[BZ] Zapraszam na afrykański targ

news Isabella Marie Swan | 25. 12. 2009

 

Jeśli masz zamiar poznać dobrze kultura, obyczaje i kuchnię danego kraju w którym jesteś, koniecznie musisz odwiedzić targ. Spotkasz tam nie tylko rdzennych mieszkańców, ale kupisz miejscowe smakołyki i spróbujesz regionalnych przysmaków. A obrotni handlarze będą stawać na głowie, by się z Tobą porozumieć pomimo tego, iż nie rozmawiacie tymi samymi językami.
Afrykańskie targowisko należy do najbardziej egzotycznych targowisk na świecie. Oszałamiają różnorodnością towarów i ludzkich ras. To tutaj możesz poczuć prawdziwy puls Afryki nie w jakiś hotelach czy w klubach, ale właśnie na ulicach miast, gdzie znajduje się targ. Wybierzmy się zatem wspólnie na typowy rynek w kameruńskim mieście Duala.

Dojazd w afrykańskim stylu

W dużych miastach Afryki na targ najprościej dojechać motocyklem. Praktycznie na każdym rogu ulicy w mieście motocykliści oferują swoje usługi nam. Jeśli nie masz wystarczająco odwagi, by samemu pojechać w ostateczności, ktoś zawsze może Cię podrzucić (ale wtedy zaczną Cię po prostu wyśmiewać). W Kamerunie jest trudno o tańszy i szybszy sposób podróżowania.
Ostrożniejsi mają do wyboru bardziej konwencjonalne taksówki. Ale uprzedzam, do jednego samochodu wchodzi zazwyczaj kilka osób. By zaoszczędzić na koszcie transportu. A uwierzcie mi sporo sobie liczą za krótki odcinek trasy.

Setki straganów

Jeżeli ktoś jest po raz pierwszy na takim targu, niech nie przerazi go liczba sprzedających, kupujących i samych straganów. Całe mnóstwo dorosłych i dzieci przenoszących rozmaite towary na głowach. W pojemnikach możemy znaleĽć m.in. żywe kurczaki, obrane pomarańcze albo najróżniejsze medykamenty (dla nierozumnych leki).
Setki drewnianych lad które uginają się pod ciężarem różnorodnych warzyw takich jak: kapusty, fasolka szparagowa, batatów, pomidorów, pochrzynu czy wielu odmian sałaty. Ale pamiętaj jako przybyszowi może być Ci trudno się w tym wszystkim połapać. A to dlaczego?! Gdyż większość tych produktów występuje tylko na terenie Afryki, i u nas są nieznane. Jednak co jest najbardziej urokliwe w tym wszystkim. Prawie każdy kto widział afrykański targ powie to samo Targowiska z żółtą i czerwoną papryką. A to dlaczego? Gdyż jest ona świeżutka i lśni się w porannym afrykańskim słońcu, aż ślinka leci na samo wspomnienie. Na stoiskach dostaniemy też owoce awokado, banany, grejpfruty, melony, ananasy, pomarańcze i cytryny w każdej ilości jaką zapragniemy za niską cenę. Owoce te wyglądają nadzwyczaj apetycznie. Na targu sprzedaje się duże ilości pochrzynu, manioku i ryżu; gdyż to główne produkty rolnictwa w Kamerunie. Ale obok dostaniemy z importu czosnek czy cebulę.
W Duali na jednym z targów możemy spotkać wielu sprzedawców z plemion Hausów i Fulan. Łatwo jest ich rozpoznać po strojach. Noszą długie niebieski, białe bądĽ żółty strój, który nazywany jest gandoura lub boubau oraz po życzliwym przywitaniu w języku fulani. Na targu zawsze jest swobodna i przyjazna atmosfera. Pamiętam takie zdarzenie, gdy przy jednym stanowisku sprzedawca imieniem Ibrahim podał mi 3 dorodne cebule – wybrane przez niego i podarował je w prezencie. Przy czym powiedział: r Nafaszeruj je ryżem z przyprawami i uduś na wolnym ogniu. Nie wiem co to miało oznaczać, ale było miłe z jego strony.
Nie co dalej można kupić świeże mięso głównie wołowe i kozie. Miło jest popatrzeć na umięśnionych mężczyzn, gdy noszą Tusze i potem zrzucają je na stoły. Te umięśnione ciałka (przepraszam za dygresję, ale musiałam). RzeĽnicy, sprawnie wymachują długimi nożami i zapraszają klientów do wybrania odpowiadającego im kawałka mięsa. Dostępne są także żywe kozy, kurczaki i świnie, dla osób wolących samemu bawić się z rzeĽnika spod ciemnej gwiazdy.

Czas na posiłek

Cóż to byłby za targ, gdyby nie można było tam zjeść czegoś. W Kamerunie popularne są niewielkie stoiska, w których podadzą nam grillowanie mięso. Przy niektórych rozbrzmiewa głośna muzyka, mająca na celu przyciągnąć klientów, ale spotkamy też spokojne lokaliki. Można w nich zamówić jakąś tradycyjną potrawę i poznać miejscowych ludzi. Menu zazwyczaj jest wypisane kredą na tablicy, lecz gdy ktoś nie zna regionalnych potraw, niech lepiej poprosi o wyjaśnienie.
Najczęściej zamawia się ryż bądĽ fufu, czyli puree z manioku, pochrzynu lub bananów plantanów. Możemy też spotkać grilowaną rybę, wołowinę albo mięso drobiowe, podawane z sosami, w których skład wchodzą ketmia jadalna, masło orzechowe lub pomidory. W jadłospisach tych nikt się nie śpieszy i jest mnóstwo okazji, by z kimś pogawędzić.
Będąc w jednej z takich rrestauracji, podeszły do mnie dwie kelnerki. Jedna z nich niosła wielką tacę z metalowymi talerzami wypełnionymi ryżem, fasolą i fufu. Potrawy te, z dodatkiem mięsa oraz rybnego kebabu, przyprawione są sosem z ketmii jadalnej (po prostu pychota). Ale jest też słoiczek z ostrym czerwonym sosem chili dla osób o konkretnym podniebieniu. Druga kelnerka ma ręcznik i miskę z wodą. A dlaczego się spytacie za pewne? Tego wymaga tradycja. Trzeba umyć ręce, ponieważ miejscowe potrawy musi spożyć bez sztućców. I nie zdziwicie się słysząc przed posiłkiem modlitwy. Każdy się modli, albo robi to jedna osoba z danego stoli, a na końcu wszy mówią rAmenr1;. Co za religijność nie prawda?!

Targi afrykańskie zawsze odgrywają wielką role w społeczeństwie. Są idealnym miejscem by handlować, ale również by wymieniać informacje, spotkać się z znajomymi, a nawet szukać pracy. Dlatego zapraszam serdecznie byście odwiedzili afrykańskie targi. Dostarczą wam one niesamowitych wrażeń, ale jedna prośba uważajcie na kieszonkowców. Ale to chyba trzeba już wszędzie uważać.
To tyle z słonecznej Afryki. A co następnym artykule się ukaże?! No cóż poczekaj, a się przekonasz.

I.S.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *