Mowa tronowa

zeitungMaksymilian Teodor I | 04. 07. 2012

 

An meine Völker!
Népeimhez!

Tymi już tradycyjnymi słowami zwracam się dziś do Was w mojej pierwszej mowie tronowej. Każdy już przywykł, że na samym końcu zobaczy tak bardzo znane każdemu „FJ II, I. R., m. p”. Dzisiaj jednak tak nie będzie.

Przypadł mi niewysłowiony zaszczyt objęcia tronu Monarszego w naszym wspaniałym państwie. Nigdy, nawet w najskrytszych planach i marzeniach nie uwzględniałem takiej możliwości. Jednakże wraz z owym zaszczytem podąża ramię w ramię ogromny ciężar i obawa.

Wszyscy już przywykliśmy, że Austro-Węgry to Franciszek Józef II, a Franciszek Józef II to Austro-Węgry. Gdybym podjął się próby opisania wszystkiego, co Monarchia (a także moja skromna osoba) zawdzięczają – ciepło nazywanemu przez każdego, prywatnie – „Franzowi”, obawiam się, że mowę tronową trzeba byłoby podzielić na kilka tomów, a samo odczytanie zarządzić na kilka dni jedynie z 8-godzinną przerwą na sen. Bo przecież na cały nasz kraj nie składają się tylko wydawane ustawy, dekrety, czy też rozmowy na forum. W ogromnej mierze Monarchię stanowią prywatne rozmowy, czy to za pomocą gadu-gadu, czy za pomocą telefonu. Z uśmiechem wspominam irytację (ciężko jest mi powiedzieć coś innego niż „JCKM”) Franciszka Józefa II, kiedy był przeze mnie zadręczany najróżniejszej maści sprawami – i tymi ważnymi, i takimi, które należałoby określić mianem „pierdoły”. Tym bardziej, że zawsze byłem traktowany po partnersku i od samych moich początków w Monarchii zawsze mogłem na niego liczyć.

Jego Cesarska i Królewska Mość Franciszek Józef II był i pozostanie Monarchą z prawdziwego zdarzenia. „Z prawdziwego zdarzenia”, czyli taki, który dba o swój kraj i jego mieszkańców; potrafi być zarówno owym „dobrym wujkiem”, ale i również „złym policjantem”, kiedy trzeba. Tym trudniejsze stoi przede mną zadanie, gdyż poprzeczka przez – już – mojego ojca (naprawdę, dziwnie mi się to mówi; nie mogę po prostu przyzwyczaić się do tego zaszczytu, jaki mnie spotkał) ustawiona została nadzwyczaj wysoko, także w perspektywie całego polskiego mikroświata. Na szczęście (!) Jego Majestat nas nie opuszcza całkowicie. Co prawda kończy się jedna epoka, zaczyna inna. Zakończenie urzędowania na tronie nie oznacza rezygnacji z życia publicznego – tym większą mam teraz nadzieję, na większą aktywność JCKM w różnych sferach życia w Monarchii; kto wie, może zostanie Prezydentem Ministrów? Nie mniej jednak, Wasza Cesarska i Królewska Mość – serdecznie dziękuję w imieniu swoim i mieszkańców za wszystko, co Wasz Majestat zrobił – bez tej ogromnej pracy Monarchia by nie istniała. Dziękuję raz jeszcze.

Tym samym, zmierzając już do końca owej mowy, chciałbym zapewnić wszystkich mieszkańców, że nie ma podstaw do żadnych obaw. Podejmując się wyzwania postawionego przede mną przez JCKM zostałem Monarchą całego kraju, a nie tylko jego części. Nawet ze względu na moje pochodzenie, Zalitawia nie będą bardziej uprzywilejowana; tym samym Przedlitawia nie będzie gorzej traktowana. Będę starał się spełnić wszelkie oczekiwania oraz chociaż częściowo – bo w pełni jest to chyba niemożliwe – dorównać JCKM FJ II. Powtarzając za Terencjuszem: homo sum; humani nihil a me alienum puto. Nie wątpię, że przede mną jeszcze wiele błędów. Mam jednak ogromną nadzieję, że więcej będzie jednak sukcesów. Wszak przegrać nie może tylko ten, kto ani razu nie spróbuje zagrać.

Wstępując na tron ogłaszam, że z dniem dzisiejszym przyjmuję imię Maksymilian Teodor I.

(-) Maksymilian Teodor I, I. R., m. p.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *