Przenosiny na nowe forum!

Xavery Franciszek edler Kłopocki, dnia 16 maja 2017 r.

Guten Tag!
Dzisiaj od godziny 12:00 na podstawie uchwały Rady Tymczasowej i za zgodą Rady Nadzwyczajnej przenosimy się na nowe forum.
Wszystkie wypowiedzi, profile i prywatne wiadomości są przeniesione.
Celem zalogowania się należy:
-wejść pod adres http://dyskusje.austrowegry.org
-kliknąć ‚Logowanie’
-wybrać opcję ‚Zapomniałem hasła’
-wpisać adres e-mail podany przy rejestracji
-kliknąć ‚Resetuj hasło’
-postępować zgodnie z instrukcjami w otrzymanej wiadomości e-mail.

W razie problemów z logowaniem proszę napisać do mnie prywatną wiadomość lub e-mail na adres forum@austrowegry.org

[SE] Kolejne ofiary! Naga prawda o dyplomatach zza mórz!

Victorio Mortuus | 27. 02. 2013

se-logo-stronka

 

Szanowni Państwo!
Mamy przyjemność zaprezentować najnowszy tytuł prasowy, który zaabsorbuje Wam gigantyczną dawkę skandali, seksu i krwi, czyli tego czego człowiek do życia potrzebuje najbardziej. A już w dzisiejszym numerze wstrząsająca historia.

————————————————————————————————————————————————————–

KOLEJNE OFIARY DREAMLANDU!

Myśleliście że to koniec? Nic z tego! Pomimo tego, że Leśne Dziadki już jakiś czas temu opuściły tereny Naddunajskiej Monarchii skutki ich działalności musimy oglądać jeszcze dziś. Lekarze z budapesztańskich i wiedeńskich klinik wenerycznych mają pełne ręce roboty, bo może i dyplomacji wyjechali, ale pozostawili po sobie niemiłe pamiątki.

– To straszne! Jak się dowiedziałam, myślałam, że go uduszę. Jak mógł mi to zrobić? Było nam razem tak dobrze! – opowiada o swoich przeżyciach Sophie (19 l.), wiedeńska dziewczyna do towarzystwa. – Byłam cała dla niego, co prawda nieźle płacił, ale przecież nie tylko pieniądz się liczy. Noce mieliśmy udane, no i nigdy nie narzekał. A on zaraził mnie tym syfem! Jak mógł mi to zrobić?!

Niestety przypadek Sophie nie jest odosobniony. W samym Wiedniu do szpitali trafiło już, w przeciągu ostatnich kilku miesięcy, ponad 200 kobiet. A lekarze prognozują, że to nie wszyscy zakażeni. Co dziwniejsze, podobna liczba zarażonych dotyczy również mężczyzn.

– Mówimy tu o nowym rodzaju wirusa kiły tzw. syphilis dreamlandicus. Nie znamy przyczyn mutacji, jednakże zdołaliśmy już wytworzyć lek. Podejrzewamy, że został on sprowadzony z obcego kontynentu. Nie mamy natomiast pojęcia jak w takim tempie zdążył się rozprzestrzenić. Zachorowania bowiem mnożą się nie tylko w Wiedniu, ale i we wszystkich większych miastach Austro-Węgier – mówi dla SE prof. Felix Schmid (67 l.) z wiedeńskiego Instytutu Chorób Zakaźnych.

Zadziwiać może skala istniejącego problemu. O ile szacuje się, że personel dyplomatyczny Dreamlandu liczył ok. 50 osób, o tyle liczba zachorowań w całym kraju kształtuje się w granicach 1000. Nikt na głos nie chce wymieniać nazwisk, jednakże wszyscy są pewni jednego: takiego ciosu nikt z nas się nie spodziewał.

– Zanim go poznałam wiodłam spokojne życie. Nigdy wcześniej nie miałam tego typu problemów, moi klienci zawsze się zabezpieczali, było nam dobrze, płacił i pojawiał się następny. A ten… Gdybym wiedziała co mnie czeka nigdy bym go nawet nie dotknęła. – opowiada Spohie. – Muszę skontaktować się ze swoim prawnikiem, ale wraz ze swoimi koleżankami rozważamy wniesienie pozwu zbiorowego przeciwko dreamlandzkiej dyplomacji. Tak tego nie zostawimy! Panie Prezydencie, jesteśmy z Panem!

[ML] Kellemes ünnepeket

news Maksymilian Teodor I | 24. 12. 2011

 

 

Szanowni Węgrzy,

z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam wszystkiego co najlepsze! Przede wszystkim – świąt rodzinnych, przepełnionych miłością oraz upływających w spokoju, z dala od trosk, zwad i napięć.

Wszystkiego co najlepsze życzę również wszystkim mieszkańcom naszej Monarchii. Wierzę, że w ten jedyny w roku wyjątkowy czas każdy z nas zapomni chociaż na chwilę o swoich wrogach czy też nieprzyjaciołach i pomyśli o nich jak o kimś bliskim – wszak mieszkamy w jednym kraju i każdemu zależy na jego pomyślności.

Składam również serdecznie życzenia Jego Cesarskiej i Królewskiej Mości, całemu Dworowi, a także Prezydentowi Ministrów, członkom Rządów i Prezydentowi Ministrów Przedlitawii pomyślności w pełnieniu powierzonych funkcji, szacunku wśród społeczeństwa oraz zaufania wśród mieszkańców.

Raz jeszcze życzę wszystkim Wesołych Świąt!
(-) Szücs Tivadar Zoltán baró

[KW] Naddrawieński exodus

newsFriedrich Amadeus Leibniz | 20. 06. 2011

 

 

Po incydentalnych, niewyjaśnionych aż do niedawna przypadkach zgonów w nadgranicznych wsiach starsi na pewno jęli już biadolić w strachu, co by gorsze nieszczęście na głowy ich nie spadło. Tak, jak zazwyczaj, całkiem zresztą słusznie, niewielu kłopocze się ich zawodzeniami, tak dziś – ku powszechnej trwodze – starszyźniane przerażenie nie tylko okazało się być uzasadnione, ale na inne generacye rozpowszechniać się poczęło. Wieść, bowiem, niosła, a dziś ledwie potwierdzoną została, że morowe powietrze południe naszego kraju znów opanowało.

Bardzo jestem przerażony. – To szokujące wyznanie udało nam się wydobyć z ust Karla Wendaszyego, jednego z tysięcy peczańskich uchodźców, mozolnie prących naprzód ku chorwackiej granicy. Drogi tak pełne są ludzi, wozów, bryczek i zwierząt, że jakikolwiek ruch w przeciwną stronę zamarł już przed dwoma dniami. Z tego długiego już na wiele staj pochodu słychać skargi i zawodzenia, czuć zaś strach. Niejeden z uciekinierów nazbyt dobrze pamięta historie swych dziadów, powtarzane po całych regionach, o poprzedniej zarazie, która dotarła wreszcie do samej stolicy, by i tam żniwo zbierać, „nasyciwszy się już krwią włościańską”. Na kanwie wydarzeń tamtych lat wyrósł również pokaźny zbiór literatury każdego chyba gatunku, poczynając od naukowej Reflexyi nad morowego powietrza pochodzeniem pióra uznanego w swoim czasie Antona Madarta, przez detektywistyczną Kosę zniszczenia, popularną szczególnie w kręgach dworskich, aż po dowcipne Kostuchy dryblowanie, tj. relację z pląsów Pani Śmierci w trzech xięgach spisaną.

Ogniska zarazy, wpierw w najdrobniejszych osadach pojawiwszy się, wraz z wagabondami do miasta największego w okolicy Pecz się dostały. Uczony żaden ni duchowny stwierdzić z jakiej to destynacji przybyło powietrze, jeśli to nie w siołach z grzechu pachołków się wylęgło, stwierdzić nie może.

Żadnego kwartału z polecenia polgármestera zamykać jeszcze nie poczęto.

[KT] Horror!

newsKat Duci Farkas | 20. 04. 2011

 

 

W ciągu ostatnich kilku godzin miał miejsce prawdziwy horror, mianowicie na obrzeżach Pragi w Naszym pięknym lesie wybuchł pożar! Ze względu na duże wichury, które panują u Nas już od tygodnia, ogień bardzo szybko się rozprzestrzenił. Świadkowie donoszą, że cztery osoby zginęły i spłonęły dwa gospodarstwa. Co było przyczyną? Otóż pewna zamożna kobieta o imieniu Adelle, rozwścieczyła swojego kochanka tym, że zgubiła Jego skarpetki! W rezultacie wściekły mężczyzna cisnął lampą naftową o drewnianą ścianę domku w lesie. Sprawcy zostali złapani. Mężczyzna twierdzi, że całkowitą winę ponosi Adelle.
Czy twierdzi tak tylko dlatego, że Adelle to kobieta? A może dlatego, że jest tchórzem i boi się kary? Jedno jest pewne – musimy pilnować skarpetek!!

[KT] Po długiej przerwie…

newsKat Duci Farkas | 29. 12. 2010

 

 

Witajcie!
Po bardzo długiej przerwie mam zaszczyt opisać dalszy ciąg „Romansu Naszego Drogiego JCKM Franciszka Józefa II ” 😉 Otóż, DAMA z którą spotykał się Nasz kochany Monarcha, okazała się NIE być damą… Smutne, ale prawdziwe… Postąpiła bardzo Ľle, ponieważ zostawiła Go dla zwykłego wieśniaka… Miłość czy głupota?? Mi w tym wszystkim najbardziej żal jest F.J.II… Gdyż, biedny nie był zachwycony całą zaistniałą sytuacją… ALE: uwaga, uwaga! Młode Panie! Monarcha jest znów wolny!! 😉

[ML] 5/2010 – informacja bieżąca – MSZ w RSiT!

news

Tivadar Zoltan Szücs | 07. 11. 2010

 

 

8 listopada w godzinach wieczornych ma się odbyć spotkanie Cesarskiego i Królewskiego Ministra Spraw Zagranicznych, Pana Victorio Mortuusa z Marcelem Hansem – Ministrem Specjalnym ds. Dyplomacji Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu.

W oświadczeniu C. i K. MSZ czytamy:

„Głównym tematem rozmów ma być kwestia wzajemnego uznania oraz ustalenia granic Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu.”

Spotkanie będzie dotyczyć ważkich tematów w stosunkach na linii Monarchia Austro-Węgier – Rzeczpospolita Sclavinii i Trizondalu oraz relacji wewnątrzkontynentalnych. – Powiedział Premier Rządu Jego Cesarskiej i Królewskiej Mości, Szlachetny Pan Vidor four Simon Spotkanie musi odbyć się w atmosferze spokoju i rzeczowych negocjacji. – zaznaczył.

Według informacji udzielonej przez Ministra Mortuusa, spotkanie ma się odbyć 8 listopada w godzinach wieczornych, w Trizopolis, w budynku Ministerstwa Specjalnego ds. Dyplomacji RSiT. Dokładne godziny spotkania nie zostały ujawnione i są owiane – jak zaznaczył Minister Spraw zagranicznych – „tajemnicą dyplomatyczną”. Służyć to ma zapewne wspomnianej przez Premiera atmosferze sprzyjającej negocjacjom. Nie dziwi więc też informacja, że spotkanie będzie wyłączone z obecności mediów.

Premier four Simon powiedział również, że ze strony Monarchii Austro-Węgier przewiduje się uczestnictwo jedynie C. i K. Ministra Spraw Zagranicznych.

Nie otrzymaliśmy informacji, jeśli chodzi o tematy, jakie mają zostać poruszone na spotkaniu. Jak powiedział Premier – W tej chwili mogłoby to zaszkodzić rozmowom.

Na oficjalny komunikat możemy oczekiwać po zakończeniu spotkania. Monarchie Leben stale monituje rozwój sytuacji.

Odezwa do Ludów i Narodów Monarchii!

newsTivadar Zoltan Szücs | 23. 10. 2010

 

 

Wzywam wszystkich mieszkańców i obywateli, a także szlachtę i arystokrację, którzy czują się odpowiedzialni za ten kraj, za tą Monarchię, za dziś i jutro, by otwarcie wyrazili swój sprzeciw wobec osób popierających politykę LPAW oraz członków LPAW, którzy działają wbrew woli społeczeństwa, którzy wykorzystują swoje prywatne pozycje i zasługi do niszczenia kraju, jego pozycji, demokracji i wprowadzają zamęt do kraju.

Wiecie co z nimi zrobić, nie? Wiecie co z nimi zrobić?

Kilka myśli o sytuacji obecnej

newsTivadar Zoltan Szücs | 19. 10. 2010

 

 

Ostatnio sprawy w Monarchii Austro-Węgier przybrały dziwnego obrotu. Wybory, wybór Przewodniczącego Zgromadzenia Parlamentarnego, a teraz zgłaszanie kandydatur. Zacznijmy może jednak od początku!

Wraz z końcem lipca odbyły się wybory do Zgromadzenia Parlamentarnego, w których to Porozumienie Obywatelskie zdobyło 4 mandaty. Chwilę póĽniej z Monarchii zniknął jeden członek Zgromadzenia Parlamentarnego, który dostał się z listy Porozumienia Obywatelskiego. Do dzisiaj nie ma kontaktu z Panem Lammaschem. PO podjęło decyzję o jego wykreśleniu z listy partii. Już od początku kadencja była ciekawa. Mam tutaj na myśli Pana Rotberga, który to celowo nie głosował podczas wyborów. Według mojej prywatnej opinii to zachowanie było dość dziecinne, ale chyba się wówczas nie pomyliłem. Przechodząc dalej…

Działalność Rządu Jego Cesarskiej i Królewskiej Mości zapowiadała się bardzo dobrze (pomimo iż Pan Rotberg odrzucił propozycję posady w Rządzie tylko dlatego, że to PO formowało Rząd). Niestety, to co się wydawało, to się nie spełniło. Ówczesny Premier zniknął raptownie z życia Monarchii, pozostawiając Ministrów samym sobie. Dobrze, że takie zachowanie nie przyczyniło się do anarchii, która mogła zapanować w Monarchii. Naturalnym było więc skrócenie tej nieudolnej kadencji, co zaproponował Szlachetny Pan Simon. Naturalnie, kadencja została skrócona, odbyły się kolejne wybory i… w tym momencie dochodzimy do dni nam najbliższych, w którym to odbywa się niezły cyrk. 🙂

Tym razem to LPAW miało większość. Miało w zasadzie dowolność decydowania. Wystarczył im jeden głos. Jednak zachłanność i chęć nie działania dla Monarchii, ale dbałość o prywatę i własne korzyści im to uniemożliwiła.

Podczas wyborów na Przewodniczącego Zgromadzenia Parlamentarnego zgłoszono kandydaturę P. von Badena z LPAW, po czym zgłosił się Pan Mortuus (w sumie nie wiem czy już, czy jeszcze przed odejściem z LPAW). Hehehe, nie za bardzo spodobało się to Prezesowi Rotbergowi. Jednak Prezes PO – Szlachetny Pan Jorg – był już po rozmowie z Panem von Badenem i zdecydował, że PO zagłosuje za kandydaturą Pana von Badena. Masakra, mam nadzieję, że Prezes PO widzi teraz, jaką decyzje podjął. Ponoć Przewodniczący miał łagodzić konflikty. Niestety, już od początku mu to nie wychodzi. Dlatego też po wyborze Premiera złożę wniosek o odwołanie tejże osoby ze stanowiska Przewodniczącego, skoro nie bardzo chce się wywiązywać z obietnic.

No dobra, wybrany został Przewodniczący. Zgromadzenie przeszło do wyboru Premiera. Zgłoszona została kandydatura p. Rotberga i była to jedyna kandydatura. Prezes Porozumienia wraz z jednym z członków PO prowadził rozmowy z LPAW (ponoć dość trudne, z kilkoma spięciami z jednym półanalfabetą). Od jakiegoś czasu przestałem się interesować polityką, a sprawy PO pozostawiłem całkowicie Prezesowi PO. Z informacji, jakie posiadam, Szlachetny Pan Jorg miał zgłosić swoja kandydaturę, bądĽ kandydaturę hr. Kłopockiego na urząd Premiera. Ja w tym czasie próbowałem przekonać Szlachetnego Pana Simona, aby zgodził się objąć urząd Premiera, gdyż będzie on po pierwsze najlepszą kandydaturą, a po drugie – wiem, że jest on osoba ponad podziałami, będzie potrafił spojrzeć zimnym okiem na całą sytuację, a poza tym ma doświadczenie i w tym okresie, po tym jak zawaliłem, będzie w stanie najlepiej pełnić tą funkcję.
Niestety, nie udało mi się. Nie udało się również Szlachetnemu Panu Jorgowi. Dopiero po długich rozmowach z Panem Mortuusem udało się przekonać Szlachetnego Pana Simona do kandydowania, jednak na pewnych warunkach.

Teraz kilka słów wyjaśnienia – dlaczego Szlachetny Pan Simon? A wyobrażacie sobie p. Rotberga na stanowisku Premiera? Tego zadufanego w sobie człowieka, który nie potrafi rozmawiać z ludĽmi? Bo ja nie. Pomijam negocjacje, bo to jest normalna rzecz, ale sam sposób, w jaki traktuje innych ludzi. Może i nadaje się on na prace w jakimś ministerstwie, ale na Premiera na pewno nie. Pan Simon jest w tym momencie jedyną rozsądną kandydaturą, z wszystkich osób w Monarchii.

I oczywiście od tego się wszystko zaczęło. LPAW, a właściwie jej Prezes nie spodziewał się, że może zostać zgłoszona kandydatura silniejsza niż jego. Hehehe, cóż za szkoda, Panie Rotberg. Ale zawsze należy liczyć się z przeciwnikiem. A po drugie – nigdy nie należy być pewnym wygranej i takim zachłannym oraz zarozumiałym człowiekiem. 🙂 Nie wiem tylko, dlaczego nie chce poprzeć niezależnego kandydata. W tym miejscu chciałbym obalić słowa brukowca Przegląd Austro-Węgierski, wg. to którego Szlachetny Pan Simon został zgłoszony niby z listy PO. To, że (tutaj chyba okulary trzeba dla redaktora tamtego szmatławca) ZGŁOSILIŚMY Szlachetnego Pana Simona – bo było to wspólne zgłoszenie – wcale nie oznacza, że PO chce go poprzeć. Poza tym – jeśli chodzi o bzdury, jakie pisze red. von Baden – można by tak wymieniać, i wymieniać (chociażby moje rzekome podejmowanie decyzji w ramach PO – cóż za kretynizm; o pracach PO decyduje Prezes. Ja w PO udzielałem się ostatni raz dość dawno temu).

Nie omieszkam przy okazji skomentować Shout Boxa, skoro mam już okazję. Nie wiem dlaczego LPAW się tak użala nad sobą i nie jest w stanie pogodzić się z przegraną (patrząc obiektywnie – PO też przegrała).
Dalej – nie rozumiem jakichś śmiesznych roszczeń LPAW w stronę Premiera Mortuusa. Helloł! On jest mądrzejszy od Was, bo ma własne zdanie i nie obawia się go bronić. Wolność słowa mówicie? Chyba tylko na papierku, bo widać, że jak ktoś się z Wami nie zgadza, to najlepiej by było tą osobę rozstrzelać. Brzmi to troszkę, jak PZPR w książce „Wizja socjalistycznej Rzeczpospolitej Obojga Narodów” (nie pamiętam autora): LPAW jedyną słuszną partią.
PO nie dogadało się z Premierem Mortuusem, Prezesie ;] PO nic nie wiedziało o fakcie zgłoszenia Szlachetnego Pana Simona. Jeśli Pan nie wie, jak się ma rzeczywistość, to proszę najpierw zapytać, albo dowiedzieć się u Ľródeł, a nie – za przeproszeniem, ale to jest adekwatne do wszystkiego co Pan mówi – pierdoli Pan farmazony (osoby czytające przepraszam za użycie wulgaryzmu, co zdarza mi się niezwykle rzadko, ale jest to słowo, które najbardziej oddaje stan rzeczy).

Jeśli chodzi o opinię publiczną, to jej się należy sprostowanie do kłamstwa, jakie rozgłasza LPAW (niby taka fajna partia, a podstawą jej działalności jest okłamywanie społeczeństwa) – w nocy, bez porozumienia się z PO, ani z jej Prezesem, odbyłem rozmowę z Premierem Mortuusem. To my dogadaliśmy się między sobą, jeśli tak to można ująć. PO poinformowałem po fakcie o podjętej przeze mnie decyzji, czego PO wcale nie musi popierać. Mało tego – w dowolnej chwili mogę zostać skreślony z listy. Ale w jakiejkolwiek bym nie był partii – zawsze będę się kierował faktycznym dobrem Monarchii. Liczę tutaj na wyrozumiałość Prezesa Jorga oraz, że nie kieruje się takimi standardami, jakimi raczy nas LPAW.
Wywody Pana Rotberga typu: „zablokować możliwości sprawnego rządzenia Monarchią, tak jak na to zasługuje”; [mówi on w tym kontekście o LPAW] zakrawają o nieziemską komedię. Czy dobrze rozumiem, że LPAW jest jedyną alternatywą Monarchii? (por. PZPR?)

Nie wiem, czy zaliczam się do wspomnianego betonu, ale… Po raz kolejny – nie ukrywajmy tego i nazywajmy rzeczy po imieniu – LPAW łże jak pies. „To że pojawiają się inni, nowi, nie ma większego znaczenia, bo oni nie mają doświadczenia które ma beton.” – mówi Prezes, który twierdzi, że jednak czuje się dobrze i nic mu nie jest (czy oby na pewno?). Zatem pytam: jak to się stało, że w moich kadencjach była zawsze minimum jedna osoba, która nie miała w ogóle doświadczenia i właśnie je nabywała podczas pracy w Rządzie? (Nie wiem, co LPAW widzi w kłamstwie, że tak płynnie nim operuje).

„Można rozwalić system sądowniczy tylko po to, by się na kimś odegrać, by zagrać na nosie, by prywata sięgła wyżej niż interes spełeczny” – tutaj w końcu Prezes Rotberg opisuje jak naprawdę wygląda LPAW, o czym chyba zresztą wszyscy się przekonali 🙂 Poza tym – Panie Prezesie, mówi się „sięgnęła”, od wyrazu „sięgnąć”, bo osobiście nie znam takiego wyrazu jak… hmm… „sięg”? 😉 Tak czy inaczej ostatnimi czasy LPAW, a zwłaszcza jej Prezes (może z samej partii by coś wyszło dobrego, gdyby nie ten reemigrant) pokazują, że chodzi im tylko o stołki i tylko o to, by móc się odegrać, by zagrać na nosie opozycji nawet kosztem Monarchii i Ludów. To jest niepokojące.

Jeszcze raz przepraszam, że ów wpis ma się nijak do etyki dziennikarskiej, z którego to właśnie powodu nie publikuję go jako artykuł w Monarchie Leben. Życzę wszystkim dużej wytrzymałości i nerwów, aby przetrwać LPAW i – niestety – kłótnie, jakie zawsze z ich udziałem się odbywają.

Pozdrawiam

PS: A może by tak przenieść rozmowy na forum?