Jak to jeden słownik rozpętał wojnę… czyli opowieść o czesko-polskiej „wojnie słownikowej”.

Kurier GalicyjskiNapisane przez:
Jana von Maikowskiego dnia 2-ego kwietnia 2015 r.

Dzisiaj do naszej redakcji dotarła niezwykle ciekawa i niecodzienna informacja. Podobno jedna z drukarni w Krakowie wydała 150 egzemplarzy najzwyklejszego słownika polsko-czeskiego pt.: Pogawędki polsko-czeskie. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie sama treść słownika. To właśnie ona wywołała spore zamieszki pod krakowską drukarnią. Otóż tłumaczenia poszczególnych wyrazów z polskiego na czeski były błędne! Oto kilka tłumaczeń owego słownika :

 

dziewczyna – divka
parasolka – šmatička na patičku
biegunka – sralinkowa ganiačka
zepsuty – poruhaný
mam pomysł – mám nápad
narzeczony/narzeczona – produpnik/produpnica
wiewiórka – drevni kocur
świeży – čerstvý
serwetka – mordowa wyčeračka
koparka – ripadlo
stanik – cycková výhoda
chwilowo nieobecna – momentalnie niepzitomna
czopki – dupne bombički
maść na hemoroidy – odbytki maselkove
tabletki przeciwbólowe – zajobki kojonce
„Być albo nie być, oto jest pytanie” -„Bytka abo ne bytka, to je zapytka”

Kiedy tylko słowniki trafiły na rynek, przedstawiciele mniejszości czeskiej w Krakowie zebrali się pod drukarnią i zażądali wydania autora owych „Pogawędek”. Właściciel drukarni wyszedł do rozjuszonego tłumu i momentalnie zaczęły się bluzgi, oraz szarpaniny pomiędzy Czechami,a polskimi pracownikami. Po kilkunastu minutach konflikt przerodził się w zamieszki, które były tłumione przez austro-węgierską żandarmerię. Mimo usilnych prób zaprowadzenia spokoju coraz więcej osób dołączało do czesko-polskiej burdy. Na miejsce przyjechały kolejne jednostki żandarmerii,którym udało się zaprowadzić ostateczny ład. Obecnie w areszcie przebywa 83 Czechów i 56 Polaków. Zostali oni oskarżeni o niszczenie mienia publicznego i wszczynanie bójek. Odpowiedzialnego za błędne tłumaczenia póki co nie znaleziono. To wydarzenie idealnie ukazuje nam prawdziwą siłę starego przysłowia,że pióro może być ostrzejsze od miecza.