Wolne przemyślenia starego Monarchy – system gabinetowo-parlamentarny czy na odwrót?

zeitungFranciszek Józef II | 07. 03. 2008

 

No właśnie… Ostatnio wiele mamy z tym problemów. Jedni uznają wyższość Rządu nad Parlamentem, inni na odwrót. Ja postaram się opisać tutaj moje zdanie, które nie zmieniło się od momentu, kiedy oddałem lwią część swoich kompetencji na ręce tych centralnych instytucji. Zaznaczam jednocześnie – tak jak ostatnio – że piszę korzystając z prawa, które ma każdy nasz mieszkaniec – z prawa pisania do „Monarchie Zeitung”. Pisząc nie określam więc stanowiska Dworu ani władz Austro-Węgier. Liczę jednak, że moje przemyślenia zostaną przeczytane przez naszych decydentów. Powtórzę to, co mawiał mój najzacniejszy poprzednik, Franciszek Józef I: „Jestem ostatnim politykiem starej szkoły. Moim zadaniem jest bronić ludzi przed politykami.”

Ów cytat jest może nieco przesadzony, być może i bardzo mocno. Jednakże coś w tym jest – nade wszystko interesuje mnie raison d’etat Monarchi, a także interesy jej mieszkańców. Politycy się zmieniają, a Ludy pozostają Ludami. To właśnie Lud wybiera Parlament. Od tejże instytucji pragnę zacząć. Nasza codzienność jasno dowodzi, że władzy w ręce tak zwanych „działaczy” oddawać nie można. Szanuję Parlament – o czym świadczy fakt, że pomimo moich uprawnień, przy zmianie pewnych przepisów liczę się z nim. Austro-Węgrom naprawdę nie potrzeba obecnie wielodniowych dywagacji, gdzie postawić przecinek, a gdzie kropkę. Nie możemy sobie pozwolić na to, że Parlament wiecznie tylko radzi i duma, a w efekcie nie robi nic. Przede wszystkim najważniejsza tu jest znajomość przepisów. Często jest tak, że parlamentarzyści nie znają terminów, w jakich mają głosować, ani swoich obowiązków.

Z drugiej strony barykady mamy Rząd. I nie przeczę – bardzo go chwalę, współpracę z nim naprawdę sobie cenię. Też ma swoje potknięcia, ale kto nie ma. Czasami zarzuca się mu, że działa niedemokratycznie, że najchętniej zlikwidowałby Parlament. Przypomina to mniej więcej rozmaite spory podczas Wielkiej Wojny między Polakami w Legionach, a rodakami w Piechocie Liniowej, Landwehrze i Landsturmie. Pierwsi uważali, że ci drudzy nie mają za halerz patriotyzmu, a drudzy zarzucali swoim braciom brak profesjonalizmu. Tutaj mamy wzajemną rywalizację między Rządem a Parlamentem. Dzięki pracom Rządu Parlament pracuje więcej, zaś dzięki krytyce Parlamentu, Rząd ma recenzenta. Obydwie te instytucje nawzajem się uzupełniają.

Szukając konsensusu – uważam, że na początek tego zcentralizowanego dualizmu winniśmy mieć system gabinetowo-parlamentarny, a nie na odwrót. Rozwińmy póki co nasze państwo tak, żeby później pozwolić sobie na system parlamentarno-gabinetowy. Parlament sam tego nie zrobi. To Rząd składa się ze specjalistów w swych dziedzinach i to on najpierw dokonuje niezbędnych reform. Za jakiś czas to Parlament będzie przodował w swych działaniach. Ale nie atakujmy żadnej ze stron, nie wysłuchawszy drugiej. I tak mamy najlepszy parlament od powstania Austro-Węgier, a przy unormowaniu się takiej pracy, jaka teraz jest, mamy szansę na dużą stabilizację naszego życia politycznego.

Na koniec wystosuję podwójny apel: Rządzie, zrozum, że Parlament będzie Cię krytykował, bo przysposobił sobie rolę recenzenta Twoich działań. Parlamencie, zrozum, że pewne reformy trzeba szybko wprowadzić, a do tego właśnie potrzebny jest w miarę stabilny i spokojny Rząd, dlatego nie przesadzaj z krytyką. Niech ona będzie, ale konstruktywna.

Łączę wyrazy szacunku,
(-) FJ II, I. r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *