Teka Stańczyka (23 sierpnia 2008)

Wstęp

Witam szanownych czytelników Teki Stańczyka – czasopisma Austro-Węgierskich intelektualistów. Redakcja Teki Stańczyka za swój główny cel obok informowania społeczeństwa o bieżących wydarzeniach w kraju i na świecie, stawia sobie prezentowanie i propagowanie osiągnięć intelektualnych mieszkańców Monarchii. Mimo, że sami wyznajemy poglądy konserwatywne to mamy nadzieje stać się forum wymiany wszelkich umiarkowanych poglądów, myśli i idei bez względu na zabarwienie polityczne. Dlatego zachęcamy wszystkich czytelników do współpracy i polemiki na łamach pisma. Jednocześnie Teka Stańczyka sprzeciwia się wszelkim niezdrowym skrajnościom oraz zobowiązuje się walczyć z faszyzmem, szowinizmem i wszelkimi przejawami szerzenia nienawiści. Wierzymy, że głoszone przez nas poglądy znajdą odzew na łamach innych gazet i wywołają zdrową polemikę która wniesie pozytywny wkład w życie umysłowe mikroświata.

Z poważaniem, redaktor naczelny Benedykt Szujski

Sen o Wiedniu

Opublikowane w Kultura 23 sierpień, 2008 przez: Benedykt Szujski

 

Miałem dziś sen, sen o Wiedniu pełnym świateł…Spacerowałem po nocnym Wiedniu wśród wielonarodowego, rozgadanego i rozśpiewanego tłumu który wiódł mnie ulicą Bösendorferstraße rozświetloną światłem setek misternie wykonanych latarni. Z biegiem czasu do mych uszu coraz wyraźniej dochodziły odgłosy muzyki, wpierw delikatnie a później coraz mocniej i mocniej. W końcu rozpoznałem genialną i niezapomniana Symfonia “Jowiszowa” Wolfganga Amadeusza Mozarta. I właśnie w tej samej chwili ujrzałem gmach Wiener Musikverein – jednej z dwóch słynnych Wiedeńskich sal koncertowych. Wejście do owej “świątyni muzyki” oblegane było przez tłum dostojnych dżentelmenów i eleganckich dam zamierzających dostać się do sławnej Złotej Sali. Tymczasem tłum poniósł mnie dalej w stronę Muzeum Historii Sztuki gdzie zgromadzono wiele dzieł europejskich mistrzów sztuki, wśród nich „Madonna w zieleni” Rafaela, “Pracownia artysty” Vermeera, portrety infantek Velazqueza, mistrzowskie dzieła Rubensa, Rembrandta, Dürera, Tiziana czy Tintoretta. Tam również zgromadziły się tłumy skuszone nowo otwartą ekspozycją dzieł Matejki. Wydostałem się fali ludzi i spokojnie powędrowałem bocznymi uliczkami w nieznanym nawet mnie samemu kierunku. Zagłębiony we własnych myślach nawet nie zauważyłem jak dotarłem w okolice Teatru Ludowego gdzie trwała premiera nowej sztuki obiecującego dramaturga młodego pokolenia Friedricha Hallervorden. Niestety spektakl już się zaczął, dlatego też powędrowałem brukowanymi ulicami Starego Wiednia w stronę Uniwersytetu Wiedeńskiego gdzie odbywało się sympozjum naukowe na poświęcone wpływowi kultury elfickiej na współczesną kulturę Scholandi w której uczestniczyli wybitni naukowcy z całego mikroświata. Wspinałem się śpiesznym krokiem po wytartych, starych schodach Uniwersytetu obawiając się spóźnić i zakłócić tym samym uczoną dyskusje sławnym mężom którzy poświęcili swe życie nauce. Ulżyło mi na duszy gdy zobaczyłem wciąż otwarte drzwi auli konferencyjnej w które wszedłem spokojnym krokiem i…obudziłem się we własnym łóżku.

Ze smutkiem uzmysłowiłem sobie, że w naszym Wiedniu nie ma sal koncertowych, oper ani teatrów a Austro-Węgierskie uniwersytety dawno poszły w zapomnienie i świecą pustkami. Czy nie stać nas na to? Czy poza naszym zasięgiem leży zebranie utworów austriackich klasyków i umieszczenie w ich w odpowiedniej oprawie? Jakże miło było by “spacerować” po stronach Austro-Węgier słuchając w tle wielkich dzieł Mozarta lub Straussa…Zastanawiam się czemu żaden z rządów nie znalazł dość siły aby stworzyć muzeum sztuki Dualistycznej Monarchii. Jesteśmy w tak komfortowej sytuacji mając do dyspozycji wielowiekowy dorobek historycznej Monarchii Habsburgów a nie stworzyliśmy jednej, łatwo dostępnej strony zawierającej dzieła mistrzów pędzla zamieszkujących niegdyś ziemie we władaniu Domu Rakuskiego.
Widać zaangażowanie Ministra Kultury i władz ale to wciąż nie dość i nie może być dość bez wsparcia społeczeństwa. Potrzebny jest wysiłek wszystkich mieszkańców. Rząd przygotowuje ustawę o szkolnictwie która może pomóc dźwignąć Uniwersytet z ruiny ale prawo to nie wszystko, potrzebny jest człowiek który swym zaangażowaniem i ciężką pracą przekuje słowa w ciało. Człowiek który rozwinie rodzimą naukę ale i sprowadzi uczonych z Sarmacji, Scholandi czy Wandystanu. Wierze, że taki człowiek się znajdzie. Wierze również, że ludy Cesarstwa i Królestwa są zdolne do rzeczy wielkich i pięknych. Możemy pisać własne sztuki teatralne, choćby wzorowane na dziełach antycznych czy Szekspira…tematy są wokół nas, wystarczy sięgnąć. Czy historia dramatycznego upadku Cesarstwa Vallhali zalanego przez hordy demonów i jego dzielnych obrońcach nie jest warta uwiecznienia na kartach książek lub parkietach teatrów? Jestem przekonany, że możemy uczynić Wiedeń takim jak z mojego snu, że możemy uczynić Austro-Węgry kulturalną stolicą świata!
Czy sen się ziści? …To już zależy tylko od was drodzy czytelnicy.

Polityka Historyczna

Opublikowane w Kultura, Polityka 23 sierpień, 2008 przez: Benedykt Szujski

Czy zastanawialiście się kiedyś co odróżnia naszą umiłowaną Monarchię od większości wirtualnych państw? Otóż oczywiście jest to historyczność. Monarchia całymi garściami czerpie ze swojego historycznego pierwowzoru. Historii zawdzięczamy zarówno wygląd naszych granic, strukturę narodowościową, symbole państwowe, ba nawet organizacje armii i wiele wiele innych aspektów. Oczywiście wiele zostało zmodyfikowane na potrzeby reali mikronacji ale w zasadzie wirtualne Austro-Węgry kopiują swój historyczny wzorzec. Można sobie zadać pytanie czy to wada czy zaleta naszego państwa? Otóż odpowiedź nie jest jednoznaczna. Z pewnością możliwość skopiowania instytucji i urządzeń realnej monarchii Habsburskiej znacznie ułatwiła samo utworzenie naszej wirtualnej ojczyzny i dodatnio wpływała na jej szybszy rozwój. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić ,że otoczka historyczna państwa naszego umiłowanego Cesarza i Króla jest jednym z najważniejszych czynników przyciągających nowych obywateli. Śmiem twierdzić ,że sporo część obywateli osiedliła się właśnie tutaj ze względu na historię związaną nierozerwalnie z A-W. Doskonałym tego przykładem jest moja skromna osoba, która bynajmniej nie odnalazła w wielkim wirtualnym świecie Monarchii Franciszka Józefa II dlatego, że szukała mikronacji lecz dlatego, że szukała historii!Autor tego tekstu jeszcze do niedawana nie wiedział, że coś takiego w ogóle istnieje. Był więc to przypadek ale pokazujący jaką wielką role w życiu dualistycznej monarchii wirtualnej odgrywa przeszłość spisane na kartach ksiąg i uczona w szkołach prawdziwego świata. Historyczność ma jeszcze jedną zaletę a jest nią niepowtarzalny klimat który pomaga stworzyć. Ale oczywiście ma też ona niewątpliwie swoje wady. Historyczność która stanowi zachętę dla osób o zamiłowaniu historycznym może przy odstraszać osoby o zainteresowaniach odmiennych. Może powodować, że Monarchia zawsze będzie miała swoich wiernych obywateli i potencjalne grono odbiorców ale stosunkowo niewielkie, trwałość i stabilność ale przy jednoczesnej “niszowości”. Z pewnością zamknięcie w historycznej niszy nie jest tym co byśmy chcieli dla naszego kraju. Oczywiście nie twierdze, że A-W są na nią skazane ani, że w takiej niszy się znajdują ale śmiem twierdzić, że ta cecha Monarchii Austro-Węgierskiej temu sprzyja.Pozostaje jeszcze kwestia o której obecnie można mówić w czasie przeszłym ale która kiedyś stanowiła spory problem. Mam na myśli problem uznania odmienności A-W i jego wychodzenia poza ramy wirtualnego świata przez inne państwa. Na całe szczęście “Wojna uznaniowa” zakończyła się zwycięstwem wojsko Franciszka Józefa II i nasza wielka Monarchia zajęła należne jej miejsce pośród innych państw wirtualnego świata przecierając przy okazji szlak dla innych państw historycznych. Dlatego też dziwi mnie fakt pewnego niezdecydowanego stosunku władz do realnej otoczki naszego państwa i to nawet pomimo wspomnianej uprzednio wojny którą stoczyliśmy pośrednio także dla uznania naszej historyczności. Nasze władze powinny oficjalnie i jednoznacznie uznać wirtualne Austro-Węgry za kontynuatora i bezpośredniego sukcesora historycznej naddunajskiej Monarchii. Ale na tym nie należy poprzestać, historia wymaga ciągłości i dlatego najważniejszą działalnością naukową naszego mam nadzieje już niedługo restaurowanego Uniwersytetu powinny być badania i prace nad uzupełnieniem luki w historii między rokiem 1918 a odnowieniem Monarchii przez Franciszka Józefa II. Historia jest naszym znakiem rozpoznawczym, jest naszą wielką siła więc wykorzystajmy ją w pełni dla dobra Monarchii i całego świata mikronacji.

 

***

Adres archiwum: https://web.archive.org/web/20110324220935/http://tekastanczyka.wordpress.com/

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *