Teka Stańczyka (17 września 2008)

Równość – szlachetna idea czy wypaczenie?

Opublikowane w Różne, Społeczeństwo 17 wrzesień, 2008 przez: Benedykt Szujski

 

 

Tak często w codziennych rozmowach a przede wszystkim w polityce używa się chwytliwych haseł takich jak równość, wolność czy solidarność nie zastanawiając się nawet nad ich sensem. Można powiedzieć, że ich głoszenie i propagowanie jest w dobrym tonie a poglądy przeciwne są uważane za niepoprawne politycznie. W niniejszym artykule postaram się dokładnie zanalizować pojęcie równości i odpowiedzieć na postawione w tytule pytanie.

Równość o której mowa jest kategorią w polityce i socjologii porównującą wzajemny status ludzi, która jednak może być rozumiana na wiele sposobów. Wyróżnia się między innymi tzw. równość poziomom – jednakowe szanse dla jednakowych ludzi, równość pionową – różne traktowanie ludzi tak, aby zniwelować różnice ich szans spowodowane różnicami w wykształceniu, miejscu pochodzenia itp. czy równouprawnienie polityczne – równość wszystkich wobec prawa.

Obecnie równość jest powszechnie stawiana na piedestał najważniejszych wartości demokracje choć bardzo żywotnym jest ciągły spór o stosunek równości do wolności. Pełna równość nie jest możliwa bez nałożenia pewnych ograniczeń na jednostkę co oczywiście ogranicza jej wolność. Dlatego też zależnie od poglądów równość jest postulowana w różnym zakresie. Liberalizm uznaje prymat wolności kosztem nierówności społecznej a socjalizm zwłaszcza w swej skrajnej odmianie domaga się pełnej równości kosztem swobód jednostki. Jeszcze inne stanowisko prezentuje anarchokomunizm uznający ze wolność i równość wzajemnie się uzupełniają i nie mogą istnieć bez siebie. Anarchokomuniści argumentują, że jeśli nie ma wolności to oznacza, że ktoś ją ogranicza a więc nie ma równości. Z kolei wolność bez równości oznacza, że jest to wolność tylko dla niektórych co trudno nazwać powszechną wolnością.

Bez względu, który pogląd uznamy za prawdziwy wciąż należy zadać sobie pytanie – dlaczego? Dlaczego właściwie wszyscy mają być równi? Dlatego, że to przyrodzona cecha człowieka, dlatego ,że równi się rodzimy odpowiecie…hmm być może ale czy aby na pewno tacy zostajemy? Pod wpływem otaczającego nas otoczenia, naszych przeżyć i niezliczonej ilości innych czynników bezustannie kształtuje się nasza osobowość i za pewnik przyjąć można, że nie ma na świeci dwóch takich samych ludzi. A jeśli nie jesteśmy tacy sami, jeśli jesteśmy różni to czy jest możliwe abyśmy byli równi? Nie chodzi mi tu bynajmniej ani o równość w prawie ani o równość sytuacji i możliwości faktycznych lecz o wartość człowieka. Ludzie są różni i dla tego równi wszyscy być nie mogą. Zapewne niektórzy oburzą się na te słowa ale zastanówcie się czy uważacie np swego ojca za równie wartościowego co seryjnego gwałciciela? Nie sądzę…Brzmi to jak demagogia z mojej strony lecz uzmysławia, że w nas samych tkwi naturalna tendencja do różnego wartościowania różnych ludzi. Oczywiście żaden człowiek nie jest wstanie zważyć wszystkich zalet i wad człowieka a więc i nie jest wstanie obiektywnie orzec o jego wartości. Nie zmienia to faktu, że pogląd o równości wszystkich ludzi jest błędny. Nie mają oni ani równych praw(bo przynależne prawa są różne w zależności od kraju)ani równych możliwości faktycznych(a zależy to np od wielkości majątku) ani sami ludzie nie są równie wartościowi. Dlatego niesprawiedliwe jest społeczeństwo w którym wszyscy pozostawali by w takiej samej sytuacji. Utopijna wizja komunistycznego społeczeństwa nie dość, że jest niemożliwa do zrealizowania to jest jeszcze najzwyczajniej niesprawiedliwa. Byłoby to sprzeczne z ludzką naturą. Oczywiście nie uważam aby nierówność współczesnego świata była słuszna. Nie trzeba być mędrcem aby stwierdzić ,że na szczycie drabiny społecznej nie zawsze znajdują się ludzie którzy na to zasłużyli. Na to jednak człowiek nic nie poradzi, bo choćby miał możliwości to jak już wspomniałem nie jest wstanie zważyć wartość poszczególnych ludzi.

Jeśli równość nie jest sprawiedliwa to można zadać pytanie czy racje bytu ma polityka socjalna państwa, czy słuszna jest próba niwelowania nierówności społecznych czy ekonomicznych? Oczywiście mimo wszystko ma, choćby dlatego, że status społeczno-ekonomiczny jednostki nie jest odzwierciedleniem jej wartości. Dlatego warto niwelować oczywiste objawy niesprawiedliwości i próbować zapewnić w miarę równy start dla wszystkich. Po drugie dlatego, że bieda jest źródłem wielu patologi i problemów społecznych które jako, że żyjemy w jednym społeczeństwie dotykają nas wszystkich. Po trzecie, bez względu na wartość człowieka i bez względu czy na to zasługuje czy nie wciąż pozostaje zwykłe ludzkie miłosierdzie. Miłosierdzie i nasze własne człowieczeństwo wymaga byśmy podali dłoń drugiemu człowiekowi nawet temu najgorszemu. Miłosierdzie jest ponad sprawiedliwością i nie ogląda się na ludzkie winny. Dlatego słuszna jest działalność jednostki i państwa zmierzająca nie do równości lecz zaledwie do zapewnienia absolutnego minimum potrzebnego do życia każdemu. Nie chodzi o to aby każdy miał tyle samo lecz o to żeby każdy miał wystarczająco dużo i to jest najważniejsze przesłanie tego dość kontrowersyjnego i skomplikowanego tekstu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *