Komunikat Armeegruppe von Rabl № 8/10

zeitung Franz Josef von Habsburg | 07. 03. 2010

 

Na tereny dawnej rebelii zaczyna wracać pokój. Główne ugrupowania wroga zostały rozbite i aktualnie nasze wojska sukcesywnie oczyszczają je z niedobitków. Morale przeciwnika spadło praktycznie do zera. Poddaje się on na widok naszych patroli widząc beznadzieję swego położenia, a także cynizm przywódców, którym udało się zbiec pozostawiając walczące oddziały swemu losowi. Ważnym czynnikiem jest także głód, i to nie jako ideologia Ciprofloksji, a zwykły, ludzki. Pozbawione wszelkiego wsparcia logistycznego wojska miały je zdobywać na opanowywanych terenach dokonując rabunków i konfiskat, rozszerzając niejako „dobrobyt” głoszony przez przywódców rebeliantów.

Pewien problem stanowią jedynie oddziały złożone z najemników i ideologicznie zmotywowanych ochotników zagranicznych. Jednak i ci wobec całkowitej izolacji nie są w stanie długo prowadzić działań. Stwierdzono, że podejmują próby wymykania się z matni pojedynczo bądĽ w małych grupkach na tereny państw neutralnych, lecz zazwyczaj są wyłapywani przez tamtejszą straż graniczną.
Również nasze siły morskie są świadkami prób ucieczek na łodziach i wszelkich stateczkach. Kończą się one niestety często tragicznie z powodu przepełnienia ich, a także katastrofalnego stanu technicznego. W wielu przypadkach nasze torpedowce przychodziły takim rozbitkom z pomocą, ratując nieszczęśników dryfujących w morzu na kawałkach drewna.

Miejscowa ludność od samego początku nastawiona do naszych wojsk pozytywnie, teraz stara się odwdzięczyć za przyniesioną wolność, dzieląc się tym co jeszcze zostało, a także zapraszając na kwatery do swych skromnych domostw. Organizowane też są wspólne zabawy i potańcówki, co pozwala choć na trochę zapomnieć żołnierzom o rozłące z bliskimi.

[materiały fotograficzne nie zachowały się]

Żołnierze, wśród których jest wielu ojców, widząc straszliwą niedolę miejscowych dzieci starają się by choć na trochę zapomniały one o ponurej przeszłości i by ich dzieciństwo na powrót nabrało barw.

Tutaj oddział stacjonujący w jednej z wiosek urządził na zamarzniętej jeszcze rzece bezpieczną ślizgawkę, którą najpierw osobiście sprawdzili żołnierze, wchodząc na lód i ryzykując jego załamanie. Ale czegóż się nie robi dla uśmiechu na dziecięcej buzi.

Staramy się zapewnić ludności środki do przeżycia. Utrzymuje się ona głównie z rolnictwa i pasterstwa, a zasoby żywności i zwierzęta zostały zrabowane przez oddziały rebeliantów, lub skonfiskowane przez samozwańczy rząd. Do wielu osad mogą tylko dojechać ciężarówki z pługami śnieżnymi. Dowożą one żywność oraz najpotrzebniejsze do przeżycia artykuły.

System stałych posterunków na drogach oraz patrole tworzą siatkę wyłapującą niedobitki bojowników, a także zwykłe elementy kryminalne, widzące w wojennym chaosie szansę na łatwy i szybki zarobek, jak przeróżnej maści szabrownicy i złodzieje.

Nadszedł też czas odprężenia i relaksu. Żołnierze zaczynają turystycznym okiem spoglądać na malowniczą okolicę, pozują do pamiątkowych zdjęć i cieszą się spokojem.
Oto jeden z oficerów TKJR 1 pozuje przy pasterskiej chacie w górach. Twierdzi, że na pewno jeszcze tu wróci, ale już jako turysta: [materiały fotograficzne nie zachowały się]

Były również pierwsze odznaczenia, za bohaterskie czyny na polu walki. Nie tylko plutonowy siedzący w środku, który sam rzucił się na nieprzyjacielskie stanowisko karabinu maszynowego, kiedy jego żołnierze zalegli na polu bez możliwości wycofania się pod ogniem z zasadzki, ale też wielu innych nie szczędziło własnego życia.
Teraz pora znów stanąć pod ogniem…tyle że aparatów fotograficznych.

(-) Dowództwo Armegruppe von Rabl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *