Schwarz-Gelb No.10– Nie żartuj z Hermana…

Z małym poślizgiem, ale jest! Herman nadal w akcji. Dobry żart jeszcze nikomu nie zaszkodził, a tym bardziej przy jedzeniu.

Tak to dzisiejszy temat przewodni – pan i pani Herman rządzą w kuchni…

Przychodzi feldwebel Herman do węgierskiego sklepu i pyta:
– Czy są pomidory?
Sprzedawczyni odpowiada:
– Tak są, oczywiście.
Na to Herman mówi:
– Takie małe? U nas mamy taaakie duże pomidory.
– A czy są ogórki?
– Tak mamy. Jak najbardziej. – po czym pokazuje klientowi
– U nas mamy większe!!!! – pada odpowiedź
Sprzedawczyni nie wytrzymuje zachowania feldwebela i wychodzi na zaplecze, przynosi arbuz i pyta się.
– A widział pan kiedyś taki groszek!?

—————

Feldwebel Herman wizytuje u teściowej. W kuchni pełne szaleństwo, kobiety uwijają się jak w ukropie. Przychodzi pora wspólnego posiłku. Tuż przed obiadem Herman zwraca się do żony:
– Nie twierdzę, że twoja mama źle gotuje, tylko zaczynam rozumieć, dlaczego zawsze się modlicie przed jedzeniem.

—————

Pani Hermanowa zawsze miała pięknie opisane potrawy w zamrażarce.
Na karteczkach widniały nazwy takie jak „Mielone”, „Schab”, „Łopatka”, „Stek”, „Wołowina z warzywami” etc…
Jednak ilekroć pytała feldwebela co chce na obiad, nigdy nie prosił o żaden z rodzajów posiłków, które były w zamrażarce.
Postanowiła więc zmienić sposób opisywania potraw, tak aby zawsze mieć to, co jej mąż będzie chciał na obiad.
Od tego dnia na zamrożonych woreczkach pojawiły się karteczki, na których było napisane: „Cokolwiek”, „Wszystko jedno”, „Coś dobrego”, „Nie wiem”, „Bez znaczenia”, „Coś do jedzenia”.

—————

Na cesarskim dworze odbywało się przyjęcie.
Za suto zastawionym stołem (pełnym półmisków, świec) siedzi arystokracja i generalicja. Trwa impreza, gra orkiestra. Nagle huk.
Wpada, kopiąc w drzwi feldwebel Herman.
Był jednak w dość niespotykanej sytuacji. Spodnie miał opuszczone do kolan, a przy czterech literach trzymał sedes.
Doczłapując się w końcu do stołu, przy którym zasiadł obok ucztujących dam i panów, nie ustał w czynności opróżniania…
W pewnym momencie wyciągnął papierosa i zaczął palić.
Wtedy się zorientował, że wszyscy na niego dziwnie patrzą i są zniesmaczeni takim widokiem. Wstał więc i spytał:
– Coś nie tak? Aha….. rozumiem…..Obowiązuje zakaz palenia?

—————

Pani Hermanowa na wizycie lekarskiej. Po zbadaniu lekarz oświadcza:
– Moja Pani, skoro zjadła pani dwa talerze zupy pomidorowej, pół gęsi
z kartoflami i kapustą, talerz grzybów duszonych, dwa sznycle,
trzy filiżanki czarnej kawy z pięcioma kawałkami tortu, to nic
dziwnego, że pani później nie miała apetytu, pan Hermanowa.
– Kiedy ja, panie doktorze i przed jedzeniem tez nie miałam apetytu.

Historię feldwebela Hermana wyszukał i przygotował dla Państwa Heinz-Werner Grüner.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *