[BZ] Viva Italia

news Isabella Marie Swan | 25. 01. 2010

 

 

Prawie 100 mln turystów rok w rok odwiedza kilkanaście miejsc we Włoszech. Głównie Rzym, Mediolan, Wenecja. Ale kraj ten ma wiele innych pięknych zakątków. O kilku takich miejscach opowiedział Mi w wywiadzie Premier Monarchii Austro-Węgier Tivadar Zoltan Szücs.

IS- Panie Premierze, powiedział Mi Pan kiedyś, że był Pan we Włoszech. Mógłby Pan powiedzieć dokładniej gdzie?

TS- Tak, byłem we Włoszech trzy razy. Miejscowości jakie zwiedziłem to Colle di Val d’Elsa, Florencja, Siena, oraz nadmorskie miasteczko Marina di Bibbona.

IS- To bardzo Ciekawe, ja osobiście miałam przyjemność tylko do Mediolanu zawitać. A widzę, że Pan podróżował po słonecznej Toskanii, znanej z znakomitych win. Jakie ma Pan odczucia względem tamtejszej kultury, atmosfery oraz co chyba najważniejsze dla wczasowiczów – ceny.

TS- Cóż… Tamtejsza kultura wywarła na mnie dość duże wrażenie. To co wywarło na mnie duże wrażenie, to ich tryb życia. Przeciętny dzień Włocha rozpoczyna się około godziny 7:00-8:00 rano. Śniadanie lekkostrawne, zazwyczaj to jakieś biszkopty z kawą i inne tego typu rzeczy, ale właśnie z kawą. Nawet dzieci do śniadania dostają kawę, tyle że mocno rozcieńczoną mlekiem. Dużym zaskoczeniem była dla mnie pora obiadowa. Obiad je się tam około godziny 12:00-13:00, a po nim następują około dwie godziny poobiedniej siesty. Nawet pracownicy są zwalniani z pracy na ten czas z wykonywania obowiązków. Z racji dużych temperatur życie zaczyna się tam dopiero wieczorem, kiedy już słońce ma się ku zachodowi. W dzień zazwyczaj widać tylko turystów oraz ludzi zmierzających na baseny.

Kultura Włoch to także cenne zabytki, takie jak Bazylika Santa Maria del Fiore w Florencji czy też La Catedra del Siena. Wrażenia z renesansowych budowli są nie do opisania. Jeśli chodzi o ceny… Cóż, to jest odczucie subiektywne. Każdy powie co innego. Na pewno ceny są dostosowane do realiów włoskich i tam wypad nad morze nie stanowi większego problemu.

IS- Miał Pan okazje zobaczyć jak wygląda te nocne życie Włochów?

TS- Tak. Bardzo często wychodziłem wieczorami na spacery, ponieważ w dzień upał niejednokrotnie sięgał znacznie powyżej 40st. Celsjusza. Wieczorem, tak już po kolacji, można zaobserwować wręcz wylewanie się ludzi na ulice. Powietrze staje się wówczas rześkie, nie jest już takie ciężkie jak w południe. Ale mimo godzin wieczornych temperatura nadal jest dość wysoka co pozwala na chodzenie w ubraniach raczej krótkich i przewiewnych. W czasie tego „nocnego życia” często wychodzi się rodzinami na spacery, do parków, czy po prostu przejść się ulicami miasta, ale również wstępuje się do różnego rodzaju kawiarni, pubów i restauracji.

IS- Cóż jak już wspomniałam Toskania słynie z wyśmienitych win. Miał Pan okazję skosztować, choć jednego?

TS- Ależ oczywiście. Obiad we Włoszech, a zwłaszcza w Toskanii bez wina nie byłby obiadem.

IS- Dlaczego akurat te miejsca Pan wybrał. Większość ludzi zwiedza Wenecję, Rzym czy Mediolan. A rzadko wybierają w małe miasteczka w głąb kraju. Ze względu na to, iż nie znają tych rejonów lub po prostu uważa się te miejsca za mało bezpieczne dla turysty. A co Pan o tym sądzi?

TS- Hmm… Jeśli ktoś jedzie do Włoch, to padają przeważnie dwa miasta: Rzym i Wenecja. Z natury jestem indywidualistą, a wręcz robię na przekór, i tutaj również postanowiłem zrobić po swojemu. Zaplanowałem udać się do jednego z renesansowych miast. Wybór padł na Florencję i wyboru tego nie żałuję. Siena, jako że leży tuż nieopodal, a została polecona przez znajomego również stała się miejscem mojej podróży. Jeśli chodzi o Colde di Vadl d’Elsa… Chciałem poznać życie takiego przeciętnego Włocha. A do tego nadawała się jakaś mniejsza miejscowość, tudzież miasteczko. Jako że mieszkał tam mój dawny przyjaciel, udostępnił mi mieszkanie, abym zasmakował włoskiego życia. A co do Bibbony… Jeśli wypoczynek – bo taki cel miała wizyta nad morzem – i opalanie się, to wolę zaciszne miejsca 🙂

IS- Chyba każdy tak woli, bez hałasu i zbędnego tłoku. Jako obywatel i premier Monarchii Austro-Węgier powinien Pan lubić wędrówki górskie. Czy zamierza Pan zwiedzić włoską część Alp. Są tam bardzo piękne kurorty i widoki, dorównywające chyba widokom w naszej rodzinnej Monarchii.

TS- W najbliższym czasie nie zapowiada się wyjazd do Włoch, z racji obowiązków. Jednakże jeśli będę się wybierał, to właśnie taki był mój zamiar, aby udać się w góry, gdyż przez nie tylko przejeżdżałem – i to dosłownie <śmiech>. Co do widoków… Uważam, że nic nie przebije widoków, które mam zaszczyt obserwować w naszej ukochanej Monarchii.

IS- Podróżował Pan samolotem, autem czy może autokarem? Jak przebiegała podróż, nie była przypadkiem uciążliwa?

TS- Wówczas jeszcze odbywałem podróż autobusem. Co prawda podróż trwała około 30 godzin, gdyż udałem się tam z Polski, a dokładniej z Gdańska. <śmiech> Pewnie zastanawia się Pani co mnie skłoniło do tak szalonego czynu? No cóż… Zawsze miałem dziwne pomysły i zawsze je realizowałem, ale podróż z tak zwanymi „przebojami” jest najlepsza 😀

IS- Może Pan podać przykład jakiegoś „przeboju”?

TS- Hmm… Jest taki jeden, który zapadł mi szczególnie w pamięci. Wyjeżdżając nic nie wskazywało, że jazda w tym autokarze będzie pełna przygód. Pierwszą z nich był przejazd przez granicę. Straż graniczna zatrzymała wówczas naszego kierowcę, gdyż był bardzo podobny do poszukiwanego przez nich zbiega. Odprawa trwała dwie godziny! Następną dawkę wrażeń dostarczyło nam zepsucie się klimatyzacji. Sytuacja ta nie wzbudziłaby większego wrażenia, gdybym nie powiedział że wówczas za oknem panowała temperatura około 35st. Oczywiście na tym nie mogło się skończyć <znów śmiech=””>. Na jakieś 100-150km przed Florencją, dosłownie w szczerym polu, zabrakło paliwa. Na szczęście jakoś udało nam się dojechać po paru telefonach kierowców. 😀 To była podróż z takimi największymi „przebojami”.

IS- Dlaczego akurat Włochy Pan wybrał na cel swojej podróży i zarazem urlopu.

TS- Wówczas nigdy nie byłem w żadnym kraju śródziemnomorskim, a Włochy zdawały się być najlepszym miejscem, aby poczuć ten klimat. Do tego otrzymałem zaproszenie od wspomnianego wcześniej przyjaciela. No… i jakoś tak wyszło. A przy okazji miałem okazję zasmakować gorącego słońca Włoch.

IS- Dziękuję serdecznie, za poświęcenie Mi czasu oraz za ciekawe historie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *