uniknąć kolizji.
Odpowiedź pada równie szybko: Ja proponuję żebyście to wy zmienili kurs o 15 stopni na południe, żeby uniknąć kolizji.
Austriacki kapitan SMS natychmiast nadaje: Mówi kapitan Seiner Majestät Schiff. Powtarzam ponownie – dokonajcie korekty kursu!
Odpowiedź: Nie, powtarzam ponownie – wy zmieńcie kurs.
Kapitan ponownie zmienia ton wypowiedzi: Mówi kapitan pancernika SMS Tegetthoff, jednego z największych okrętów bojowych K. u. K. Armee. Towarzyszą nam trzy niszczyciele, trzy krążowniki i wiele innych okrętów wspomagania. Domagam się, abyście to wy zmienili kurs 15 stopni na północ. W innym przypadku podejmiemy kontrdziałania, ażeby zapewnić bezpieczeństwo naszym jednostkom!
Odpowiedź: Mówi latarnia morska – wasz wybór.

—————

– Węgier, Chorwat i Austriak pracują razem na budowie. Zawsze jedzą razem drugie śniadanie. Węgier otwiera swoją śniadaniówkę i srogo klnie: Znów kanapka z szynką, kanapka z szynką, nienawidzę kanapek z szynką, od dziesięcioleci jem kanapki z szynką. Potem śniadaniówkę otwiera Chorwat i srogo klnie: Znów kanapka z rybą, cholerna kanapka z rybą, nienawidzę kanapek z rybą. Jako ostatni otwiera swoją śniadaniówkę Austriak i denerwuje się równie mocno: Kanapka z serem, znów ser, nienawidzę jeść kanapek z serem, ile można je jeść.
Pewnego dnia przed otwarciem pudełka Węgier mówi: Mam dość, jeżeli dziś znów mam kanapkę z szynką, zabiję się! Otwiera pudełko, znajduje kanapkę z szynką, więc rzuca ją o ziemię i wbiega na górę budowy, skacze i zabija się. Na to Chorwat: Jeżeli ja też dziś znajdę kanapkę z rybą, zabiję się. Otwiera śniadaniówkę, znajduje kanapkę z rybą, rzuca nią i skacze z budowy. Ostatni Austriak mówi, że ma dość, gdy znajdzie w pudełku kanapkę z serem, zabije się. Znajduje kanapkę z serem, więc także i on zabija się, skacząc z budowy.
Kilka dni później spotykają się wdowy na pogrzebie. Żona Węgra płacze: Nie rozumiem, myślałam, że najbardziej lubi kanapki z szynką, gdyby coś powiedział, przyszykowałabym mu inne śniadanie. Żona Chorwata płacze: Myślałam zawsze, że kanapki z rybą są jego ulubionym śniadaniem, czemu nie powiedział ani słowa, zrobiłabym mu przecież co innego. Żona Austriaka płacze: Nie rozumiem, przecież sam sobie robił kanapki!

—————

– Feldwebel Herman jedzie na wycieczkę do Węgier gdzie odwiedza słynny Cmentarz Kerepesi. Na cmentarzu odkrywa nagrobek, na którym jest napisane: Tu spoczywa Ferenc Csaba Nagy, dobrotliwy człowiek i dobry ojciec.
Herman kręci głową z niedowierzaniem i mówi : To takie typowo madziarskie – Trzech mężczyzn w jednym grobie…

Historię feldwebela Hermana wyszukał i przygotował dla Państwa Heinz-Werner Grüner.