Galicja i Lodomeria jednoczy się w obliczu cierpienia ludności zamieszkującej Aztec!

Kurier Galicyjski

Napisane przez:
Jana von Maikowskiego dnia 25-ego sierpnia 2015 r.

Galicja i Lodomeria jednoczy się w obliczu cierpienia ludności zamieszkującej Aztec!

 

Wiemy, że powyższy tytuł mógł większość z państwa zaskoczyć, ale to najprawdziwsza prawda. W ostatnim czasie Jego Ekscelencja Jan von Maikowski zawitał w gościnę do Księstwa Sarmacji. Już od jakiegoś czasu wiedział, że Skarlandczycy rozpoczęli kolonizację Archipelagu Aztec, ale nie spodziewał się jakie to przyniosło konsekwencje tamtejszej ludności. Jak podają sarmackie media mieszkańcy Aztec cierpią z powodu chorób i nieludzkiego traktowania przez władze kolonialne. Niektóre wioski i osiedla objęto kwarantanną tworząc obszary odseparowane od świata zewnętrznego. W wielu miejscach zaczyna brakować, lekarstw, żywności i świeżego odzienia przez co społeczność Azteków ulega powolnej demoralizacji.

 

W związku z powyższą sytuacją Von Maikowski postanowił zorganizować akcję humanitarną we współpracy z markizem Vladimirem Iwanowiczem von Lichtensteinem. W ramach tej akcji na terenie Galicji i Lodomerii ogłoszono zbiórkę lekarstw i odzieży, które zostaną wysłane mieszkańcom Aztec. Galicyjskie władze zapowiedziały, że przyłączą się do akcji i zapewnią żywność potrzebującym. Zalegające w lokalnych spichlerzach nadwyżki zboża zostaną wykorzystane do produkcji pieczywa, a następnie wysłane w transportach zmierzających do Archipelagu Aztec.

 

Czy akcja humanitarna osiągnie zamierzony cel? Jak długo potrwa niedola Azteków? Ilu ludzi musi jeszcze zginąć przez imperialne zapędy?

Czytajcie Kuriera, a z pewnością znajdziecie odpowiedzi na te nurtujące pytania.

„Jak żyć skoro pracę diabli wzięli?”

Kurier Galicyjski

Napisane przez:
Jana von Maikowskiego dnia 17-ego sierpnia 2015 r.

Tak. Powyższe pytanie od dłuższego czasu rozsadza głowy mieszkańców Królestwa Galicji i Lodomerii. Kiedy jakiś tydzień temu rozpocząłem swoją podróż po zakładach Maikowski & Targersdorf ZG nie spodziewałem się co mnie czeka… Była 10 rano, upalny sierpniowy dzień. Jechałem swoim Austro-Daimlerem przez galicyjskie równiny wprost do jednego z odwiertów zwanego „Monarchią” leżącego w okolicach Krosna. Niedaleko odwiertu stała już pierwsza rafineria. Wszystko zapowiadało się znakomicie, lecz kiedy podjechałem bliżej ujrzałem ogromny tłum ciągnący się wzdłuż placu. Sami robotnicy. Po prostu nie rozumiałem co się dzieje. Wszyscy stali w kolejce do budynku kierownika skąd wychodzili albo zasmuceni, albo poirytowani. Wszedłem więc do budynku i spytałem co tu się dzieje. Wszyscy spojrzeli na mnie z niedowierzaniem. Po chwili kierownik powiedział przyciszonym głosem: To Ekscelencja nie wie? Z powodu nieobecności Dostojnego Targersdorfa nasz zakład znajdujący się pod jego opieką utracił wszelkie wsparcie finansowe od inwestorów. Jeszcze dwa, góra trzy dni i nas zamkną. Stanąłem jak wryty i czułem na sobie wściekłe spojrzenie robotników. Nie miałem pojęcia co powiedzieć. Budżet firmy i tak już był na skraju wyczerpania z powodu budowy rafinerii, a przecież nie mogę złożyć pustych obietnic tym Polakom i Ukraińcom. Muszę pojechać do centrali we Lwowie. Przyślę Wam coś z rezerw. Oby to wystarczyło na najbliższy tydzień. Potem będziemy musieli coś zaradzić… – odpowiedziałem. Po tych słowach wyszedłem z budynku, zapaliłem papierosa marki „Kaiser” i opuściłem zakład zmierzając do siedziby firmy we Lwowie.

Obecna sytuacja w Królestwie Galicji i Lodomerii jest dość niestabilna od czasu wprowadzenia stanu wojennego przez władze Monarchii. Mimo, że stan zniesiono to ludność i tak skarży się na zastój gospodarczy spowodowany różnymi rozruchami inicjowanymi przez skonfliktowanych Polaków i Ukraińców. Jeżeli władze austro-węgierskie nie podejmą odpowiednich działań stabilizacyjnych mogą wybuchnąć kolejne zamieszki i demonstracje.