Kancelaria prasowa Dworu informuje: jeszcze w tym tygodniu odwiedziny delegacji Państwa Kościelnego!

Jak informuje Hofburg, jeszcze w tym tyodniu ma odbyć się wizyta dyplomatyczna Sekretarza Stanu Państwa Kościelnego, JE Fiodor Anatoljewicz Godunow.

Ta wizyta ma być okazją zarówno na ponowne nawiązanie przyjaznych, czy wręcz przyjacielskich, relacji między Wiedniem i Stolicą Pawłową – wszak nasze dwa państwa, tak wyjątkowe i niepowtarzalne w skali mikroświata, zdecydowanie więcej łączy niż dzieli; choćby kultura, tradycje z których się wywodzimy, a także na przestrzeni dziejów niejednokrotnie więzy krwi.

Najjaśniejszy Pan raczył wyrazić również gorące przekonanie, że nawiązanie ponownych stosunków dyplomatycznych z Rotrią zaowocuje ożywioną współpracą kutluralną oraz naukową

powiedział nam Istvan Uzus, oficer prasowy Dworu

Rzecz jasna o planowanym przebiegu wizyty będziemy informować!

1.Klasse – Goście wygrywają…

Wiedeń, 05.VIII.1920 roku

Za nami już szósta kolejka spotkań Erste Klasse. Zaczynają klarować się pierwsi „uciekinierzy” w tabeli, ale i „czerwone latarnie” świecą coraz wyraźniej. Dziś nie obyło się bez ciekawych spotkań, ale także i zaskakujących wyników.

Ochmistrze Hofburg – Rapid Wien

0-2 (0-2)

W derbach Wiednia, i to w dodatku drużyn grających na tym samym obiekcie, Weststadion, tym razem górą okazali się Hutteldorfczycy. Nie bez przyczyny są liderami w lidze, gdyż już w 3′ minucie bramkę uderzeniem głową zdobył Jakob Muster. Wydawało się, że Zielono-Biali kontrolowali spotkanie, a zmieńczeniem tego była kolejne trafienie. Tym razem, nowy nabytek Guido Platsek umieścił piłkę w bramce Auingera. Bramkarz Ochmistrzy nie dograł meczu do końca. Cztery minuty po stracie drugiego gola musiał zejść z boiska. Pomiędzy słupkami stanął młody Gruber, który nie dał sobie strzelić „za kołnierz”. Lider strzelców Bernd Ewers, tym razem nie zaliczył żadnego gola, ale liderzy z wiedeńskiej dzielnicy Hutteldorf bez spodziewanego wysiłku wygrali derbowe spotkanie. Po sześciu kolejkach mają komplet punktów i największą liczbę strzelonych bramek ze wszystkich drużyn. Najważniejsze rozstrzygnięcia jednak dopiero przed nami.

Młodzi kibice Slaviji w oczekiwaniu na pierwszego gola swoich idoli.

Sparta Praga – Vienna F.C.

1-2 (0-0)

W najciekawiej zapowiadającym się spotkaniu tej kolejki czeska drużyna podejmowała, Wiedeńczyków z Hohe Warte. Pierwsza połowa nie obfitowała w wiele interesujących sytuacji. Jedyne ciekawa akcja miała miejsce na 4 minuty przed przerwą. Trafienie Pereiry nie zostało jednak uznane przez sędziego Nixona. Spartanie mieli dla gości niemiłe powitanie tuż po przerwie. Theo Kubica strzelił bramkę głową, po zagraniu Curado. Zanosiło się na małą sensację. Wiceliderzy długo musieli czekać na wyrównanie. Dokonał tego Takakuwa w 72′ minucie strzałem z rzutu wolnego. Trener Marecki nie był jednak zadowolony z postawy swoich podopiecznych i trzy minuty później dokonał wszystkich mozliwych zmian. Przyniosło to korzyść nieco ponad 10 minut po tym wydarzeniu. Gualter Pereira tym razem trafił do siatki w prawidłowy sposób i zapewnił swojej drużynie zwycięstwo. Pomimo porażki prascy grajkowie utrzymali pozycje na podium

FK Slavija Sarajevo – K.F. Bregenz

0-3 (0-3)

Najwierniejsi fani sarajewskiej Slaviji liczyli dziś na pierwsze punkty w lidze. Piłkarze nie dość, że nie stworzyli dziś żadnej klarownej akcji, to na domiar złego stracili dwóch podstawowych graczy swojego zespołu. Hasan Glamocic doznał poważnej kontuzji i musiał opuścić przedwcześnie boisko, a Ajdin Komic, za swoje niesportowe zachowanie został ukarany kartką w kolorze czerwonym i powielił los swojego partnera z lini defensywy. Wynik bramkowy otworzył już w 7′ minucie Imanuel Benecke całkiem ładnym strzałem z dystansu. Na 6 minut przed końcem pierwszej połowy Aganocić spektakularnie umieścił piłkę we własnej bramce i piłkarze z Bregencji prowadzili już różnicą dwóch trafień. Piłkarze w czarnych strojach panowali dzisiaj jednoznacznie na boisku i tuż przed przerwą cieszyli się ze zdobycia bramki poraz trzeci. Do siatki trafił Udo Trolle, po niezłym rozegraniu rzutu rożnego. W drugiej połowie nie działo się już nic co zwrócić by mogło uwagę fana 1.Klasse. Austriacy z kompletem punktów, dzięki temu zwycięstwu awansowali na szóste miejsce w tabeli.

Budapest Honved – Korona Salzburg

1-1 (0-0)

Przed spotkaniem wiele się mówiło o tym, że budapesztańczycy szykowali specjalną taktykę na Koronę. „Afera papryczkowa” nie powinna mieć żadnych konsekwencji prawnych, ale niesmak pozostał. Nie do końca było wiadomo czy mówili serio czy była to gra „pijarowa”, ale nie wyszło im to na dobre. Obie drużyny bały się zaryzykować wiedząć jak ważna jest ta dzisiejsza bitwa. A nagroda była istotna, walka o podium. Mecz przeszedł by bez echa gdyby nie końcówka spotkania. Bramkę dla gości zdobył w 89′ minucie Andreas Hoertnagl. Rzut wolny w jego wykonaniu to prawdziwy majstersztyk. Na gospodarzy to trafienie zadziałało jak „płachta na byka” i już w doliczonym czasie gry wyrównał, także strzałem ze stałego fragmentu gry, Geza Remenyi. Remis wydawał się sprawiedliwym wynikiem, ale nikogo na boisku nie zadowalał.

1.RAPID WIEN15-318pkt
2.VIENNA FC14-216pkt
3.SPARTA PRAGA11-410pkt
4.BUDAPEST HONVED8-78pkt
5.KORONA SALZBURG6-97pkt
6.KF BREGENZ5-136pkt
7.OCHMISTRZE HOFBURG3-84pkt
8.SLAVIJA SARAJEVO0-160pkt
Piłkarz kolejki – Matyas Tabori (Honved)
Trener kolejki – Wiktor Marecki (Vienna FC) – drugi raz
Liderzy po 6.kolejkach
Strzelcy- Berndt Ewers – 6 bramek
Asysty- Karl-Erik Ejnarsson – 5 asyst

SCHWARZ-GELB NO.5 – Nie żartuj z Hermana…

W pierwszy sierpniowy poniedziałek miał ukazać się drugi odcinek z serii, ale z powodu awarii „maszyny drukującej” mamy nieznaczne opóźnienie. Pomimo sporych problemów wszystko wróciło już do normy, zatem zapraszamy Państwa do naszego stałego już cyklu ku rozbawieniu narodu. Z woli naszych czytelników historię feldwebela Hermana oraz inne zabawne historie przenieśliśmy na ten właśnie dzień tygodnia(poniedziałek). Obywatele Austro-Węgier ruszają do pracy i potrzebują dodatkowego bodźca w postaci uśmiechu na twarzy. Sprawdź kolejne niewiarygodne przygody naszego tytułowego bohatera.

– Feldwebel Herman z żoną wybrali się do Tiergarten Schönbrunn, wiedeńskiego zoo. Podczas oglądania wybiegu dla drapieżników poczciwy żołnierz zwraca się do małżonki: Co by powiedziały te tygrysy, gdyby umiały mówić? A żona na to odpowiada: Powiedziałyby – jesteśmy lwami, a nie tygrysami, ty ośle.

—————

– Cesarski okręt zbliża się do obcego obiektu, który tarasuje mu drogę. Kapitan SMS natychmiast reaguje i nawołuje przez radio: Proszę zmienić kurs o 15 stopni na północ, aby uniknąć kolizji.
Odpowiedź pada równie szybko: Ja proponuję żebyście to wy zmienili kurs o 15 stopni na południe, żeby uniknąć kolizji.
Austriacki kapitan SMS natychmiast nadaje: Mówi kapitan Seiner Majestät Schiff. Powtarzam ponownie – dokonajcie korekty kursu!
Odpowiedź: Nie, powtarzam ponownie – wy zmieńcie kurs.
Kapitan ponownie zmienia ton wypowiedzi: Mówi kapitan pancernika SMS Tegetthoff, jednego z największych okrętów bojowych K. u. K. Armee. Towarzyszą nam trzy niszczyciele, trzy krążowniki i wiele innych okrętów wspomagania. Domagam się, abyście to wy zmienili kurs 15 stopni na północ. W innym przypadku podejmiemy kontrdziałania, ażeby zapewnić bezpieczeństwo naszym jednostkom!
Odpowiedź: Mówi latarnia morska – wasz wybór.

—————

– Węgier, Chorwat i Austriak pracują razem na budowie. Zawsze jedzą razem drugie śniadanie. Węgier otwiera swoją śniadaniówkę i srogo klnie: Znów kanapka z szynką, kanapka z szynką, nienawidzę kanapek z szynką, od dziesięcioleci jem kanapki z szynką. Potem śniadaniówkę otwiera Chorwat i srogo klnie: Znów kanapka z rybą, cholerna kanapka z rybą, nienawidzę kanapek z rybą. Jako ostatni otwiera swoją śniadaniówkę Austriak i denerwuje się równie mocno: Kanapka z serem, znów ser, nienawidzę jeść kanapek z serem, ile można je jeść.
Pewnego dnia przed otwarciem pudełka Węgier mówi: Mam dość, jeżeli dziś znów mam kanapkę z szynką, zabiję się! Otwiera pudełko, znajduje kanapkę z szynką, więc rzuca ją o ziemię i wbiega na górę budowy, skacze i zabija się. Na to Chorwat: Jeżeli ja też dziś znajdę kanapkę z rybą, zabiję się. Otwiera śniadaniówkę, znajduje kanapkę z rybą, rzuca nią i skacze z budowy. Ostatni Austriak mówi, że ma dość, gdy znajdzie w pudełku kanapkę z serem, zabije się. Znajduje kanapkę z serem, więc także i on zabija się, skacząc z budowy.
Kilka dni później spotykają się wdowy na pogrzebie. Żona Węgra płacze: Nie rozumiem, myślałam, że najbardziej lubi kanapki z szynką, gdyby coś powiedział, przyszykowałabym mu inne śniadanie. Żona Chorwata płacze: Myślałam zawsze, że kanapki z rybą są jego ulubionym śniadaniem, czemu nie powiedział ani słowa, zrobiłabym mu przecież co innego. Żona Austriaka płacze: Nie rozumiem, przecież sam sobie robił kanapki!

—————

– Feldwebel Herman jedzie na wycieczkę do Węgier gdzie odwiedza słynny Cmentarz Kerepesi. Na cmentarzu odkrywa nagrobek, na którym jest napisane: Tu spoczywa Ferenc Csaba Nagy, dobrotliwy człowiek i dobry ojciec.
Herman kręci głową z niedowierzaniem i mówi : To takie typowo madziarskie – Trzech mężczyzn w jednym grobie…

Historię feldwebela Hermana wyszukał i przygotował dla Państwa Heinz-Werner Grüner.

SCHWARZ-GELB NO.4 – NOSTALGIA WAKACYJNA

Na zakończenie lipca i to w ostaniej jego godzinie mamy dla Państwa pierwszy wywiad z mieszkańcem mikroświata spoza Monarchii Austro-Węgierskiej. Z reguły to on znajduje się po przeciwnej stronie, ale nie tym razem. Zapraszamy do dalszej lektury.

Mój pierwszy raz…

Sclavinia trwa w Mikroświecie długo, nie inaczej jest z jej „człowiekiem-symbolem”, człowiekiem „Przeglądu Politycznego”. Dzisiejszej nostalgii uległ sam markiz Księstwa Sarmacji Jaśnie Wielmożny Guedes de Lima.

1. Nazywam się…

Guedes de Lima, herbu Szachownica.

2. … i zajmuje się (pełnie funkcję)…

Pełnię funkcję Ambsadora Księstwa Sarmacji w Monarchii Austro-Węgierskiej

3. W mikronacjach jestem od…

Od listopada 2006 roku.

4. Mój pierwszy dzień w mikroświecie…

Listopadowy, ponury dzień spędzony na forum Wirtualnej Rzeczpospolitej (grze politycznej).

5. Co lub kto sprawił, że jestem tu i teraz?

Ciekawość i sympatia do kultury i historii w oparciu o którą tworzona jest Monarchia Austro-Węgierska. W tzw. realu (który nie istnieje!) pisałem pracę magisterską na temat udziału Polaków w Powstaniu Węgierskim w latach 1848-1849. Stąd też miło spędzam tutaj czas.

6. Dzień, w którym stwierdziłem, że „to jest to”…

Dawno temu, bo w marcu 2007 roku, kiedy to zostałem współzałożycielem Sclavinii, obecnie prowincji sarmackiej.

7. Co mnie inspirowało kiedyś, a co dzisiaj?

Kiedyś na pewno inspirowała mnie nieograniczona kreatywność i tworzenia. Dziś sentyment i przywiązanie do kilkunastu lat działalności w mikroświecie.

8. Co sprawia, że jestem tu nadal?

Sentyment, zdecydowanie sentyment i przywiązanie do mojego wirtualnego zakątka w tym mikronacyjnym padole. 

9. Mój pierwszy sukces…

De facto pełnienie funkcji Ministra Spraw Zagranicznych Rzeczpospolitej Sclavińskiej (maj-lipiec 2007), gdzie udało mi się przeprowadzić udaną akcję promocyjną nowopowstałej mikronacji jak również prowadzenie rozmów z MSZ Księstwa Sarmacji w sprawie inkorporacji Rzeczpospolitej do Korony Księstwa Sarmacji.

10. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że jestem dobry w tym co robię…

Zdecydowanie najlepiej czułem się (i nadal czuję), kiedy czytelnicy doceniają moją pracę dziennikarską w ramach Przeglądu Politycznego.

11. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że się do tego nie nadaje…

Prezydentura, zdecydowanie pełnienie roli Prezydenta Rzeczpospolitej Sclavińskiej. Z resztą zakończone skandalem i kryzysem wewnętrznym. Rola lidera zdecydowanie mnie przerosła ale… to było prawie 13 lat temu. Może dziś byłoby inaczej.

12. Najlepsza/najgłupsza rzecz jaką o sobie usłyszałeś…

Mnóstwo tego było, bardzo ciężko wyróżnić pojedyncze komplementy jak i szpileczki. Na pewno z perspektywy lat mile wspominam przepychanki z Markusem Vilanderem (toczące się jakoś w 2011 roku na łamach naszych gazet). Wiele było momentów, kiedy czułem się potrzebny, chociażby w listopadzie 2011 roku, kiedy to Sclavinia (totalnie rozbita) wracała w granice Księstwa Sarmacji – nie ukrywam, że mocno o to zabiegałem.

13. Za czym tęsknię?

Za tymi, których już nie ma. Wirtualnie i realnie.

14. Mój cel… gdzie jest granica?

Sky is the limit. A tak na prawdę moim celem jest dociągnięcie do 200 numeru Przeglądu Politycznego, wydawanego nieprzerwanie od pierwszej połowy 2007 roku. Co będzie dalej? Ciężko powiedzieć, kiedyś w końcu trzeba ze sceny zejść.

15. Jak często pojawia się we mnie myśl: „rzucam to i jadę w Bieszczady”?

Ten etap już za mną. Wróciłem i wiem „z czym się to je”. De facto realioza to nieuniknione i nawiedza w najmniej spodziewanym momencie. Staram się nakręcać aktywność swojej wirtualnej Ojczyzny codziennym rzetelnym sparciem – oczywiście na tyle na ile jest to realnie możliwe.

———————————————————————————————-

Serię pytań zadał Heinz-Werner Grüner. Guedes de Lima udzielił na nie odpowiedzi dnia 20 lipca 1920 roku.

SCHWARZ-GELB NO.3 – Nie żartuj z Hermana…

Niedziela dla wszystkich mieszkańców Monarchii jest dniem szczególnej radości. Wiele rodzin, po tygodniu ciężkiej pracy ma w końcu czas na wspólne biesiady, rozmowy, ale i na opowiadanie ciekawych historii. My skupimy się na tych najbardziej zabawnych, a zmierzy się z nimi nasz główny bohater feldwebel K. u. K. Armee nazwiskiem Herman. Dla tych co czytają nas zagranicą wyjasniamy, że to odpowiednik sierżanta w naszej wspaniałej armii. Niech każdy wygodnie rozsiądzie się w swoim bujanym fotelu czy to na ławce w parku, chwyci w dłoń filiżankę gorącej kawy i czyta…Uwaga tylko by się nie polać, bo gorące!

– Feldwebel Herman trafił do szpitala. Ma połamane wszystkie kości. Jego przełożony, Leutnant Klaus pyta: Jak to się stało sierżancie? Herman odpowiada: Jestem łowczym niedźwiedzi szanowny leutnancie.
– I co się stało? Herman na to: Stałem przy małej jaskini i zawołałem: Hop hop, Misiu! I nadszedł mały miś, a ja puściłem go wolno. Potem stanąłem przy średniej jaskini: Hop hop, Misiu! Przyleciał średni miś, ale był ciągle za mały. Potem zawołałem do ogromnej jaskini: Hop hop, Misiu! – I co wtedy? A Herman rzekł: Wtedy nadjechał Orient Express.

———————————————————————————————-

– Leutnant Klaus pyta feldwebela Hermana: Co to jest? Brązowe, ma cztery nogi, stoi na łące i ma siano w głowie?
Sierżant myśli godzinę i odpowiada: Nie wiem, leutnancie.
Klaus rozwiązuje zagadkę: Aleś ty głupi Herman. To jesteś ty i twój brat.
Hermanowi podoba się kawał i chce go od razu dalej opowiedzieć. Idzie do węgierskiego őrmestera Miklosza i pyta: Co to jest? Brązowe, ma cztery nogi, stoi na łące i ma siano w głowie.
Miklosz chwilę myśli i odpowiada: Myślę, że to jest krowa.
Austriacki sierżant zaczyna płakać ze śmiechu: Nie, to jestem ja i mój brat!

———————————————————————————————-

– W przedziale siedzą piękna blondynka, zakonnica, feldwebel Herman i leutnant Klaus. Pociąg wjeżdża nagle do tunelu i robi się zupełnie ciemno. Nagle słychać, że ktoś dostał po twarzy. Gdy pociąg wyjeżdża z tunelu, widać, że feldwebel rozciera czerwony policzek.
Myśli blondynka: Tak, pewnie chciał mnie obmacywać, ale przez pomyłkę dotknął zakonnicy i dała mu w twarz.
Myśli zakonnica: Próbował dobrać się do blondynki i ona mu dała po twarzy.
Myśli feldwebel Herman: Ale głupio, leutnant dobierał się do blondynki, a ja dostałem po twarzy.
Myśli leutnant Klaus i się uśmiecha: Może zaraz będzie kolejny tunel, wtedy przyłożę mu jeszcze raz.

———————————————————————————————-

– Kiedy Bóg stworzył Austriaka, od razu przypadł mu on do serca. Więc zapytał go: Kochany Austriaku, co mogę jeszcze dla ciebie zrobić? Austriak zażyczył sobie pięknych gór, z soczystymi zielonymi łąkami, krystalicznie czystą wodą w strumieniach. Bóg spełnił jego prośbę i zapytał: Chciałbyś jeszcze czegoś? Teraz zażyczył sobie nasz Austriak na pięknych łąkach zdrowe i szczęśliwe krowy, które będą dawały najlepsze mleko na świecie. Bóg spełnił jego życzenie, a Austriak wydoił krowę i dał spróbować Bogu tego pysznego mleka. Bóg zapytał znowu: Chciałbyś coś jeszcze? – Tak, Panie Boże należy się dwie i pół korony za mleko.

Historię feldwebela Hermana wyszukał i przygotował dla Państwa Heinz-Werner Grüner.

SCHWARZ-GELB NO.2 – NOSTALGIA WAKACYJNA

Już dziś przed Państwem uniżamy się i w Nostalgii Wakacyjnej spotkamy kolejnego obywatela Monarcho Austro-Węgierskiej. Nie jest to człowiek nijaki, wręcz nie da się inaczej go określić jak… legenda. Nie ma większych wśród nas… To własnie ta postać wprowadziła nas w inną epokę…

Mój pierwszy raz…

Przed Państwem wywiad z postacią mikronacyjnie nie tyle wielką, ale potężną, głową rodziny panującej w Austro-Węgrzech, Habsburgów, Jego Cesarsko-Królewską Wysokością Franciszkiem Józefem II zwanym przez poddanych Wielkim

1. Nazywam się…

Franz Joseph von Habsburg-Lothringen. I pewnie powinienem mieć parę innych imion, nigdy jednak nie byłem wielkim miłośnikiem posiadania ich zbyt wielu.

2. … i zajmuje się (pełnie funkcję)…

Właściwie to teraz jestem tylko starym pierdołą, monarchą-emerytem (właśnie, dlaczego nie ma emerytur dla byłych monarchów?). Do tego jeszcze próbowałem rozkręcić firmę motoryzacyjną, lepiej mi jednak wychodzi bycie admirałem, co dość naturalne dla – w tzw. „realu” – zapalonego żeglarza z patentem jachtowego sternika morskiego. No i pracuję w c. i k. Biurze Administracji! Wypada chyba też wspomnieć, że mam tytuł arcyksięcia.

3. W mikronacjach jestem od…

W kontekście „zamieszkania” – od 24 kwietnia 2005 roku, jestem rówieśnikiem Monarchii Austro-Węgierskiej, aczkolwiek wcześniej odwiedzałem wiele stron mikronacji, zwykle – o ile mnie pamięć nie myli – nie rejestrując się, a jedynie podziwiając ów świat. Miałem pewne przerwy, a i teraz chyba nie zawsze „nadążam”.

4. Mój pierwszy dzień w mikroświecie…

Nie pamiętam nawet, na pewno przed pojawieniem się Austro-Węgier. Na pewno byłem pod wrażeniem złożoności ówczesnych organizmów państwowych, ich historii i wyobraźni tworzących je ludzi. Nie miałem pojęcia o realnej sytuacji w różnych państwach, więc nawet Leblandia mnie zachwycała, ale wydaje mi się, że pierwszą mikronacją, którą zobaczyłem, była Sarmacja – głównie dlatego, że jej twórca stworzył też wówczas stronę z dużą ilością materiałów o komunizmie, którym się wówczas bardzo interesowałem, tam też natrafiłem na odnośnik. Pamiętam, że wówczas szybko poznałem króla Natanii oraz kanclerza Brugii, którzy (zwłaszcza ów pierwszy) wprowadzali mnie w te zawiłości. Pamiętam, że przed Austro-Węgrami roiły mi się różne projekty, aczkolwiek „to nie było to”, nie umiałem nawet zrobić choćby znośnej strony. W sumie, jak przypomina mi słusznie co jakiś czas Najjaśniejszy Pan, do dziś nie umiem.

5. Co lub kto sprawił, że jestem tu i teraz?

Moje „realowe” studia, zamiłowanie do Austro-Węgier i sami ich mieszkańcy przede wszystkim – szczególnie Najjaśniejszy Pan i mój obecny dowódca w marynarce wojennej. Poza tym nie wyobrażam sobie mieszkania gdzieś indziej, po prostu tu czuję się dobrze. Uważam, że każde państwo wirtualne powinno mieć swój charakter, nawet jeżeli w ten sposób rezygnuje z części zainteresowanych nim osób, a Austro-Węgry doskonale się w to wpisują. Myślałem o tym – mógłbym mieszkać tylko w niewielkiej części pozostałych mikronacji, coś mnie jednak nie przekonuje.

6. Dzień, w którym stwierdziłem, że „to jest to”…

Chyba mój pierwszy dzień w mikronacjach, kiedy uznałem, że żadna z nich nie odpowiada moim zainteresowaniom, więc założę nową. No i ostatnio, choć coraz rzadziej mogę tu bywać, to niesamowicie mnie cieszy, że mogę być bardzo dumny ze swojego następcy, który radzi sobie naprawdę świetnie, moim zdaniem lepiej niż ja mógłbym sobie poradzić. Brak takiego jednego dnia tak naprawdę, może poza wspomnianym już pierwszym dniem.

7. Co mnie inspirowało kiedyś, a co dzisiaj?

Kiedyś, zupełnie bez sensu, bardzo chciałem, by Austro-Węgry wyglądały jak inne mikronacje, by w końcu nas zaakceptowano w ich gronie, bardzo lubiłem też zabawę w dyplomację – odnajdowałem się w ówczesnej formule mikroświata i bardzo mnie napędzały tamte wydarzenia. Dziś – zagranica interesuje mnie w stopniu niezwykle mikroskopijnym, rzadko chodzę i rzadko śledzę. Inspiruje mnie dziś chyba po prostu sama Monarchia Naddunajska i moi współobywatele, zajmujący się tak niesamowitymi dziedzinami, że chętnie się od nich uczę.

8. Co sprawia, że jestem tu nadal?

To, że wciąż coś się dzieje i niepowtarzalny klimat Austro-Węgier. Do tego jeszcze brak tego wszechobecnego zrzędzenia o kryzysie, które dominuje debatę w wielu szacownych państwach. To jest rzeczywiście miejsce, gdzie dobrze mi się spędza czas, po prostu.

9. Mój pierwszy sukces…

Pierwszym dużym sukcesem, oprócz wspomnianego wyżej założenia Austro-Węgier, było chyba uznanie ich przez społeczność międzynarodową. Dziś wydaje się to banalne, wówczas byliśmy jedynym państwem wzorowanym na historycznym, które otworzyło tę ścieżkę. W roku 2005 nie liczyliśmy na uznanie przez ówczesną Wielką Trójkę, Solardia żądała naszego usunięcia z Forum Polskich Mikronacji, nie marzyliśmy nawet o byciu na mapie, ta sprawa pozwoliła stworzyć austro-węgierską politykę zagraniczną.

10. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że jestem dobry w tym co robię…

W świecie wirtualnym – nie pamiętam, rzadko w sumie czuję takie rzeczy. Zwykle uważam, że mógłbym sobie radzić lepiej.

11. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że się do tego nie nadaje…

Wiele razy, kiedy byłem monarchą – miałem koszmarną tendencję do zabierania się do robienia wszystkiego za wszystkich i wtrącania swoich pomysłów, co z punktu widzenia zarządzania czymkolwiek jest mniej więcej tak skuteczne, jak solardyjskie próby usunięcia nas z Forum Polskich Mikronacji.

12. Najlepsza/najgłupsza rzecz jaką o sobie usłyszałeś…

Trudno mi chyba coś takiego sobie przypomnieć. Nie kolekcjonuję niestety takich wspomnień, ale pewnie to było coś autorstwa słynnego samundyjskiego Wikinga lub kogoś takiego.

13. Za czym tęsknię?

Jeżeli w świecie wirtualnym, to chyba za niczym. To nie jest tak, że kiedyś było fajniej. Jasne, kiedyś trochę lepiej odnajdywałem się w sytuacji międzynarodowej, ale teraz się nią po prostu nie zajmuję. Czasem tylko wspominam tę poczciwą amatorszczyznę, jaką wówczas mieliśmy wszędzie, i większe chęci u mnie samego, by cokolwiek robić. No i kiedyś miałem więcej czasu i w ogóle chęci, by odpalać komputer, dziś pracuję na komputerze i po tzw. fajrancie mam go serdecznie dość.

14. Mój cel… gdzie jest granica?

Dobrze się bawić, przy okazji zdobywając wiedzę i rozwijając się. Taki jest chyba w ogóle cel mikronacji, prawda? Cała reszta – stanowiska, tytuły, ordery, majątek – to sprawa dla mnie wtórna, może dlatego, że jako monarcha od 2005 roku nie musiałem nigdy się nimi zajmować.

15. Jak często pojawia się we mnie myśl: „rzucam to i jadę w Bieszczady”?

Po abdykacji – nigdy. Przebywanie w mikronacji to, jak wspomniałem w poprzedniej odpowiedzi, przyjemność, a nie obowiązek. Rzucanie czegokolwiek jest bez sensu, można po prostu sobie odpocząć (co też robię) i tyle – wtedy nie ma tego wypalenia, które sami sobie gotujemy.

——————————————————————————————–

To by było na tyle w dzisejszym wydaniu, ale już za tydzień pierwszy gość z zagranicy. Czy jesteście w stanie przewidzieć, kto to będzie?

Serię pytań zadał Heinz-Werner Grüner. Franciszek Józef I udzielił na nie odpowiedzi dnia 12 lipca 1920 roku.

Bomby na stadionach!

Wiedeń, 22.VII.1920 roku

Kolejny raz przedstawiamy Państwu sprawozdanie z dwóch kolejek Erste Klasse, a emocjonujących wydarzeń nie brakowało!

3.kolejka 15 lipca 1920 roku

K.F. Bregenz – Korona Salzburg 2 – 1 (0 – 0)

Jak sami twierdzą w Salzburgu (cyt.): „Przed zespołem dużo pracy. Po odpowiednich zmianach i roszadach, zespół trenował formę. Trener Michał von Rokuszewski ustawił specjalna taktykę, którą zamierza przetestować, jeśli się powiedzie to jest szansa ze Korona stanie na podium.”- tak donosi lokalne medium związane z klubem.

Von Rokuszewski sugeruje, że tylko ciężką pracą można osiągnąć wyniki w Erste Klasse.
-„Praca, praca i praca. To jest przepis na sukces. Nie wystarczy do przodu na kilka spotkań ustawić taktyki, bo jeśli raz się nie powiedzie to może jest zła a może nie na tego przeciwnika. Należy zatem to sprawdzić, jeśli jakaś taktyka zawiodła dwa razy należy ja zmodyfikować lub od niej odejść, albowiem lepsze to niż przegrać kolejny raz i opaść na koniec.”
Zapytany o spotkanie z Ochmistrzami Hofburg (spotkają się w 4.kolejce- przyp.red.) wyznał dość enigmatycznie:
-„Drużyna cesarska ma jedną wygraną i jedną przegraną. Przegrali z drużyną z którą my wygraliśmy w towarzyskim, jeśli wygramy z K.F. Bregenz, to mają czego się obawiać.”

Jak mówili tak zrobili. Pomimo tego, że przegrywali to ostatecznie udało im się odnieść końcowy sukces.

SK Rapid Wien – Budapest Honvéd FC 3 – 2 (1 – 2)

Jak poinformowały przed spotkaniem władze klubu Honved Budapeszt(cyt.):„Wojskowi swoje mecze domowe będą rozgrywać na nowym obiekcie, Sárkány Stadion(od następnej kolejki-przyp.red.).
Obiekt posiada boisko główne oraz dwa, małe boiska treningowe, gdzie na co dzień szkolą się juniorzy ze szkółki piłkarskiej. Nowością jest zadaszone i wygodne pomieszczenie dla komentatorów radiowych i przedstawicieli prasy. 
Na trybunach stadionu niepodzielnie rządzą fanatyczni kibice z grupy „Kis piros sárkányok”.

Środowisko budapesztańskie tak skomentowało wydarzenia na boisku:

„Mecz pomiędzy wiedeńskim Rapidem, a Wojskowymi z Budapesztu dostarczył widzom na trybunach i słuchaczom przy odbiornikach niesamowitych emocji. 
Wojskowi po 12 min. prowadzili 0:2 i wydawało się, że wystarczy kontrolować spotkanie, aby z trudnego terenu wywieźć cenne trzy punkty. Nic bardziej mylnego. Sygnał do walki dał gol w 34 min.  Idálio Cantante, który pomimo indywidualnego krycia strzelił kontaktowego gola. Od tego momentu dominowali na boisku wiedeńczycy, czego potwierdzeniem były strzelone gole w 57 i 68 min. Zmiany dokonane przez trenera Wojskowych nie zmieniły obrazu gry jego drużyny.”

FK Slavija Sarajevo – Sparta Praga 0 – 4 (0 – 2)

Sparta w Sarajevie zagrała z polotem i wykorzystywała bezlitośnie brak rozwagi obrońców Slaviji. Gospodarze byli tego dnia tylko tłem dla gwiazd z Pragi. Von Oranien-Nassau znakomicie przygotował zespół i należy mu się za to duża pochwała. Jak do tej pory było to najwyższe zwycięstwo w 1.Klasse w historii.

Vienna FC – Ochmistrze Hofburg 1 – 1 (1 – 1)

W derbach Wiednia, padł sensacyjny remis. Dotychczasowy lider prowadzony przez trenera Mareckiego zdołał tylko zremisować mimo, że zespół miał trzy razy więcej sytuacji. Tak to jednak w piłce nożnej bywa, że kto nie trafia, ten nie wygrywa…

———————————————————————————————-

4.kolejka 22 lipca 1920 roku

Sparta Praga – K.F. Bregenz 3 – 0 (2 – 0)

Prascy piłkarze byli tego dnia poza zasiegiem drużyny z Vorarlbergu. Całkowitą dominację pokazali już w pierwszej połowie, gdzie po dwóch golach Ivana Zelenki kontrolowali spotkanie. W drugiej połowie nie zwolnili tempa, a tuż przed końcem spotkania po stałym fragmencie gry, bramkę głową zdobył Holton. Humory w obu zespołach były po meczu zupełnie inne, gdyż zarówno u gospodarzy, jak i w zespole drużyny przyjezdnej zawodnicy doznali kontuzje (Grönslätt i Benecke)


SK Rapid Wien – FK Slavija Sarajevo 2 – 0 (2 – 0)

Lider 1.Klasse bez problemu uporał się z czerwoną latarnią ligi, Slaviją. Wynik meczu po dwóch kwadransach był już rozstrzygnięty. Kolejne dwa trafienia zaliczył Berndt Ewers i jest absolutnym liderem klasyfikacji strzelców z 6 trafieniami. Drużyna z Sarajeva, ani razu nie zagroziła bramce Mayra. W dodatku jeden z ciekawszych zawodników drużyny gości, Osman Katanec doznał kontuzji, co moze może mieć wpływ w następnej kolejce. Z kolei w Zielono-Białych boisko przedwcześnie musiał opuścić młody Hanappi.


Korona Salzburg – Ochmistrze Hofburg 2 – 0 (1 – 0)

W tym meczu było chyba wszystko! I choć Korona mogła czuć się niezagrożona, to jednak nieuznane bramki i liczne kartki potęgowały emocje. W 37 minucie sędzia uznał, że Salzburgczycy zdobyli bramkę niezgodnie z przepisami, ale 2 minuty później nie miał już wyjścia i uznał gola po kacji z rzutu rożnego. Trafieniem popisał się Datsun. W drugiej odsłonie Hormann strzałem spoza pola karnego ustalił wynik spotkania. Losy meczu mogły potoczyć się zupełenie inaczej gdyby, na kwadrans przed końcem, arbiter uznał, że Poejo poprawnie zdobył bramkę. To dałoby cień szansy na doprowadzenie do remisu. Sędzia nie okazał się na tyle łaskawy i wynik pozostał bez zmian. Jakby tego było mało na 2 minuty przed końcem, bramkarz Auinger doznał kontuzji i musiał go zastąpić 18-letni Gruber.


Vienna FC – Budapest Honvéd FC 2 – 0 (0 – 0)

Wicelider w meczu na Hohe Warte wydawał się faworytem bezpretensjonalnie. Liczba sytuacji i prowadzenie gry tylko to potwierdzały. Budapesztańczycy bronili się do samego końca, ale zabrakło chyba sił w końcówce spotkania i w zaledwie trzech ostatnich minutach stracili dwa gole! Najpierw Winklhofer, głową umieścił piłkę w bramce Wojskowych, a chwilę później w ten sam sposób dokonał tego Adam Scheppers. Wiedeńczycy mogli odetchnąć z ulgą, że nie stracili dystansu do lidera zza miedzy, drużyny Rapidu.

TABELA:

  1. Rapid Wiedeń – 12 pkt / bramki 9-3
  2. Vienna FC – 10 pkt / 9-1
  3. Sparta Praga – 7pkt / 8-2
  4. Korona Salzburg – 6pkt / 5-5
  5. Ochmistrze Wiedeń – 4 pkt / 3-4
  6. Budapeszt Honved FC – 4 pkt / 4-6
  7. K.F. Bregenz – 3 pkt / 2-9
  8. FK Slavija Sarajevo – 0 pkt / 0-10

Piłkarz kolejki – Randall Datsun (Korona Salzburg)

Trener kolejki – Wiktor Marecki (Vienna FC)

Liderzy po 4.kolejkach

Strzelcy- Berndt Ewers – 6 bramek

Asysty- Karl-Erik Ejnarsson – 3 asysty

Poza ligową środą w 1.Klasse:

Zarząd Austro-Węgierskiej Federacji Piłkarskiej jednomyślnie wybrał nowego prezesa, którym został Heinz-Werner Gruner. Jedną z pierwszych decyzji po objęciu przez niego posady, było dokonanie zmian w statucie i logo związku.

Wyniki pozostałych drużyn z AWFP

Liga Orientyki

Bukowina Czernowitz – Powaga Gidena 7:0 (4:0)

33 F – NK Spartak Njitica 0:2 (0:0)

Liga Królewska-Złota Dywizja

Lwy Republikańskie – Budapesti TC 0:3 (0:2)

W artykule wykorzystano fragmenty wypowiedzi B. von Targersdorfa i M. von Rokuszewskiego

Schwarz-Gelb No.1 – Nostalgia Wakacyjna

W dzisiejszym, premierowym wydaniu Schwarz-Gelb chcemy Państwu zaprezentować jeden z planowanych cykli o nazwie „Nostalgia Wakacyjna”. To seria wywiadów, które będą ukazywały się na naszych łamach, co tydzień, w piątek właśnie. Począwszy od dnia dzisiejszego przez okres całych realnych wakacji, a więc przez 8 tygodni będą mogli Państwo przeczytać co do powiedzenia o sobie mają znamienite osobistości związane z Monarchią Austro-Węgierską, ale nie tylko. Pojawią sie także goście zagraniczni. Piętnaście pytań i tyle samo odpowiedzi, które mogą być bardzo zaskakujące i kontrowersyjne. Zapraszamy Państwa do lektury…

Mój pierwszy raz…

Pierwsza postać, którą chcielibyśmy Państwu przedstawić jest w zasadzie wyborem Państwa. To właśnie rozmowy z Jego Cesarsko-Królewską Wysokością Andrew von Habsburgiem domagała się społeczność austro-węgierska.

  1. Nazywam się…

Andrew von Habsburg, poprzednio Andrew von Lichtenstein, a bardzo starzy mieszkańcy mogą mnie pamiętać jako Andrzeja Trzaskę Chojnackiego.

2. … i zajmuje się (pełnie funkcję)…

W Monarchii Austro-Węgierskiej pełnie różne funkcję, w tym jestem Regentem Monarchii.

3. W mikronacjach jestem od…

W mikronacjach jestem od od 2010 roku.

4. Mój pierwszy dzień w mikroświecie…

W mój pierwszy dzień w mikroświecie znalazłem Monarchię Austro-Węgierską. Zarejestrowałem się, byłem przerażony, pierwszy raz byłem w Mikroświcie. Nie wiedziałem co robić. Przywitał mnie Cesarz Franciszek Józef II i inni panowie. Żadnego już tu nie ma. Całe popołudnie i wieczór siedziałem i obserwowałem co się dzieje.

5. Co lub kto sprawił, że jestem tu i teraz?

Monarchia parokrotnie upadała, ale jak tylko otrzymałem sygnał, że próbujemy się podnieść od razu się zgłaszałem. I tak dziesięć lat minęło.
Ja uwielbiam autentyczne Austro-Węgry, klimat, historię, obyczaje, a w Monarchii Austro-Węgierskiej znajdowałem namiastkę tego.

6. Dzień, w którym stwierdziłem, że „to jest to”…

Od razu wiedziałem, że to jest to, najpierw zająłem się kulturą. Robiłem wystawy w Word. A potem Jego Cesarsko-Królewska Mość (Franciszek Józef II przyp.redakcja) kombinował, aby można je było pokazać na forum.

7. Co mnie inspirowało kiedyś, a co dzisiaj?

Wydaje mi się, że cały czas to samo, ludzie i historia Monarchii Austro-Węgierskiej.

8. Co sprawia, że jestem tu nadal?

Nadal chcę żyć w Monarchii i przebywać z ludźmi, którzy podzielają moje zainteresowania.

9. Mój pierwszy sukces…

Pierwszym sukcesem było zrobienie wystawy o Franciszku Józefie I,
objęcie funkcji Szefa Sztabu Generalnego.

10. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że jestem dobry w tym co robię…

Jak mieszkańcom Monarchii Austro-Węgierskiej podobały się moje wystawy.

11. Pierwszy raz kiedy usłyszałem(poczułem), że się do tego nie nadaje…

Cesarz Franciszek Józef II wyjechał poza Monarchię i powołał Regenta późniejszego Cesarza Teodora. Pierwszą decyzja Regenta było usunięcie mnie z funkcji Szefa Sztabu Generalnego. Gdy zapytałem dlaczego to zrobił, dostałem odpowiedź że ma do tego prawo.

12. Najlepsza/najgłupsza rzecz jaką o sobie usłyszałeś…

(Andrew von Habsburg nie udzielił odpowiedzi na to pytanie)

13. Za czym tęsknię?

Tęsknie za starą gwardią, z którą się często nie zgadzałem, a szczególnie za gen. Redl, to był/ jest wspaniały człowiek.

14. Mój cel… gdzie jest granica?

Moim celem jest utrzymanie Monarchii Austro-Węgierskiej.

15. Jak często pojawia się we mnie myśl: „rzucam to i jadę w Bieszczady”?

Na razie nie mam tak zwariowanych pomysłów.

———————————————————————————————-

Serię pytań zadał Heinz-Werner Grüner. Andrew von Habsburg udzielił na nie odpowiedzi dnia 16 lipca 1920 roku.

Nowe Schwarz-Gelb

——————————————————————————————————————–

Nie ma nic piękniejszego i niezwyklejszego w realnym świecie jak narodziny dziecka. Poczęcie jest okraszone swego rodzaju specyficzną magią, którą zrozumieją tylko rodzice. Ta wyjątkowość, w dodatku ujawnia się i uwydatnia tylko tym, którzy wiedzą czym jest bliskość i czują nieskalaną więź. Początek czegoś… Wieki temu to właśnie ta cząstka połączyła kolor czarny i kolor żółty… Barwy Habsburgów, symbol naszego rodu panującego. Czy może być wspanialsze połączenie niż właśnie czerń i żółć?

Przed Państwem, kiedyś byśmy powiedzieli „leży zbitek papieru”, dziś mówimy „przedkładam wydanie elektroniczne”, czasopisma charakterystycznego, z tradycją sięgającą panowania Franciszka Józefa II sprzed dekady. I choć formuła się zmienia to jednak nadal będzie nawiązywać do Monarchii i Jej przyjaciół… Nie, nie będzie to strefa wieści i ostatnich wydarzeń. Schwarz-Gelb to coś więcej, to kawałek wspomnień… A my „odkurzamy się” dla wszystkich tych, dla których Austro-Węgry w wydaniu mikronacyjnym są na tyle bliskie co wspomniane w pierwszym zdaniu dziecko.

Już od jutra zaczniemy regularnie, przynajmniej taką, jako redakcja, mamy nadzieję wydawać „czarno-żółte” strony o czymś innym niż do tej pory pisały wszelkie wydawnictwa. Poszukamy dla Was sporo wyjątkowych detali, niuansów oraz niesamowitych ciekawostek, które może nie będą zapierały tchu w piersi, ale wywołają w Państwu emocje. Jakie? Okaże się już niebawem…

———————————————————————————————-

Podpisano jako się zwie, Heinz-Werner Grüner, redaktor Schwarz-Gelb

Piłka nożna Wiedniem stoi

Wiedeń, 08.VII 1920 roku

Spotkanie pomiędzy Spartą a Rapidem

W dniu dzisiejszym mija tydzień od rozpoczęcia sezonu numer jeden w 1.Klasse. Chcielibyśmy przybliżyć Państwu wyniki inaguracyjnej kolejki spotkań i szerzej opisać rezultaty właśnie zakończonych.

Drużyny z Wiednia spisały się rewelacyjnie. Wszystkie osiągnęły swój cel i wygrały spotkania. Ułatwieniem był fakt, że całe trio grało na własnej płycie boiska. I tak, Ochmistrze pokonały ostro grających kopaczy z Bregenz 2:0, po golach Anleitnera i Kremsmayra. Widowisko było najbardziej brutalnym w tej kolejce. Piłkarze ukarani zozstali czterema żółtymi kartkami.

Vienna FC gładko rozbiła Slaviję 3:0 (Handl. Schepers, Ejnarsson) przy niezbyt wysokiej skuteczności. Wynik mógł być jeszcze wyższy. Natomiast Rapid zwyciężył z piłkarzami Korony Salzburg 3:1. W tym widowisku wyróżnił sie Berndt Ewers, strzelec dwoch bramek. Dla wiedeńczyków trafienie zaliczył jeszcze Pointstingl, a Reinaldo dla gości.

W ostatnim spotkaniu 1.kolejki Sparta Praga zremisowała z budapesztańskim Honvedem 1:1. Do siatki trafiali Iva Zelenka i Geza Remenyi. Mecz nie był najciekawszym widowiskiem, gdyż kibice poza akcjami bramkowymi nie mieli okazji do oklaskiwania sytuacji podbramkowych żadnej z drużyn.

Druga kolejka spotkań była okraszona w wiele interesujących doznań. Najwiecej bramek wpadło w spotkaniu K.F.Bregenz z Vienna F.C. Goście dość łatwo wygrali różnicą aż trzech trafień. Na listę strzelców kolejno wpisali się: Deery, Grubor i Ejnarsson, dla którego to druga bramka w tym sezonie!

W trzech kolejnych meczach padł taki sam rezultat. Wojskowi z Budapesztu po zaciętym spotkaniu pokonali 1:0, drużynę Ochmistrzy. Wynik już w pierwszej połowie ustalił Vizoli.

W Salzburgu jednobramkowe zwycięstwo odniosła Korona pokonując słabo dysponowaną Slaviję. Strzelcem gola okazał się kapitan zespołu Leibetseder, który popisał się świetnym uderzeniem z dystansu.

W ostatnim meczu praska Sparta uległa Zielono-Białym z Wiednia także 0:1. Niezłym strzałem z dalszej odległości popisał się Ewers, dla którego było to tzrecie trafienie w 1.Klasse.

Liderem w tabeli z kompletem punktów jest Vienna FC, prowadzona przez Wiktora Mareckiego. Tuż za nią, również bez straty punktu plasuje się SK Rapid (trener Grüner). Za nimi ulokował się jedyny zespoł z Zalitawii, czyli Honved, a później kolejny zespół ze stolicy. Bez punktu, jak na razie w Sarajevie i Bregenz.

1 Vienna FC 6pkt 6-0
2 SK Rapid 6pkt 4-1
3 Honved 4pkt 2-1
4 Ochmistrze 3pkt 2-1
5 Korona 3pkt 2-3
6 Sparta 1pkt 1-2
7 Slavija 0pkt 0-4
8 K.F. Bregenz 0pkt 0-5

Co przyniosą następne kolejki dowiecie się tylko od nas!