Mowa Tronowa

zeitungFranciszek Józef II | 15. 10. 2010

 

An meine Völker!
Népeimhez!

Zanim wszyscy udadzą się – obowiązkowo po Mszy Świętej w swoim obrządku! – do rozmaitych szynków świętować dwutysięczny dzień istnienia naszej Monarchii w świecie wirtualnym, śmiem nieco bezczelnie zaprosić do wysłuchania kilku słów starego monarchy. Mam zaszczyt wygłaszać niejako podwójną Mowę Tronową – odniosę się bowiem do wzmiankowanego już skromnego jubileuszu, ale skorzystam z prawa, jakie daje mi zwyczaj wygłaszania mowy na początku każdej kadencji naszego parlamentu.

Pozwolę sobie teraz nieco wywrócić kolejność poruszanych spraw – zacznę bowiem od kilku słów dla naszych polityków – zarówno tych młodych, jak i starych. Z nieskrywaną radością wszyscy przyjęliśmy koniec dotychczasowej kadencji, podczas której politycy – zamiast walczyć o swoje miejsce wśród innych dziedzin życia – rozleniwili się zupełnie nieadekwatnie do tego, co dzieje się nad Dunajem. Sądzę, że nie nadużyję swojego skromnego autorytetu, jeżeli powiem, że wszyscy oczekujemy o wiele więcej od kolejnej kadencji Zgromadzenia Parlamentarnego. Mam nadzieję, że rywalizacja partyjna przełoży się na aktywność wszystkich deputowanych.

Niebawem rozpocznie się procedura wyłaniania Cesarskiego i Królewskiego Rządu. Niezależnie od tego, jaki będzie jego skład, chcę zaznaczyć, w czym będę wspierał Rząd, a na co nie będę mógł pozwolić. Przede wszystkim mam zaszczyt nadzorować naszą politykę zagraniczną i dlatego zamierzam z całą mocą pomagać Rządowi w pracy w ramach Organizacji Polskich Mikronacji. Wielokrotnie wspominano o konieczności ponownego zdefiniowania pojęcia naszych sojuszników, nie tylko z Trójprzymierza. Z przyjemnością będę uczestniczyć w tym procesie, jednocześnie go nie blokując. Austro-Węgry stać na wysokie miejsce wśród państw świata i winniśmy umieć radzić sobie z tym faktem.

Ponadto, będę się z pewnością interesował polityką samorządową Cesarskiego i Królewskiego Rządu. Z niecierpliwością czekam zwłaszcza na powołanie przez przyszłego Premiera jego odpowiedników: austriackiego i węgierskiego oraz na sensowne kandydatury w nieobsadzonych samorządach. Z góry jednak zastrzegam, że nie zezwolę na niszczenie tradycyjnych jednostek podziału terytorialnego – są bowiem inne, lepsze sposoby niż całkowite zniwelowanie naszego historycznego dorobku.

Zdecydowanie będę naciskał na to, by Cesarski i Królewski Rząd wykazywał się inicjatywą, inspirował wiele działań i nie mnożył barier dla osób z ciekawymi pomysłami. Nie chcę, by praca w Rządzie ograniczała się do zapełniania miejsca w urzędzie, wypełniania papierków i tworzenia rozporządzeń, które nikogo nie będą obchodzić. Nie – prawo winno być stanowione, ale musi iść w parze z konkretnymi działaniami. Chciałbym, by także Zgromadzenie Parlamentarne wykazywało się interesującymi projektami ustaw i ciekawymi pomysłami na regulacje prawne – zgodnie z rolą, jaka przysługuje Zgromadzeniu w naszym wspaniałym ustroju.

Chciałbym, by nowe Zgromadzenie Parlamentarne oraz Cesarski i Królewski Rząd sprostały zadaniom, jakie stawia przed nimi rzeczywistość w Monarchii, która istnieje już ponad dwa tysiące dni. Nie jest to słaby wynik – długo istniejemy i nieĽle sobie radzimy. Austro-Węgry zdążyły wytworzyć w tym czasie nową jakość w polskich mikronacjach – mamy niepowtarzalną atmosferę, wielu wspaniałych ludzi i wielki dorobek. Na naszych doświadczeniach zbudowano już parę dobrze prosperujących i rokujących na przyszłość mikronacji. Jesteśmy istotną siłą w regionie, mamy także duży wpływ na kreowanie światowej polityki.

Dzięki staraniom wszystkich dotychczasowych władz i obywateli Austro-Węgry to kraj, w którym chce się żyć – taki, do którego przybywają nie tylko osoby młode, ale i ci, którzy w swoich ojczyznach nie mogą już zaprezentować swoich rozlicznych talentów. Wiele osiągnęliśmy, ale żeby nadal się rozwijać nie wolno nam stać w miejscu. Musimy poważnie myśleć o celu dla Naddunajskiej Monarchii – bez tego nie będziemy mieli szans na przyszłość, w której Austro-Węgry winny się dobrze odnajdywać. Jestem zainteresowany świeżymi pomysłami, a żeby zachęcić do tworzenia nowych inicjatyw i pomysłów, przedstawię niebawem własny pomysł na nowy rodzaj działalności mikronacyjnej w Austro-Węgrzech. Otóż po kilku przemyśleniach i burzach mózgów będę miał zaszczyt zaproponować, byśmy stworzyli kolonialną Wspólnotę Austro-Węgierską, co pozwoli na uregulowanie statusu Ziemi Franciszka Józefa, pomoc krajom m. in. o zagrożonej suwerenności oraz otoczenie naszą opieką kolonialną państw najsłabiej rozwiniętych, które – jak powszechnie wiadomo – sobie nie radzą – mam na myśli na przykład Zjednoczone Królestwo Samundy.

Tym żartobliwym i nieco złośliwym akcentem pragnę zakończyć swoją Mowę Tronową, oddając po raz kolejny stery wielkiej Monarchii w ręce nowych parlamentarzystów i nowego Rządu. Ufam, że będzie się nam dobrze współpracować, a ze swojej strony mogę zapewnić, że dołożę wszelkich starań, by tak było.

(-) FJ II, I. R., m. p.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *